Facebook Google+ Twitter

Nikt nam nie odbierze Euro 2012...

...stwierdził Wiesław Wilczyński dyrektor biura Sportu i Rekreacji m. st. Warszawy na środowej konferencji "Euro 2012" zorganizowanej przez Mazowiecką Wspólnotę Samorządową. Skąd ten optymizm?

Debata o Euro 2012. / Fot. Bogusław SkowronKonferencja miała na celu przybliżyć zgromadzonym, głosami specjalistów, obecną sytuację przygotowań do Euro, szanse i korzyści płynące z organizacji tej imprezy oraz zagrożenia z nią związane. Wydawać by się mogło, że debata wokół Euro trwa w mediach wystarczająco długo i, że odpowiedzi na te zagadnienia znane są każdemu z nas. W rzeczywistości jednak okazało się, że prelegenci na tej konferencji dzielili się wiedzą i informacjami nie popularyzowanymi zwykle w mediach.

Biznes is biznes

Obecnie wszystkie rozgrywki piłki nożnej poza wielkim świętem piłkarskim stanowią inwestycję i interes dla organizatora. UEFA faktycznie jest przedsiębiorstwem, wypracowaną marką, która nie ryzykowałaby strat w inwestycji mistrzostw Starego Kontynentu powierzając ją państwom, które temu zadaniu nie podołają.
- Jesteśmy dla UEFA krajem o ogromnym potencjale, który jest w stanie zorganizować tę imprezę - mówił drugi z prelegentów obecnych na konferencji Michał Nykowski były dyrektor generalny sztabu projektu Euro 2012. - Euro jest trzecią największa medialną imprezą na świecie i to stanowi o sile tego biznesu.

Potęga tego przedsiębiorstwa i sumy, jakimi dziś UEFA obraca w swej działalności wypracowane być mogły jedynie dzięki skuteczności i determinacji w działaniu. - UEFA chwyta wszystkich za gardło, aby dbać o swoje interesy, a dla nas dziś interesem jest być ich partnerem - mówi Wilczyński.

Pomimo tych przesłanek prelegenci są zgodni wobec tego, że nie powinniśmy się obawiać odebrania nam tej wielkiej imprezy. - Ciągłe zadawane pytanie "czy odbiorą nam Euro" jest od początku bezsensownie powtarzane. W Portugalii, która otrzymując Euro w 2004 roku była na podobnym, a nawet niższym poziomie gospodarczym co Polska, kiedy UEFA zorientowała się, że gospodarze nie dadzą sobie rady w terminie pożyczyła im pieniądze na inwestycję! - powiedział Wilczyński. - Nawet Niemcy, bardzo bogate państwo dostało niewielkie dotacje do mundialu. Dlatego właśnie nikt nie odbierze nam Euro.

Debata o Euro 2012. / Fot. Bogusław SkowronKolejną przesłanka przemawiającą przeciw tej obawie jest brak alternatywy dla gospodarza imprezy. - Na miłość boską, a komu można oddać to Euro? Włochom? Cały Zachód gotowy do odebrania nam tego święta byłby tylko odgrzewaną zupą. Włosi poprzez swój poziom infrastruktury nie dają rodzimym przedsiębiorcom takich możliwości jak my i Ukraińcy - zaznacza szef biura Sportu i Rekreacji stolicy. - Platini robi biznes i wie jak bardzo potrzebuje Euro w środkowo-wschodniej Europie. A nie ma w tym obszarze lepszego zespołu niż nasz.
- Polacy i Ukraińcy ze swym potencjałem skonsumują o wiele więcej dóbr niż nasyceni nimi Włosi, a więc stanowią dużo lepszy obszar dla zarabiania dla UEFA - dodaje Nykowski.

O stadiony, wbrew pozorom, zdaniem prelegentów nie powinniśmy się martwić. - Już dobiega końca etap całej żmudnej pracy związanej z biurokracją, a standardowy cykl budowy stadionów trwa 2-3 lata - stwierdził Wilczyński.

Turystyka, szanse i promocja

Dużo uwagi poświęcono zagadnieniu promocji Euro 2012 i szansy na wypromowanie krajów gospodarzy tej imprezy. - Euro zostało skompromitowane PR-owo, pytamy ciągle czy nam je odbiorą, a nie ile nam to da - zauważa Nykowski.

Każdy z nas myśląc o szansie jaką daje Euro myśli o tym, że wreszcie rozwiązany zostanie problem dróg w Polsce. Z nim związany jest też strach przed tym, że nie zdążymy z budową i stracimy Euro, a dziurawe drogi i zaścianek autostradowy pozostaną już na zawsze wizytówkami Polski. Również ten medialnie rozpowszechniony aspekt Euro w Polsce wydaje się przesadzony dla specjalistów. - Znane przysłowie mówi: "my dajemy teatr, a UEFA przedstawienie". Tak naprawdę to oni zarabiają krocie na tej imprezie, a nie my - mówił Michał Nykowski. - Dla nas zarobkiem będzie skok w infrastrukturze i rozwojowy, który zawsze towarzyszył państwom organizatorom takich imprez. Dla UEFA do zorganizowania Euro wystarczą tylko inwestycje dla turnieju, które są naprawdę minimalne. Chodzi tu o stadiony, dojazd do nich w mieście, lotniska i ewentualnie drogi wokół miast gospodarzy. Dla nich autostrady nie mają takiego znaczenia, ale dla nas tak i powinniśmy się zająć ich budową.

