Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > Nigdzie nie zarobisz tyle, co na ulicy

Pozycja materiału w rankingach:

27174 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 35pkt

Oceń:

Nigdzie nie zarobisz tyle, co na ulicy


Ulica jest jak warsztat pracy. Są tu artyści, grajkowie,żonglerzy,prostytutki... Są "myjkowie" samochodów i żebracy. Pieniądze leżą na ulicy, wystarczy schylić się po nie.

Gdańska ulica Długa. / Fot. Grzegorz Mehring/PolskaIdąc ulicą nie sposób nie dostrzec coraz większej rzeszy ludzi zarabiających tu na swoje utrzymanie. Można zauważyć matki, klęczące z dziećmi, zarabiające w sposób najłatwiejszy i wymagający najmniej kreatywności. Po nich na pewno zauważymy osobnika żebrzącego "na rękę". (Najczęściej mówi, że zbiera na bilet powrotny do domu, albo pod osiedlowym sklepem, zwyczajnie - na winko). Innowacyjny jest obecnie sposób żebrania "na pieska".

Rozglądając się po ulicy usłyszymy i zobaczymy artystów ulicznych. Grajków wygrywających smutne i wesołe melodie, żonglerów,ogniomistrzów, mimów. W nocy zobaczymy prostytutki, wabiące klientów swym wdziękiem. Jadąc samochodem nie sposób nie zauważyć tak zwanych "myjków', wbiegających na jezdnię i myjących szyby i reflektory w samochodach. Na parkingach pojawiają się samozwańczy stróże, którzy za parę groszy popilnują auta. Są zbieracze puszek, złomiarze, ulotkowicze, gazeciarze, handlarze uliczni i wielu innych.

Każdy jest ciekaw, ile można wyciągnąć z ulicy. Oj, wiele, wiele... Lub niewiele; to zależy już tylko od napotkanego przypadkowo przechodnia i zasobności jego portfela. Na ulicy jest jak w handlu: raz interes przerasta najśmielsze oczekiwania i idzie super, innym razem jest słabiutko i ledwo, ledwo. Plusem natomiast jest na pewno nienormowany czas pracy. Pracujemy ile chcemy i jak długo chcemy. Jesteśmy sami sobie kierownikami, nikt nad nami nie stoi ani nas nie kontroluje. Z własnego doświadczenia mogę napisać, iż konkurencja jest obecnie zjawiskiem mocno nasilającym się. Widać przyjezdnych z innych krajów, biedniejszych od nas. Do tego bezrobotni, bezdomni żyjący na ulicy i z ulicy. W moich kręgach funkcjonuje slogan "nigdzie nie zarobisz tyle co na ulicy".

Na koniec pragnę zadedykować wiersz "Ulico, moja Matko" wszystkim ludziom, pomagającym przeżyć innym na ulicy.


Ulico moja Matko

Ulico codzienności,szara, zwykła,brudna...
karmiąca mnie co dzień, tuląc swym chłodem.
Po bruku codzienności prowadzisz mnie co dzień
ulico moja matko przy tobie jestem zawsze.
Hausty życia od świtu do nocy, brzęczące talary dajesz do pomocy
błyszczysz neonami,o świcie gwarnie śpiewasz.
Jesteś jak matka zawsze na swym miejscu
nie muszę cię szukać zwykle jesteś blisko
tętnisz swoim rytmem do życia budząc wszystkich.
Ulico moja matko tobie jestem synem.
Salvatore Jurkowski OFFline profil autora

Autor: Salvatore Jurkowski

Napisz do autora

Artykuły (31) Galerie (0) Średnia ocen (4.88)

Wiek: 37 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: wychowanek domu dziecka, obecnie bezdomny...

