Facebook Google+ Twitter

No i co z tą Grecją...?

Dużo ostatnio szumu na temat ratunku Grecji. Niemcy nie są skłonni do pomocy, Francuzi chwalą inicjatywy nowego rządu, Centralny Bank Europejski gotowy jest podać rękę (oczywiście z odpowiednimi odsetkami)...

Dużo ostatnio szumu na temat ratunku Grecji. Niemcy nie są skłonni do pomocy, Francuzi chwalą inicjatywy nowego rządu, Centralny Bank Europejski gotowy podać rękę (oczywiście z odpowiednimi odsetkami). Nacisk na Grecję aby skorzystała z pomocy "kolegów" z Unii jest coraz większy. Wszystko fajnie, tylko gdyby nie fakt, że Grecja nigdy nikogo nie prosiła o pomoc. Od pewnego czasu rząd podwyższa podatek na alkoholu, tytoniu oraz paliwie, skraca wydatki państwowe, wykluczył podwyżki urzędnikom oraz emerytom, zaprezentował tydzień temu nowy system podatkowy - czyli innymi słowy próbuje zrobić wszystko aby dać do zrozumienia, że Grecja potrafi, i przede wszystkim chce, wyjść z jej kryzysu o własnych siłach. I mówię z "jej kryzysu" ponieważ nie należy zapominać, iż "grecki kryzys" nie ma prawie nic wspólnego z globalnym.

Dlaczego więc Unia się tak spieszy? Grecja jak wiadomo należy do strefy Euro, wiec jakakolwiek niestabilność jakiegokolwiek członka tej strefy ma wpływ na Euro i jego siłę. Dużo ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy z faktu, iż Grecja w tej chwili nie jest zwykłym bezsilnym krajem w kryzysie (jakim była Argentyna). Hipotetyczne bankructwo Grecji oznacza bankructwo Unii Europejskiej, a następnie rozpad Euro-strefy i prawdopodobnie samej Unii. Grecja ma wszelkie prawa odmówić pomocy Brukseli i skorzystać z tej Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Coś takiego oczywiście oznaczałoby casus belli i dlatego cały czas trwają dyskusje off the record z rożnymi państwami Unii a szczególnie z Francją. Francuzi oferują pomoc lecz w zamian Grecja musi kupić francuskie samoloty. Eurostat tez nie siedzi z skrzyżowanymi rękoma i w Niedzielną noc wyciekła wiadomość o propozycji wzrostu VATu o 2 proc.

Problem jednak tkwi w tym, że jak widać Grecki rząd oraz Unia próbują załatać jak najszybciej dziurę ogromnego długu, nie biorąc pod uwagę "obrοtu pieniędzmi". Wzrost podatku od alkoholu, tytoniu i paliwa oznacza wzrost cen tysięcy produktów no i oczywiście inflacji. Do tego należy dodać też fakt, że od nowego roku każda transakcja powyżej 1.500 euro w gotówce uznawana będzie za nielegalną.

W 1893 roku, Charilaos Trikoupis ogłaszał bankructwo Grecji. W 2010 roku, Giorgos Papandreou ma szczęście ponieważ Grecja jest członkiem Unii Europejskiej. "Giorgos" zaczął rządzić z wizją aby z Grecji zrobić "Danię południa". Obecnie jednak musi podjąć trudne decyzje aby ojczyzna sirtaki nie stała się Irlandią lub jeszcze gorzej Islandią południa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.