Oczywiście chodzi o projekt stworzony przez
Tomka Makowieckiego,
Wojtka Powagę i
Przemka Myszora, czyli
No!No!No!
Już sama nazwa zaskakuje, ale wbrew przypuszczeniom nie jest odpowiedzią na słynne
„Yes!Yes!Yes!” autorstwa premiera Marcinkiewicza. Nie ma ukrytego sensu. Jak powiedział Wojtek Powaga, to świetna nazwa, bo każdy z nas codziennie wielokrotnie używa słowa „no”.
Muzyka z założenia miała się różnić od dokonań macierzystych formacji muzyków (
Myslovitz i solowego
Makowieckiego) i rzeczywiście tak jest. Album to zbiór pop-rockowych kompozycji. Główne wyznaczniki płyty to melancholia, psychodelia i balladowość. Jedynie promujący singiel
„Doskonały pomysł” odstaje od reszty utworów. Jak mówią sami muzycy to kawałek megakomercyjny: prosty tekst i szybko wpadająca w ucho melodia.
„Zabrakło prostych słów” to z kolei druga strona płyty. Utwór rozpoczyna się od akustycznych dźwięków gitary, a dopiero w połowie słyszymy delikatne klawisze i nastrojowe sample perkusyjne.
Początkowo miał to być koncept album, inspirowany tematyką poszukiwania człowieczeństwa, zawartą w filmie
„Blade runner”. Z pomysłu została jedna kompozycja
„Test Voight-Kampffa”. Na płycie pojawiły się też inne wpływy filmowe:
„Polska szkoła dokumentu”, zainspirowana twórczością
Kazimierza Karabasza i piękny
„Inaczej niż w raju”, nawiązujący do filmu
Jarmuscha pod tym samym tytułem.
Ciekawym urozmaiceniem albumu jest utwór
„Nie nadaję się do cyrku”, gdzie sprytnie połączone ze sobą zostały kwestie wypowiadane przez każdego z muzyków w jedną, czasem dość zaskakującą i humorystyczną całość. Co zabawniejsze w początkowym założeniu tekst miał mieć wymowę poważną, a stało się zupełnie na odwrót…
Jest jeszcze jedna ciekawostka, dla bardziej wyczulonych słuchaczy. W utworze
„Jak czujesz się z tym?” słychać unoszący się w tle wokal
Pauliny Przybysz, oraz
Opole Gospel Choir.
Album jest kolejnym dowodem na to, jak znakomitym klawiszowcem jest
Przemek Myszor. Dźwięki wydobywające się spod jego palców sprawiają, że możemy rozpłynąć się w marzeniach i beztrosko cieszyć się życiem przynajmniej przez 45 minut, (bo tyle trwa płyta). Klawisze to zdecydowanie jej najmocniejsza strona.
Nie bez znaczenia był również wybór producenta –
Marcina Borsa, którego czujne ucho odpowiedzialne jest za najnowsze dzieła
Much i
Hey. Ten facet ma niebywałe wyczucie dźwięku, więc postawienie na niego w tej kwestii było strzałem w dziesiątkę.
Przed zespołem najważniejszy sprawdzian – trasa koncertowa. A tu może być różnie, tym bardziej, że do chłopaków dołączą dwaj muzycy, na co dzień występujący u boku
Lecha Janerki: perkusista
Michał Mioduszewski i gitarzysta
Damian Pielka. Ale to dopiero jesienią, na razie cieszmy się muzyką odtwarzaną z płyty.