Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20645 miejsce

NIK: W schroniskach umiera co czwarte zwierzę. Są wyłapywane "donikąd"

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła w ubiegłym roku, jak gminy radzą sobie z problemem bezdomnych zwierząt, głównie psów i kotów. Okazało się, że 86 proc. schronisk nie zapewnia im odpowiednich warunków, a co czwarte stworzenie w schronisku po prostu umiera.

 / Fot. Tomasz Bolt/PolskapresseRaport NIK wykazał m.in. że wiele psów i kotów znika po odłowieniu przez hycli, schroniska są przepełnione, a 86 proc. z nich nie zapewnia zwierzętom właściwych warunków. W placówkach tych umiera co czwarty "pacjent".

- Polskie prawo jest tak niedoskonałe, że można zrobić coś takiego, żeby na bezdomności zarobić miliony. Chętnych jest bardzo wielu, tym bardziej, że nie wymaga to specjalnego wysiłku. Jeden z hycli zarobił na złapaniu dwudziestu kilku psów ponad pół miliona złotych. Czy to nie cudowny biznes? Schroniska to jeszcze inna sprawa. Bywają takie, które są tylko na papierze. Hycel przyjeżdża do gminy, pokazuje dokumenty schroniska, do którego odwozi psy, a tego schroniska w ogóle nie ma. W ten sposób inkasuje pieniądze i za złapanie psów i za utrzymanie w schronisku - opowiadała w rozmowie z serwisem Wiadomości24.pl Dorota Sumińska - lekarz weterynarii, ambasadorka fundacji "KARUNA - Ludzie dla Zwierząt", koordynatorka medycznego projektu "Grosik Życia", publicystka i pisarka.

Na problemy te zwrócił uwagę również NIK. Okazuje się, że połowa skontrolowanych gmin nie sprawdzała, co działo się z dostarczonymi do schroniska zwierzętami. Samorządy wydawały 80 proc. środków przeznaczonych na opiekę nad nim, na wyłapywanie bezdomnych psów i kotów. Brakowało więc pieniędzy na miejsce w schronisku, przez co zwierzęta były wyłapywane "donikąd". Tzn. że często były po prostu uśmiercane.

W swoim raporcie NIK wskazał konkretne rozwiązania, nad którymi pracuje obecnie Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, na którego czele stoi Paweł Suski z PO. Chodzi przede wszystkim o: ustawowy obowiązek rejestracji i znakowania psów, prawny wymóg umożliwiający prowadzenie schroniska pod warunkiem wydania przez inspekcję weterynaryjną decyzji stwierdzającej spełnienie wszystkich niezbędnych warunków, zobligowanie gmin do określenia w umowach z hyclami schronisk, do których mają trafić wyłapane zwierzęta, a w umowach ze schroniskami do formułowania precyzyjnych wymagań dotyczących opieki nad nimi, wprowadzenie w ustawie obowiązku opieki nad bezdomnymi zwierzętami oraz ustanowienie gminnych programów opieki nad bezdomnymi zwierzętami aktami prawa miejscowego.

Wśród wniosków de lege ferenda NIK-u zabrakło jednak wzmianki o kastracji, która według Doroty Sumińskiej byłaby przełomem. - Jedynym rozwiązaniem bezdomności jest darmowa kastracja zwierząt i to nie tylko tych bezdomnych. Bo te bezdomne biorą się z domów. Chodzi o to, żeby każdy człowiek, który ma psa czy kota, za darmo mógł wykastrować to zwierzę. To jest jedyny sposób - mówiła w rozmowie z W24.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Biedne stworzenia, nie zasłużyły na taki los! Koniecznie trzeba nagłaśniać takie sprawy, może w końcu ktoś wymyśli coś rozsądnego. Mam pieska ze schroniska, nie oddałabym go nikomu za żadne skarby świata! To fakt, że warunki w schroniskach są trudne, zwierzaków jest tam cała masa, niewielkie klatki, niezbyt wygodne budy i tylko widać te spoglądające zza krat mądre ślepia wypatrujące opiekuna znajomego lub nowego, byleby się stąd wyrwać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie wiem, czy koszta ponoszone przez gminy na chybione akcje i cwaniackie zarobki nie pokryłyby kosztu sterylizacji: właściciel powinien być zobowiązany do rejestracji psa i dostawałby refundacje za zabieg u weterynarza. Wówczas, nawet te puszczone wolno lub wyrzucane, nie rozmnażały by się na dziko i przynajmniej ilościowo problem byłby mniejszy. Poza tym rejestr pozwoliłby wybiórczo skontrolować faktyczne istnienie psów u właścicieli.
W obecnej chwili to kwadratura koła. Na wyłapywanie, utrzymywanie i szemrane interesy na psach idzie więcej pieniędzy, niż np. na dofinansowane dzieci w niewydolnych i niezaradnych rodzinach. (vide ostatni przypadek z dzieciakiem przywiązanym za nóżkę).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.