Pozycja materiału w rankingach:
Ulica jest jak warsztat pracy. Są tu artyści, grajkowie,żonglerzy,prostytutki... Są "myjkowie" samochodów i żebracy. Pieniądze leżą na ulicy, wystarczy schylić się po nie.
Idąc ulicą nie sposób nie dostrzec coraz większej rzeszy ludzi zarabiających tu na swoje utrzymanie. Można zauważyć matki, klęczące z dziećmi, zarabiające w sposób najłatwiejszy i wymagający najmniej kreatywności. Po nich na pewno zauważymy osobnika żebrzącego "na rękę". (Najczęściej mówi, że zbiera na bilet powrotny do domu, albo pod osiedlowym sklepem, zwyczajnie - na winko). Innowacyjny jest obecnie sposób żebrania "na pieska".Zobacz także:
Artykuły
(31)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 37 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: wychowanek domu dziecka, obecnie bezdomny...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Pedro Pokorski Castillo 30.11.2009 19:34
Tak sie zarabia na calym Swiecie i Europie .
Pozdrawiam z Hiszpani Granada.
Anna Jełłaczyc 06.04.2009 23:27
Nie każdy, kto patrzy - widzi. A Autor WIDZI; dostrzega mozaikę artyzmu i prostoty. Ulotne przeplatanie się patologii ze sztuką uliczną.
Ulica daje nam możliwość poznania misterium ludzkości bądź całkowitego upodlenia. Trzeba znać ją od podszewki, by napisać o niej tak prawdziwie, bezpretensjonalnie...
aleksander jaggi 11.05.2008 20:18
Ulica jako warsztat pracy- ciekawe. ja na warsztacie muszę spędzić 8 godzin przez 6 dni w tygodniu. Z tego co zarobię państwo zabiera ok. 1/3.Z tych pieniędzy państwo opłaca różnej maści nierobów, ich ubezpieczenie itp.Ja do pracy muszę stawić się o konkretnej godzinie, wypoczęty i trzeźwy czy obowiązuje to żebraków? Co zaś najważniejsze moja praca przynosi pożytek innym ( inaczej już bym nie pracował). jaki pożytek daje grajek na hałaśliwej ulicy albo mycie czystej szyby na stojącym w korku samochodzie? Salvadore, czy kiedykolwiek w życiu zhańbiłeś się pracą? Czy wiesz co to codzienne obowiązki? Czy wiesz że aby coś otrzymać trzeba najpierw dać coś z siebie?
Salvatore Jurkowski 07.02.2008 13:36
guzki709 masz rację to nie miłę być obrzyganym aż się hamulce włanczają,odruchy samo zachowawcze.
Salvatore Jurkowski 07.02.2008 13:34
Macikulwie masz rację ja wolę starać sobię radzić sam kupować mysleć -rozwijać się
to poztywna cecha? według mnie oczywiście jak to w życiu.....
Tomasz Sroczyński 07.02.2008 12:29
No, warto zapytać. Chociaż ważniejsza jest czystość sumień pomagającego i proszącego o pomoc. A to już sprawa prywatna;).
Więc można i pomagać bez pytania("jego sprawa co z tym zrobi, czuję się dobrze że pomogłem mu, bo o to poprosił"), można dopytywać("jeśli chce na alkohol to dla jego dobra mu nie dam"), można nie pomagać("niech se radzi baran") - kwestia "gustu"..
Nawet 10 groszy jest(nie mogę znaleźć teraz określenia) godne... "Grosz do grosza a będzie kokosza";)...
No i do czerwonej Finlandii 10gr to może mało, trzeba więcej osób zahaczyć, ale do kasy na bułkę czy dwie wcale dużo...;)
Dikidu Kuluuu 07.02.2008 12:24
10 groszy "brakuje jej do alkoholu" ...
- no to na pewno dużo znaczy :D
Dla mnie to takie... hmm... "popieranie" alkoholizmu i tego smrodku przetrawionego alkoholu w srodkach publicznej komunikacji:P
Mysle ze warto zapytac, "na co"... Wtedy przynajmniej odchodze z czystym sumieniem:P Wiedzac ze ten komu dalam cos do jedzenia zamiast tych 10 gr nie narzyga mi na nogi kiedy bede wracala do domu tramwajem :P A za to będzie syty :)
Ale ciekawa jesem jak to widzisz... Co takiego wielkiego "znaczy" te 10 gr do wódki, czy taniego wina? Popierasz to? Czy może po prostu jeździsz samochodem i nie wiesz, jakie najczęściej są tego "konsekwencje":P?
Dikidu Kuluuu 07.02.2008 11:40
czemu??:P 10 groszy tu... 20 groszy tam... co to komu daje / pomaga??:P
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)