Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > "Nightwatching", czyli od obrazu do filmu

Pozycja materiału w rankingach:

3773 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 5pkt

Oceń:

"Nightwatching", czyli od obrazu do filmu


Jest rok 1642. Rembrandt postanawia namalować obraz przedstawiający Amsterdamską Milicję. Podczas tworzenia dzieła wpada na trop spisku, który zawiązali członkowie Milicji, bogaci amsterdamscy kupcy, aby przejąć władzę. Oskarża ich więc za pomocą obrazu...

http://en.wikipedia.org/wiki/Image:RembrandtNightwatch.jpg/ public domain / Fot. Rembrandt - Straż nocnaNa kanwie historii związanej z powstaniem jednego z najsłynniejszych dzieł holenderskiego malarza - "Straży nocnej" Peter Greenaway tworzy swój film. "Nightwatching" ukazuje Rembrandta jako raczej leniwego, lubiącego pieniądze malarza, który chętnie i często zmieniał kobiety. "Straż nocna" powstaje z powodów czysto finansowych - namalowanie grupowego portretu to dobry zarobek. Rembrandt zaczyna angażować się w powstanie obrazu, kiedy odkrywa straszną zbrodnię, popełnioną przez Amsterdamską Milicję. Wtedy to postanawia w dziele umieścić wskazówki, które mogą doprowadzić do oskarżenia morderców. Nie ma jednak pojęcia, jak wiele ryzykuje...

"Nightwatching" przypomina teatralną opowieść. Podczas oglądania filmu odnosi się wrażenie, że akcja rozgrywa się na deskach teatru. Nawet w pewnym momencie pada zdanie, iż życie jest przecież spektaklem, w którym ludzie odgrywają swoje role. Taki sposób realizacji filmu przypadł mi bardzo do gustu, ponieważ wpisuje się w konwencję opowiadania tajemniczej historii powstania obrazu. Odnoszę wrażenie, że łatwiej zaprezentować taką opowieść w postaci spektaklu niż filmu.

"Nighwatching" brakuje lekkości i mocy tworzenia. Głównym tematem filmu, celowo lub nie, stały się romanse Rembrandta z kolejnymi kobietami, z reguły służącymi, którym nie potrafił się oprzeć. Moim zdaniem, film jest nadmiernie przepełniony erotyką, a język odnoszący się do seksu w pewnych momentach staje się wręcz wulgarny. Zupełnie nie widziałam konieczności takiego pokazania Rembrandta, ale być może w ten sposób miał się wydawać bardziej ludzki i zwyczajny.

Film ratuje doskonała gra Martina Freemana, w roli Rembrandta. Wykreował postać bardzo wyrazistą i pełną emocji. W "Nightwatching" miał duże pole do popisu podczas wygłaszania monologów. Jego wypowiedzi są tak pełne pasji, że kiedy pojawia się na ekranie, cała uwaga widza skupia się jedynie na nim. Wcielając się w rolę malarza, Freeman jest bardzo naturalny i żywiołowy. Oprócz niego, uwagę zwraca jeszcze gra Emily Holmes (Hendrickje). Niestety polscy aktorzy zaangażowani do filmu - Maciej Zakościelny, Andrzej Seweryn czy Agata Buzek - zupełnie nie wykazali się swoimi talentami. Są niezauważalni i giną na dalszym planie.

Na koniec, nie można zapomnieć o bardzo dużym znaczeniu muzyki w obrazie Greenawaya. Atmosferę filmu oddaje poruszająca kompozycja Włodzimierza Pawlika. Melodia tworzy czarujący nastrój "Nightwatching", dominując nawet w pewnych momentach nad obrazem. Sądzę, iż pomimo kilku niedociągnięć, warto wybrać się do kina na tę tajemniczą opowieść.

Zobacz także:

Lucyna Rozlatowska OFFline profil autora

Autor: Lucyna Rozlatowska

Napisz do autora

Artykuły (122) Galerie (18) Średnia ocen (4.87)

Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: Moje trzy pasje to kino, fotografia i pisanie recenzji. Niestety moja praca nie ma nic wspólnego z żadną z tych dziedzin.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Gleb Malinowski 17.11.2007 12:33

Ocena: Ocena pozytywna 100 Ocena negatywna 36

Ale jak pokazać Barok bez seksu? ;)

Dobry artukuł! Dziękuję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.