Facebook Google+ Twitter

Nigdzie nie zarobisz tyle, co na ulicy

Ulica jest jak warsztat pracy. Są tu artyści, grajkowie,żonglerzy,prostytutki... Są "myjkowie" samochodów i żebracy. Pieniądze leżą na ulicy, wystarczy schylić się po nie.

Gdańska ulica Długa. / Fot. Grzegorz Mehring/PolskaIdąc ulicą nie sposób nie dostrzec coraz większej rzeszy ludzi zarabiających tu na swoje utrzymanie. Można zauważyć matki, klęczące z dziećmi, zarabiające w sposób najłatwiejszy i wymagający najmniej kreatywności. Po nich na pewno zauważymy osobnika żebrzącego "na rękę". (Najczęściej mówi, że zbiera na bilet powrotny do domu, albo pod osiedlowym sklepem, zwyczajnie - na winko). Innowacyjny jest obecnie sposób żebrania "na pieska".

Rozglądając się po ulicy usłyszymy i zobaczymy artystów ulicznych. Grajków wygrywających smutne i wesołe melodie, żonglerów,ogniomistrzów, mimów. W nocy zobaczymy prostytutki, wabiące klientów swym wdziękiem. Jadąc samochodem nie sposób nie zauważyć tak zwanych "myjków', wbiegających na jezdnię i myjących szyby i reflektory w samochodach. Na parkingach pojawiają się samozwańczy stróże, którzy za parę groszy popilnują auta. Są zbieracze puszek, złomiarze, ulotkowicze, gazeciarze, handlarze uliczni i wielu innych.

Każdy jest ciekaw, ile można wyciągnąć z ulicy. Oj, wiele, wiele... Lub niewiele; to zależy już tylko od napotkanego przypadkowo przechodnia i zasobności jego portfela. Na ulicy jest jak w handlu: raz interes przerasta najśmielsze oczekiwania i idzie super, innym razem jest słabiutko i ledwo, ledwo. Plusem natomiast jest na pewno nienormowany czas pracy. Pracujemy ile chcemy i jak długo chcemy. Jesteśmy sami sobie kierownikami, nikt nad nami nie stoi ani nas nie kontroluje. Z własnego doświadczenia mogę napisać, iż konkurencja jest obecnie zjawiskiem mocno nasilającym się. Widać przyjezdnych z innych krajów, biedniejszych od nas. Do tego bezrobotni, bezdomni żyjący na ulicy i z ulicy. W moich kręgach funkcjonuje slogan "nigdzie nie zarobisz tyle co na ulicy".

Na koniec pragnę zadedykować wiersz "Ulico, moja Matko" wszystkim ludziom, pomagającym przeżyć innym na ulicy.


Ulico moja Matko

Ulico codzienności,szara, zwykła,brudna...
karmiąca mnie co dzień, tuląc swym chłodem.
Po bruku codzienności prowadzisz mnie co dzień
ulico moja matko przy tobie jestem zawsze.
Hausty życia od świtu do nocy, brzęczące talary dajesz do pomocy
błyszczysz neonami,o świcie gwarnie śpiewasz.
Jesteś jak matka zawsze na swym miejscu
nie muszę cię szukać zwykle jesteś blisko
tętnisz swoim rytmem do życia budząc wszystkich.
Ulico moja matko tobie jestem synem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (44):

Sortuj komentarze:

Tak sie zarabia na calym Swiecie i Europie .
Pozdrawiam z Hiszpani Granada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie każdy, kto patrzy - widzi. A Autor WIDZI; dostrzega mozaikę artyzmu i prostoty. Ulotne przeplatanie się patologii ze sztuką uliczną.
Ulica daje nam możliwość poznania misterium ludzkości bądź całkowitego upodlenia. Trzeba znać ją od podszewki, by napisać o niej tak prawdziwie, bezpretensjonalnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ulica jako warsztat pracy- ciekawe. ja na warsztacie muszę spędzić 8 godzin przez 6 dni w tygodniu. Z tego co zarobię państwo zabiera ok. 1/3.Z tych pieniędzy państwo opłaca różnej maści nierobów, ich ubezpieczenie itp.Ja do pracy muszę stawić się o konkretnej godzinie, wypoczęty i trzeźwy czy obowiązuje to żebraków? Co zaś najważniejsze moja praca przynosi pożytek innym ( inaczej już bym nie pracował). jaki pożytek daje grajek na hałaśliwej ulicy albo mycie czystej szyby na stojącym w korku samochodzie? Salvadore, czy kiedykolwiek w życiu zhańbiłeś się pracą? Czy wiesz co to codzienne obowiązki? Czy wiesz że aby coś otrzymać trzeba najpierw dać coś z siebie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

guzik709
Wybacz kliknięcie

Komentarz został ukrytyrozwiń

guzki709 masz rację to nie miłę być obrzyganym aż się hamulce włanczają,odruchy samo zachowawcze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Macikulwie masz rację ja wolę starać sobię radzić sam kupować mysleć -rozwijać się
to poztywna cecha? według mnie oczywiście jak to w życiu.....

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, warto zapytać. Chociaż ważniejsza jest czystość sumień pomagającego i proszącego o pomoc. A to już sprawa prywatna;).
Więc można i pomagać bez pytania("jego sprawa co z tym zrobi, czuję się dobrze że pomogłem mu, bo o to poprosił"), można dopytywać("jeśli chce na alkohol to dla jego dobra mu nie dam"), można nie pomagać("niech se radzi baran") - kwestia "gustu"..

Nawet 10 groszy jest(nie mogę znaleźć teraz określenia) godne... "Grosz do grosza a będzie kokosza";)...
No i do czerwonej Finlandii 10gr to może mało, trzeba więcej osób zahaczyć, ale do kasy na bułkę czy dwie wcale dużo...;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

10 groszy "brakuje jej do alkoholu" ...
- no to na pewno dużo znaczy :D

Dla mnie to takie... hmm... "popieranie" alkoholizmu i tego smrodku przetrawionego alkoholu w srodkach publicznej komunikacji:P
Mysle ze warto zapytac, "na co"... Wtedy przynajmniej odchodze z czystym sumieniem:P Wiedzac ze ten komu dalam cos do jedzenia zamiast tych 10 gr nie narzyga mi na nogi kiedy bede wracala do domu tramwajem :P A za to będzie syty :)

Ale ciekawa jesem jak to widzisz... Co takiego wielkiego "znaczy" te 10 gr do wódki, czy taniego wina? Popierasz to? Czy może po prostu jeździsz samochodem i nie wiesz, jakie najczęściej są tego "konsekwencje":P?

Komentarz został ukrytyrozwiń

czemu??:P 10 groszy tu... 20 groszy tam... co to komu daje / pomaga??:P

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.02.2008 23:35

Dać jej 10 groszy i nie zadawać głupich pytań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.