Facebook Google+ Twitter

"Nikt nie jest doskonały". O czym można się przekonać w Komedii

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-11-03 16:57

Kto nie widział na scenie tańczącego Wojciecha Duryasza, niech żałuje... A właściwie wciąż ma jeszcze szansę odżałować kilkadziesiąt zeta w zamian za dwie połowy przezabawnego widowiska w Teatrze Komedia na warszawskim Żoliborzu.

 / Fot. .Autora sztuki, w której występuje w roli dziadka syn polskiego pilota walczącego w polskim dywizjonie RAF, zainspirowała ostatnia kwestia z filmu "Pół żartem, pół serio". Kiedy zabiegający o przychylność apsztyfikant słyszy od partnera, że nie jest kobietą, odpowiada mu: "Nikt nie jest doskonały"... Tak właśnie zatytułowany spektakl poprzedza filmowa mozaika dynamicznie zmontowanych ujęć z ulic Londynu.

Sekwencje z lotu ptaka mieszają się ze zbliżeniami koronowanych głów Imperium Brytyjskiego, a dla kontrastu z książęcą parą, słynnego "Jasia Fasoli" i innych celebrytów zza Canal La Manche. Zanim rozpocznie się teatralna akcja, wchodzący na sal widzowie mogą wielokrotnie oglądać osobliwości tej stolicy nad Tamizą z Bridge Tower, kolumną admirała Nelsona, wieżą z zegarem Big Ben oraz znanym już powszechnie, milenijnym, diabelskim kołem.

Bardziej uważny widz zapewne zapamiętał więcej atrakcji na tym teledysku, ale mnie zainteresowała w tym czasie scenografia, która zazwyczaj zapowiada rodzaj ruchu scenicznego i typ inscenizacji teatralnej. Ustawienie mebli, rekwizytów i zastawek wymusza bowiem kierunki, a niekiedy nawet i tempo w jakim poruszają się aktorzy. I rzeczywiście, imponująca fantazją reżyseria sztuki zaskakuje zapierającym w piersiach dech tempem, błyskotliwością pomysłów i dowcipem sytuacyjnym.

Czworo aktorów wypełnia swoją obecnością przestrzeń niemałej sceny a nawet proscenium wchodząc na nią zarówno zza kulis jak też opuszczając salę teatralną drzwiami dla publiczności. Podobnie, jak we wspomnianej komedii Billy’ ego Wildera, rewelacyjny Jan Jankowski kreuje dwie, skrajnie różne role, męską i żeńską. To oczywiście stary, ograny sposób na wzbudzenie śmiechu widowni, lecz kontrast postaci pisarza, który na co dzień jest nudnym statystykiem z udawaną przez niego podstarzałą autorką książki napisanej jego ręką, rodzi niesłychanie komiczne sytuacje.

Właściwie każda z występujących w tej sztuce postaci jest nietuzinkowa. Właścicielka kobiecego magazynu, w którym mają ukazać się fragmenty napisanej przez mężczyznę powieści przeżywa miłosne rozterki po jej rozstaniu z dotychczasowym partnerem. Edyta Olszówka trafnie obsadzona w tej roli, uważa się za niebywale sprytną bizneswoman, ale daje się zwieść pisarzowi ukrywającemu swoją prawdziwą płeć i tożsamość. Wspomagają go w tej skomplikowanej operacji domownicy, zwłaszcza łasy na gotówkę ojciec autora wspomagany przez równie chytrą wnuczkę. To prześmieszny duet Wojciecha Duryasza z Martą Dąbrowską, która woli wiecznie balującego starca od wiecznie zapracowanego, wpatrzonego w ekran komputera, ojca.

 / Fot. .Kreującemu tę rolę aktorowi pomaga zapewne odziedziczona lotnicza fantazja i urok mężczyzny, w którym jeszcze widać ślad dawnej urody. Nie wdając się w szczegóły zawiłej akcji zaznaczę tylko świetne wyczucie sytuacji przez aktorów odgrywających na przemian nie tylko dwie podwójne role w różnym czasie. Stopniowe zagęszczanie akcji i celowe skomplikowanie perypetii bohaterów zmusza głównego protagonistę do odgrywania skrajnie różnych wcieleń w tym samym czasie, nieomal pod nosem natarczywej szefowej wydawnictwa.

Lada moment cała misternie układana mistyfikacja może się rozsypać, jak domek z kart. Utrzymanie pozorów zapewnia pisarzowi spore honorarium, ale problem tkwi także w tym, że oszukiwana bizneswoman nie jest mu obojętna. Ona także coraz bardziej lgnie do pozornie nudnego statystyka. Tak o nim sądzi ojciec, który przez cały czas prowadził hulaszczy tryb życia. Tymczasem oboje marzą o zbliżeniu się do siebie, ale przeszkadza im w tym prowadzona gra pozorów.

Brzmi to, jak dramat, ale im większe napięcie miedzy ludźmi, tym śmieszniej jest na scenie. Chociaż nie napiszę już ani słowa o finale tej intrygi, zapewniam, że widzowie nie czuli się zawiedzeni rozwojem sytuacji. Każda z postaci tej sztuki w końcu wychodzi na swoje i kłaniający się oklaskującej publiczności odtwórcy wszystkich czterech ról zbierają całkowicie zasłużony aplauz.

Teatr Komedia "Nikt nie jest doskonały"
autor: Simon Williams
reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz
tłumaczenie: Elżbieta Woźniak
kostiumy: Dorota Roqueplo
scenografia: Wojciech Stefaniak

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.