Dużo uwagi na konferencji poświęcono wpływowi Euro na turystykę w Polsce. - Euro powinno być kołem zamachowym dla turystyki w Polsce, ma zwrócić uwagę świata na nasz kraj i pokazać bogactwo kulturalne i bogactwo tradycji w Polsce - mówi Wilczyński.
- Trzeba przygotować kampanię wizerunkową i szereg inwestycji w sektorze turystycznym, dzięki czemu wypromujemy Polskę jako znaną markę na świecie - dodaje Nykowski. - Sam turniej ma skalę pielgrzymki papieża do kraju, a więc prawdziwy skok w turystyce nastąpi dopiero po nim i ważne jest żeby go utrzymywać na wysokim poziomie.

Pro publico Euro

Debata o Euro 2012. / Fot. Bogusław SkowronNajwięcej emocji na konferencji wywołała debata nad rolą polityki i polityków w przygotowaniach do Euro 2012. Do tej pory ze strony władz poczynione zostały minimalne, choć może pozytywne kroki na tej drodze, jak np ustawa o Euro (która powinna powstać trzy razy szybciej). - Sposób myślenia polityka jest diametralnie różny od sposobu myślenia managera, a teraz zdecydowanie bardziej potrzebujemy tego drugiego - mówi Wilczyński. - Euro to nie jest sprawa tego czy poprzedniego rządu, politycy polscy cały czas chcą ugrać na Euro coś dla siebie a nie dla kraju, a sam projekt i tak jest zbyt upolityczniony. Władza ma stwarzać warunki dla Euro ale rączki powinna trzymać z daleka.

Zupełnie innego zdania był Michał Nykowski. - To jest projekt polityczny i musi taki być, gdyż bez polityków nikt by tego nie zorganizował - mówił.
Trudno wyobrazić sobie jednak w polskiej rzeczywistości politycznej sytuację, w której politycy nie promowali swojego nazwiska przy takimi sukcesie jakim jest organizacja Euro. A jednak miała ona miejsce. - Mało kto wie, że to rząd Belki, z moim udziałem, zgłaszał Euro w UEFA. I bardzo dobrze, że prawie nikt o tym nie wie, bo sami widzimy ile dziś niektórzy chcą ugrać dla siebie przy tej imprezie - wyznaje Wilczyński.

Prócz władz państwowych wiele pracy czeka jeszcze władze samorządowe, gdyż to one będą właściwymi gospodarzami każdego meczu rozgrywanego w poszczególnych miastach gospodarzach. - Cały projekt Euro w 80 proc. spoczywa na barkach samorządów, a jednak te, póki co, nie prężą muskułów - stwierdza Nykowski.
- Jako samorząd wywiązujemy się z zadań stadionowych w stu procentach - odpowiedział Wilczyński.

Przeszkoda w przygotowaniach

Aby jednak nie ukazywać sytuacji naszych przygotowań do Euro jedynie w różowych kolorach obecni na konferencji specjaliści omówili też zagrożenia i błędy które dotychczas popełniono. Najwięcej ich doszukać się można w pierwszym etapie przygotowań do tej Euro. - Te wszystkie inwestycje trzeba było tak zaplanować, aby się nie zarżnąć i brakuje nam planu B. Zabrakło też właściwej strategii samorządowców, dzięki której podmioty wykonawcze wiedziałyby jak mają wystartować, aby zdążyć. Obecnie nawet jeżeli ktoś już wystartował to nie ma gwarancji że nie zrobił tego za późno - zauważa Nykowski.

Wilczyński natomiast dużo winy dostrzega w działalności władz państwowych. - Ustawa o zamówieniach publicznych jest dużą przeszkodą dla inwestorów, mamy za dużo przepisów hamujących inwestycję. W ustawie o Euro brakuje też rozwiązań dotyczących ochrony środowiska gdyż na każdym kroku napotykamy na trudności prawne z tym powiązane - powiedział przedstawiciel stołecznego ratusza.

Inne zagrożenia dostrzegane są w trwającej bessie na światowych giełdach. - Boję się recesji polskiej gospodarki, która może być jedyną, podkreślam jedyną, przeszkodą na drodze do Euro 2012, i właśnie dlatego potrzebny jest wariant awaryjny zakładający realizację jedynie niezbędnych dla zorganizowane Euro inwestycji - podsumował Wilczyński.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

idąc na konferencje tez bylem tego zdania ale muszę przyznać ze przytoczone w moim tekście informacje były dla mnie nowością (głownie chodzi o ewentualne wsparcie od UEFA i poziom jej wymogów do organizacji Euro)

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie wiem, czy szanowny kolega się ze mną zgodzi, ale ten tamat(EURO) powoli zaczyna być męczący. Może coś się wydarzy ciekawego, bo zaczyna nam pomysłów brakować ::) /+/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabiorą Wam szybciej niż myslicie:) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

i najgorsze jest to, że specjaliści są pewni siebie i przekonani na 1000%, że EURO 2012 obędzie się w Polsce i na Ukrainie...wierzę w to, że za 4 lata "na żywo" zobaczę kilka mistrzowskich spotkań, ale ja jako Polak będę przyzwyczajony do dziur w drogach, do bardzo dłuuugich korków, mało komfortowych hoteli:/i co z tego, że stadiony powstaną?wybudowanie stadionów ma być tą wykorzystaną szansą Polski jaką niesie za sobą organizacja Euro? dzięki kochanemu panu Listkiewiczowi i jego świcie piłka nożna Polakom zbrzydnie na kilka dobrych lat-i ludzie naprawdę nie będą chodzić częściej na mecze tylko dlatego, że będą nowe stadiony. Jedno jest pewne-to będą najlepsze mistrzostwa...jeżeli weźmiemy pod uwagę kibiców.Właśnie polscy, wspaniali kibice mogą nam uratować Euro!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.