Facebook Google+ Twitter

"Nine" - film jednej piosenki

Zapowiadało się wspaniale. Plejada gwiazd, wpadająca w ucho muzyka i przepiękne kostiumy. Jednakże "Nine" jest filmem, z którego można zmontować jedynie dobry trailer.

Plakat filmowy. / Fot. plakatWczoraj wybrałam się na maraton filmowy, by jak najszybciej obejrzeć musical "Nine". Początek zapowiadał się nieźle - wypalony reżyser chce stworzyć, po paśmie porażek, dzieło na miarę swoich możliwości, ale mu to nie wychodzi. Życie Guida nie układa się po jego myśli, nie ma nic do powiedzenia widowni, która łaknie jego nowego filmu jak pustynia wody.

Wraz z rozwojem akcji, jest coraz gorzej. Guido na swej drodze spotyka kobiety, które wywarły wielki wpływ na to, kim jest i czego dokonał. Penelope Cruz w roli kochanki reżysera wypadła przyzwoicie, jednak śpiewać, to ona za dobrze nie potrafi. Sophia Loren - jako duch matki Guida była piękna i dystyngowana. Nicole Kidman w roli muzy wypadła moim zdaniem bardzo sztucznie i bez wyrazu.

Fergie / Fot. materiały promocyjneNa uwagę zasługuje niewątpliwie Fergie, która brawurowo zagrała prostytutkę. Nie powiedziała ani jednego słowa, ale jej mowa ciała była niesamowita, a utwór, który wykonała - "Be Italian", był najlepszą kompozycją w "Nine". Piosenkarka bardzo długo przygotowywała się do swojej roli. Przytyła 10 kilogramów i obejrzała wszystkie filmy Felliniego, by umieć poruszać się jak Włoszki i jak one wyglądać. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jej krótki epizod był największą perełką tego filmu.

Rob Marshall zaangażował do swojego musicalu największe gwiazdy Hollywood, jednakże to nie pomogło, by stworzyć film godny uwagi. Wszystkie występy aktorek jawiły mi się jako bardziej lub mniej udane popisy poszczególnych gwiazd, które zostały potem zmontowane w film. Aktorki nie miały możliwości by zaprezentować swoje umiejętności, a te co miały, jak na przykład Kidman czy Cruz, nie wypadły najlepiej.

Po obejrzeniu "Nine" już się nie dziwię, że musical nie otrzymał ani jednego Złotego Globu. Po prostu na to nie zasłużył.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Porównania... a po co? Przecież chodzi o to co ktos stworzył nowego, a nie o to czy i na czym opierał się - to nie ma sensu. Film widziałam i w zasadzie gdybym porównywała to wypadłby źle, a tak można obejrzeć, ale bez entuzjazmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy ktoś z Was widział musical "Nine" z 1982 roku. Arthur Kopit pisząc go oparł się na filmie Felliniego "Osiem i pół". Wystawiany był ponad 700 razy i otrzymał mnóstwo nagród. Myślę, że Marshall robiąc swój film nie miał na myśli Felliniego lecz musical "Nine" na którym oparł swój film. Tak naprwdę wykonał ekraniację znanego musicalu. Proponuję zmienić tor interpretacji moi drodzy fachowcy od filmów :)
A tak poza tym to zgadzam się, że Penelope i Nicole mogły dać lepszy popis, ale jak to mówią to reżyser prowadzi aktora, a nie odwrotnie. A Fergie naprawdę się przygotowała - moim skromnym zdaniem kto nie widział Kathi Moss (oryginalny wokal tego tekstu) ten nie zna wagi jej przygotowania. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie Marshall odcina się od Felliniego, ale Fellini od Marshalla, jeśli już. Skoro oglądałaś oryginał, to jak wytłumaczysz zdania: "Początek zapowiadał się nieźle - wypalony reżyser chce stworzyć, po paśmie porażek, dzieło na miarę swoich możliwości, ale mu to nie wychodzi. Życie Guida nie układa się po jego myśli, nie ma nic do powiedzenia widowni, która łaknie jego nowego filmu jak pustynia wody. Wraz z rozwojem akcji, jest coraz gorzej. Guido na swej drodze spotyka kobiety, które wywarły wielki wpływ na to, kim jest i czego dokonał" - przecież identycznie jest u Felliniego. A z Twojej "recenzji" wynika, że fabuła jest kiepska (fabuła, swoją drogą, nakreślona przez Felliniego; przynajmniej na tym etapie). Poza tym pozwolę sobie jeszcze zapytać, po co pustynia miałaby łaknąć wody i skąd pomysł na tego typu animizację? Metafora taka?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowna autorka oglądała "8 i pół", wyraziłam swoje zdanie i nie będę wzorować się na recenzjach innych. Jakby szanowna koleżanka zapoznała się też z wywiadem z Robem Marshallem, to dowiedziałaby się, iż reżyser odcina się od Felliniego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic podobnego. Jakie znowu malkontenctwo, jaka tęsknota za dawnymi czasami? Chodzi o to, że nie można zjechać reżysera za fabułę, której nie on jest autorem. Film miał się odwoływać do dzieła Felliniego i należy o tym wspomnieć. Poza tym porównanie to nie tylko osąd, komu film wyszedł lepiej, ale co np. zostało zmienione. Absolutnie nie zgadzam się z Twoim postem, Kubo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma co się oszukiwać ale rzadko się zdarza, żeby remake choć w jakimś stopniu był tak dobry jak oryginał. Rozpatrując filmy pod kątem porównywania z pierwowzorami recenzenci troszkę wychodzą na malkontentów, tęskniących za tamtymi czasami, gdzie wszystko było lepsze i oryginały były lepsze a teraz powielamy jedynie schematy. Wydaje mi się, że oceniając film jako remake trzeba raczej wziąć pod uwagę fakt, czy został dobrze przygotowany pod kątem publiczności, która się na niego wybierze w dzisiejszych czasach (czyt. 2010) i czy jest w miarę "poprawny". Rozpatrywanie jego wartości pod kątem porównywania z oryginałem zupełnie nie ma sensu - w końcu zamierzeniem autorów takiego filmu jak "Nine" na pewno nie było prześciganie w doskonałości dzieła Felliniego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czy szanowna autorka oglądała "8 i pół" Felliniego? Przyzwoita recenzja powinna zawierać porównanie choćby cząstkowe. Bo póki co, widzę tu poważne zarzuty w stosunku do fabuły, która - z tego, co wiem - jest wybitnie wzorowana na Fellinim. Ja rozumiem, że ten film można skytykować, ale do tego potrzebne są rzeczowe argumenty. Tych mi niestety zabrakło. Może faktycznie zerknij na Wróblewskiego (http://www.polityka.pl/kultura/film/1502359,1,recenzja-filmu-nine-rez-rob-marshall.read), to byłby dobry punkt wyjścia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Większość recenzentów jest podobnego zdania o tym filmie (np. w "Polityce" Janusz Wróblewski ocenił "Nine" jako "średnie"). Jeśli pójdę, to po to, by zobaczyć Sofię Loren. /5/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.