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 45

Sortuj komentarze:

Ryszard PETRYCKI 24.01.2010 08:52

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 42

za te wulgaryzmy idz w dupu ale ty

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pedro Pokorski Castillo 30.11.2009 19:34

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 47

Tak sie zarabia na calym Swiecie i Europie .
Pozdrawiam z Hiszpani Granada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Jełłaczyc 06.04.2009 23:27

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 61

Nie każdy, kto patrzy - widzi. A Autor WIDZI; dostrzega mozaikę artyzmu i prostoty. Ulotne przeplatanie się patologii ze sztuką uliczną.
Ulica daje nam możliwość poznania misterium ludzkości bądź całkowitego upodlenia. Trzeba znać ją od podszewki, by napisać o niej tak prawdziwie, bezpretensjonalnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

aleksander jaggi 11.05.2008 20:18

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 46

Ulica jako warsztat pracy- ciekawe. ja na warsztacie muszę spędzić 8 godzin przez 6 dni w tygodniu. Z tego co zarobię państwo zabiera ok. 1/3.Z tych pieniędzy państwo opłaca różnej maści nierobów, ich ubezpieczenie itp.Ja do pracy muszę stawić się o konkretnej godzinie, wypoczęty i trzeźwy czy obowiązuje to żebraków? Co zaś najważniejsze moja praca przynosi pożytek innym ( inaczej już bym nie pracował). jaki pożytek daje grajek na hałaśliwej ulicy albo mycie czystej szyby na stojącym w korku samochodzie? Salvadore, czy kiedykolwiek w życiu zhańbiłeś się pracą? Czy wiesz co to codzienne obowiązki? Czy wiesz że aby coś otrzymać trzeba najpierw dać coś z siebie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Salvatore Jurkowski 07.02.2008 13:36

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 51

guzik709
Wybacz kliknięcie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Salvatore Jurkowski 07.02.2008 13:36

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 50

guzki709 masz rację to nie miłę być obrzyganym aż się hamulce włanczają,odruchy samo zachowawcze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Salvatore Jurkowski 07.02.2008 13:34

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 45

Macikulwie masz rację ja wolę starać sobię radzić sam kupować mysleć -rozwijać się
to poztywna cecha? według mnie oczywiście jak to w życiu.....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 07.02.2008 12:29

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 39

No, warto zapytać. Chociaż ważniejsza jest czystość sumień pomagającego i proszącego o pomoc. A to już sprawa prywatna;).
Więc można i pomagać bez pytania("jego sprawa co z tym zrobi, czuję się dobrze że pomogłem mu, bo o to poprosił"), można dopytywać("jeśli chce na alkohol to dla jego dobra mu nie dam"), można nie pomagać("niech se radzi baran") - kwestia "gustu"..

Nawet 10 groszy jest(nie mogę znaleźć teraz określenia) godne... "Grosz do grosza a będzie kokosza";)...
No i do czerwonej Finlandii 10gr to może mało, trzeba więcej osób zahaczyć, ale do kasy na bułkę czy dwie wcale dużo...;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dikidu Kuluuu 07.02.2008 12:24

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 44

10 groszy "brakuje jej do alkoholu" ...
- no to na pewno dużo znaczy :D

Dla mnie to takie... hmm... "popieranie" alkoholizmu i tego smrodku przetrawionego alkoholu w srodkach publicznej komunikacji:P
Mysle ze warto zapytac, "na co"... Wtedy przynajmniej odchodze z czystym sumieniem:P Wiedzac ze ten komu dalam cos do jedzenia zamiast tych 10 gr nie narzyga mi na nogi kiedy bede wracala do domu tramwajem :P A za to będzie syty :)

Ale ciekawa jesem jak to widzisz... Co takiego wielkiego "znaczy" te 10 gr do wódki, czy taniego wina? Popierasz to? Czy może po prostu jeździsz samochodem i nie wiesz, jakie najczęściej są tego "konsekwencje":P?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dikidu Kuluuu 07.02.2008 11:40

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 46

czemu??:P 10 groszy tu... 20 groszy tam... co to komu daje / pomaga??:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.