Facebook Google+ Twitter

„Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz”

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-12-21 17:36

To niecodzienny obraz w reżyserii Sidneya Lumeta, który mamy okazję oglądać w polskich kinach od kilku tygodni. Połączenie thrillera i dramatu zachwyca i stawia szereg pytań o winę człowieka osaczonego codziennością.

 / Fot. Plakat filmowyBracia Hansonowie są zupełnie różni. Każdy z nich ma swoje życie osobiste, zawodowe. Z pozoru łączą ich tylko więzy krwi. Jak się okazuje jest coś jeszcze, co zbliża do siebie mężczyzn. To pieniądze, a właściwie ich brak.

Andy jest biznesmenem, ma piękną żonę i dobrą pracę. Natomiast Hank to życiowa ofiara losu, codziennie dająca ciała czy to na polu zawodowym, finansowym czy rodzinnym, gdzie zawodzi swoją córkę. Gdy jednak lepiej poznamy obu bohaterów z łatwością zauważymy, że obaj mają swoje słabości i obaj potrzebują dużej gotówki - najlepiej jak najszybciej. Andy wpada więc na pomysł prosty, genialny w którym nikt nie ucierpi, a oni zyskają. Łatwa i czysta robota – obrobić sklep jubilerski rodziców, który jest ubezpieczony. Nic prostszego. A do tego szybko i bezboleśnie pozwala rozwiązać wszystkie problemy. Oczywiście wszystko musi pójść zgodnie z planem.

To, co w filmie Sidneya Lumeta spodobało mi się najbardziej to ukazanie bohaterów i toczącej się akcji z różnych perspektyw. Ten niełatwy, bo wymagający perfekcyjnego i logicznego montażu, zabieg oczarowuje widza. Dzięki niemu możemy lepiej poznać życie i problemy braci i ich rodzin. Lumet eksperymentuje także z chronologią, co daje dodatkowy ciekawy efekt wzbudzający nasze zainteresowanie rozgrywanymi wydarzeniami.

Wspaniałe wypadają także sami aktorzy. Można śmiało powiedzieć, że wielką siłą „Nim diabeł…” jest perfekcyjna gra aktorska. Zarówno Philip Hoffman jak i Ethan Hawke czy Albert Finney wypadają niesamowicie przekonująco. Nie można zapomnieć także dobrej postawy Marisy Tomei, kobiety o wielkim wdzięki, choć największym jej atutem w tym filmie jest samo zachwycające aktorstwo.

Twórcy filmu zadbali także o audio-wizualną stronę filmu. Niezłe zdjęcia i wspomniany bardzo dobry, efektywny i efektowny montaż wzbogaca fenomenalna muzyka. Całość przyciąga widza swoją ekskluzywnością, bo produkcji Lumeta trudno wytknąć jakiekolwiek niedociągnięcia.

Doświadczony, dziś 84-letni reżyser stawia ważne pytania egzystencjalne. Czy człowiek doprowadzony do ostateczności przez otoczenie rzeczywiście jest winny swoich czasem nieakceptowanych czynów? Czy jego złe decyzje to wina tylko jego samego, przecież każdy wybór ma swoje motywacje? Sidney Lumet pokazuje nam, że nigdy nie dowiemy się do czego zdolny jest człowiek, dopóki nie przekonamy się o tym na własne oczy.

Rewelacyjny film!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Szczerze mówiąc, i bez złośliwości, to cały pierwszy akapit jest dla mnie nieskładny. Te zdania można było połączyć, stworzyć jakąś logiczną całość, a tak to mamy poodrywane fragmenty. Ciekawe jest też połączenie "posiadania" żony i pracy, chociaż to już może nie aspekt stylistyczny. Idąc dalej, sporo dziwnych połączeń wyrazowych w stylu "czysta robota", "efektywny i efektowny montaż", "ekskluzywność całości" (a co bohaterowie występują w ciuchach Armaniego?), "ważne pytania egzystencjalne" (to pytania o egzystencję, więc jak mogą być nieważne?). Akapit o grze aktorskiej brzmi jak jeden wielki pean: "wspaniale", "perfekcyjna", "dobre", "zachwycająca" - ja bym to skróciła. Powtórzenie wyrazowe: "Twórcy FILMU zadbali także o audio-wizualną stronę FILMU". No i ostatni akapit: "Czy jego złe decyzje to wina tylko jego samego, przecież każdy wybór ma swoje motywacje?" - nie widzę związku logicznego między tymi zdaniami. Po pierwsze raczej każde zachowanie ma swoje motywacje, a po drugie motywacje wynikają z wewnątrz osoby podejmującej decyzji, więc dlaczego piszesz, że "to nie wina tylko jego samego". Last but not least -> "nigdy nie dowiemy się do czego zdolny jest człowiek, dopóki nie przekonamy się o tym na własne oczy". - dlaczego oczy? a może na własnej skórze?

Mam nadzieję, że to była konstruktywna krytyka a nie a'la dr House :]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.12.2008 12:45

8 cześć prawdy też ogladąłem i myślę, że montaż jest równie dobry, jak nie lepszy.

Nie zawsze mam czas, zeby czytać wszystko kilka razy, ale zapewniam Cię, że choć raz na pewno. Jeśli są jakieś błędy, to bardzo proszę o wskazanie, wtedy poprawię :)

pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do samego filmu, jestem ciekawa, czy różne perspektywy zmontowane są równie dobrze jako w "8 częściach prawdy". Natomiast, co do recenzji, odniosłam wrażenie, że ostatnio włączyłeś masową produkcję i podejrzewam, że żadnej nie przeczytałeś przed wrzuceniem na stronę. A szkoda...

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetna recenzja :) plusik

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.