Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

159694 miejsce

Nigel Kennedy na jazzowo... we Wrocławiu

27 listopada w Filharmonii Wrocławskiej wystąpił znakomity skrzypek Nigel Kennedy. Wrocławski koncert był jednym z czterech odbywających się w Polsce, które promują najnowszą płytę artysty „A Very Nice Album”.

Nigel Kennedy promuje w Polsce swój najnowszy krążek "A Very Nice Album" / Fot. Fot. Okładka płyty.Nigel wystąpił na scenie jako NKQ – Nigel Kennedy Quintet razem z polskimi muzykami: Tomaszem Grzegorskim na saksofonie, Piotrem Wyleżołem na fortepianie i organach Hammonda, Adamem Kowalewskim na basie i kontrabasie oraz z Pawłem Dobrowolskim na perkusji.

Początek występu zaplanowany był na 19.00. Gdy po kilkunastu minutach oczekiwania gwiazda wieczoru ukazała się publiczności, sala koncertowa wypełniła się burzą oklasków. Wygląd zbuntowanego punkowca z irokezem na głowie dodawał tylko uroku, mimo wszystko jednak trochę pompatycznej, atmosferze sali koncertowej filharmonii. Muzyk zamiast wejść na scenę zaczął przechadzać się po widowni grając na elektrycznych skrzypcach i witając się z fanami. Po takim wstępie Nigel Kennedy Quintet rozpoczął wyprawę w świat jazzu. Nigel Kennedy Quintet w Filharmonii Wrocławskiej / Fot. Fot. A. Antosiewicz

Koncert składał się z dwóch, półtoragodzinnych części. Od początku wyczuwało się zupełne zgranie między muzykami i wielką radość z tego co robią. W drugiej lepszej części występu, poza poprawieniem nagłośnienia, dostaliśmy kilka bonusów. Jak choćby wyśpiewana, w utworze "Shopping", kłótnia Nigela z żoną Agnieszką, w rolę której wcielił się saksofonista Tomek Grzegorski. Wszystkie utwory były autorstwa Kennedy'ego. Koncert pozwolił też pokazać umiejętności pozostałych muzyków. Każdy z nich mógł zaistnieć częstymi solówkami nagradzanymi za każdym razem brawami.

Widać było, że Nigel doskonale czuje się w Polsce i dobrze się bawi na scenie. Często prowadził dialogi z zespołem w naszym języku, żartował z publicznością, przeklinał po polsku, a w przerwach między utworami popijał piwo. Raz za razem przedstawiał swoich muzyków i …siebie, słowami „Jestem Nigel”. Na koniec znów wybrał się na spacer po widowni, by porozmawiać z fanami. Koncert trwał około trzech godzin, a muzycznym solówkom i wirtuozerskim popisom nie było końca. Fani pożegnali Nigela i zespół długimi owacjami na stojąco, a gorące dyskusje publiczności po koncercie potwierdzają, że ten występ na długo pozostanie w pamięci.

Skrzypek z irokezem czyli "Bad Boy of Classical" / Fot. Fot. A. AntosiewiczNastępny koncert Nigela Kennedy’ego już 5 grudnia w warszawskiej Stodole.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.