
Grecja się przebudziła. Po bramce Vassilisa Torosidisa (2:1) nigeryjska bramka została wprost zbombardowana. Tym razem jednak bezskutecznie. Za to Nigeryjczycy nie przepuszczają okazji by odpowiedzieć na greckie ataki i szarżują samotnie na bramkę biało-niebieskich i oddawać strzały nawet spoza pola karnego. Niestety niecelne.
Nigeria, wyraźnie dominująca w pierwszej połowie od 32. minuty gra w osłabieniu. Boisko musiał opuścić z czerwoną kartką Kaita. Grecy jakby odkryli swoją przewagę liczebną i przypuścili na bramkę Enyeamy prawdziwy szturm, który w 44. minucie zakończył się wyrównaniem na 1:1.
Czerwona kartka, którą obejrzał Sani Kaita była uczciwie wypracowana. Zaatakował Vassilisa Torosidisa, gdy ten usiłował wypuścić piłkę poza linię boiska.
Zdobywcami bramek w pierwszej połowie są Kalu Uche (16 min), niegdyś gracz Wisły Kraków i Dimitris Salpingidis (44. min).
Po porażkach w pierwszych meczach afrykańskiego mundialu obie drużyny są w podobnej sytuacji. Jeśli chcą myśleć o wyjściu z grupy muszą dziś w Bloemfontein wygrać. Druga przegrana oznacza definitywne pożegnanie MŚ, a akurat w Polsce doskonale wiemy, jaka to przykrość jako pierwszy zespół odpaść z turnieju, bo nasi piłkarze przerabiali to w Korei Płd. i Niemczech.
Grecy marzą o pierwszej w historii bramce w mundialu, bo swoje cztery dotychczasowe mecze w finałach MŚ przegrywali do zera. Bankowość korporacyjna Poznaj wygodne formy lokowania wolnych środków!
Otto Rehhagel zamierza desygnować do gry aż trzech napastników - Giorgosa Samarasa, Dimitrisa Salpingidisa i Fanisa Gekasa. Czy jednak znajdą oni sposób na pokonanie bramkarza Nigerii Vincenta Enyeamy?