Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31691 miejsce

Nikt nas nie przeprosił za Sybir. O zsyłce opowiada Kazimierz Kotowski

- Za wywózki, które zbierały śmiertelne żniwo nikt nas nie przeprosił - uważa Kazimierz Kotowski, szef elbląskich Sybiraków. Mija siedemdziesiąt dwa lata od początku sowieckich represji podczas wojny.


Gdy już miałem cztery lata stażu w łowieniu ryb używałem sieci. Sam je robiłem z nici dostarczonych przez Rosjanina. W zamian musiałem i dla niego wykonać sieć. Na początku ryby łowiłem dla swojej rodziny. Potem także dla tych w najtrudniejszej sytuacji. Czasem udawało się wymienić ryby na inne potrzebne rzeczy. Przeważnie wymienialiśmy to, co przywieźliśmy z domu.

Ucieczka nieplanowana


Pomimo tego, że NKWD sprawdzało obecność raz w miesiącu tylko jednej osobie udało się uciec.

- Wydawało się to niemożliwe nawet dla odważnych mężczyzn – opowiada pan Kazimierz. - A udało się to czterdziestoletniej pani Antosi, która opuszczając wieś nie myślała, że widzi ją po raz ostatni.

Wszystko zaczęło się od tego, że kobieta postanowiła zimą przywieźć drewna na opał. Pożyczyła wóz z wołami i siekierę od Rosjanki.

- Gdy wracała zgubiła siekierę, która musiała się zsunąć z wozu – przekonuje Kazimierz Kotowski. - Rosjanka wyrzuciła z siebie wszystkie przekleństwa jakie znała i kazała szukać siekiery. Antosia tak też uczyniła. Szukała, szukała aż zabłądziła. Dobrzy ludzie przenocowali i nakarmili i wyjaśnili jak dotrzeć do sowchozu. Ale znów zabłądziła. Korzystając z przygodnych sań, ciężarówek dotarła do Omska. Podczas tej podróży uznała, że skoro jej tak dobrze idzie to dojedzie do domu. Pomysł wydawał się szalony, a jednak się udało. Nawet przedarła się przez linię frontu. Do domu wróciła w 1944 roku.

Tę opowieść zna pan Kazimierz od bohaterki ucieczki. - W 1956 roku odwiedziła nas w Gronostajach i opowiedziała tę historię – wyjaśnia. - Po jej zniknięciu z sowchozu uznaliśmy, że zginęła i pewnie rozszarpały ją wilki. W tej sytuacji NKWD też jej nie szukało.

Krzyż wskazał drogę


Do sowchozu wieści ze świata docierały bardzo rzadko. - Tę najważniejszą było podpisanie układu Majski-Sikorski, a efektem były polskie paszporty – opowiada Kazimierz Kotowski. - Wcześniej NKWD zabrało nam dokumenty. Byliśmy z paszportami wolnymi obywatelami polskimi, chociaż nie mogliśmy wrócić do kraju. Poczuliśmy, że ktoś o nas pamięta. Potrzebujący otrzymywali zapomogi.
Z naszego sowchozu żaden Polak nie dotarł do Armii Andersa. Trzeba było pokonać ponad trzy tysiące kilometrów. W warunkach jakie wtedy panowały wydawało się to niemożliwe.

O tym, że stosunki z Sowietami się pogorszyły Polacy dowiedzieli się w brutalny sposób. - NKWD zmuszało nas do zrzeczenia się obywatelstwa polskiego i przyjęcia sowieckiego. Straszyło łagrami i więzieniem. Nie były to tylko czcze pogróżki – przekonuje pan Kazimierz. - Syna pani Gronostajskiej aresztowało NKWD. Skazali na pobyt w łagrze. Pracował w kopalni. Tam zginął podczas pracy. Od jakiegoś Rosjanina matka dowiedziała się, że został przygnieciony wielkim balem do budowy szalunków. Współtowarzysze upuścili go, chłopak nie zdążył się usunąć. Został przygnieciony.

Pani Gronostajska zmarła w 1942 roku. - Na krótko przed śmiercią poszła na jagody – opowiada pan Kazimierz. - Opowiadała, że zabłądziła. Wtedy ukazał się krzyż. Szła za nim i tak wróciła do wsi. Pewnie miała przywidzenie. Dobrze pamiętam, że niedługo po tym zdarzeniu zmarła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Niezmiernie ciekawy artykuł, piękna - choć smutna - historia. Oby tego typu sytuacje pozostały zmorą przeszłości - nie przyszłości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobnie jak Japonia do dzisiaj nie mamy podpisanego traktatu pokojowego, w którym można by spróbować zrekompensować choć trochę krzywdy jakich doznali:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

To, co niektórzy ludzie musieli przeżyć, nie mieści się w głowie.Ciekawy artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.