Facebook Google+ Twitter

Nigdy nie szedłem sam

Kiedy przechodził do Liverpoolu wzruszyłem się. Polak na magicznym Anfield Road, gdzie śpiewają najpiękniejszą pieśń kibiców na świecie. Każdy kto słuchał na żywo fanów z trybuny The Kop intonujących ,,You’ll never walk alone” (Nigdy nie będziesz szedł sam) najpierw dostawał dreszczy a potem już dobrze wiedział, czym jest poczucie wspólnoty na magicznym piłkarskim stadionie.

Ani to specjalnie nowoczesny obiekt, ani żadne cudo sportowej architektury. Miał i nadal ma wielką futbolową moc, której przez pięć lat służył Jerzy Dudek. Wtedy w Stambule, kiedy stał się bohaterem Liverpoolu i dzięki niemu ludzie Rafaela Beniteza sięgnęli po Puchar Mistrzów, ta pieśń za sprawą kilkudziesięciu tysięcy gardeł z Anfield też była z nim.

Kiedy Dudek przechodzi do Realu Madryt (właśnie dziś ma podpisać dwuletni kontrakt) już nie wzrusza, raczej zadziwia, że ma tak sprawnych menedżerów, którzy potrafi mu zapewnić dwuletni pobyt w królewskim klubie z Madrytu. Z wielkiego klubu przechodzi do jeszcze większego… Niebywałe. Jurek, taki jak mawiają na Śląsku ,,Fajny synek” grywał w Feyenoordzie, Liverpoolu i teraz w Realu Madryt. Może Młynarczyk był solidniejszym bramkarzem, Tomaszewski bronił efektowniej, ale który z nich może pochwalić się takimi klubami w swojej karierze?

Wsłuchując się w słowa złośliwców i szyderców, że Dudi idzie do Madrytu na emeryturę, a właściwie na ławkę rezerwowych warto im podpowiedzieć, że na to by interesował się nim Real a nie Odra Wodzisław, pracował na to całe lata. Że miał szczęście do ludzi, trenerów, menedżerów? Toż to prawdziwy dar niebios. Ufał swojej drużynie z ,,Bobo” Kaczmarkiem, Janem de Zeuuwem, Janem de Fisherem (prowadzi interesy Ruuda van Nistelroya) i szybko pojął, że można być świetnym bramkarzem, ale niekoniecznie grac w wielkich klubach i zarabiać bardzo dobre pieniądze. Lojalny wobec przyjaciół i doradców, pracowity prędko nauczył się podstawowych zasad autopromocji i marketingu sportowego, delikatnych relacji z mediami, potrafi rozmawiać z kibicami poprzez stronę internetową, co wkrótce może stać się normą znanych piłkarzy.

Ta bajka o piłkarskim Kopciuszku z okolic Rybnika kończy się ( a może jeszcze trwa) wyjątkowo logicznie. Bo Jerzy Dudek zrobił wszystko by jego marzenia się spełniły. No i jak to śpiewał kiedyś Joe Cocker: ,, Z niewielką pomocą moich przyjaciół…”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Panie Januszu, jeśli ma Pan chwilkę czasu, proszę o kontakt mailowy macieknawrotek@gazeta.pl
Chciałem się spytać o fach komentatora sportowego :) kilka prostych pytań, które w przyszłości daj Bóg mi pomogą.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żaden polski piłkarz nie osiągnął tyle w ostatnich (wielu niestety) latach, co Jerzy. Przez całą karierę gra na bardzo wysokim poziomie. Jest profesjonalistą w każdym stopniu co docenił również Real Madryt. Każdy marzy by tam się znaleźć- pewnie nawet kilku takich z FCB. Ci, którzy mówią, że poszedł siedzieć na ławce, szukają powodu do pisania bzdurnych artykułów i tym samym pieniążków. Rywalizacja z Casillasem to wielkie wyzwanie i trzeba mieć jaja żeby podjąć wyzwanie walki o miejsce w składzie z młodym, świetnym bramkarzem reprezentacji hiszpanii. Dudek nie liczy na kontuzje rywali lecz pokazuje, że czuje się młodo i zrobi wszystko by potwierdzić swoje wcześniej wypowiedziane słowa, że pojdzie do klubu gdzie będzie grać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.