Facebook Google+ Twitter

Noble: życie poza ciałem uzależnia [WYWIAD]

Z autorem książki OOBE - DRUGIE ŻYCIE POZA CIAŁEM rozmawiam o rzeczach ulotnych (dosłownie), niezwykłej pasji oraz książce, która rozbudza zmysły, a także ciągłych podróżach, po których pozostają fascynujące wspomnienia.

 / Fot. fot.Materiał promocyjny wydawnictwaMarek Bachorski-Rudnicki: Jest pan autorem dość osobliwej książki. Książki, która traktuje o podróżach poza ciałem?

Robert Noble: Tak. To moje osobiste doświadczenia skłoniły mnie do jej napisania

Dlaczego i z jakich powodów pan to robi?

Czasami sam zadaje sobie to pytanie. Może nie tyle, dlaczego to robię, co dlaczego to robię z takim zacięciem. Trudno odpowiedzieć na to w jednym zdaniu, bo zagadnienie jest mocno złożone. Gdyby jednak spróbować to tak czy inaczej jest to kwestia życia po śmierci…

…fascynacja innym?

Też. Ale w swoim życiu i tym, co napisałem dotykam czegoś, co sam doświadczyłem a co jednak jest związane z tym, co stanie się, gdy już fizycznie przestaniemy egzystować.

Nie sądzi pan, że na życie po śmierci każdy z nas będzie mieć jeszcze czas? Jak wynika z pana słów zebranych na łamach książki opuszczanie ciała i wędrówki to nie spacerek po parku.

Wszystko zależy od tego, co wiemy na ten temat. Wiedza, którą znamy musi pochodzić tylko z empirycznego doświadczenia. Stąd nie ma, co liczyć na zapewnienia innych o „niebiańskich” klimatach, czy tez jakichkolwiek innych.

Niezwykle ciekawym sposobem na wyjaśnienie wielu kwestii dotyczących spraw podróży poza ciałem jest umieszczony na końcu książki wywiad. Pada tu wiele ciekawych pytań i pojawia się sporo odpowiedzi, które dość jasno wyjaśniają to zjawisko.

Starałem się w tej książce zawrzeć wszystko, co istotne, bez zbędnych opisów i teorii. Cieszę się, że tak jest ona postrzegana.

O tym, co pan robi można śmiało powiedzieć, że jest to fascynujące, dość zagadkowe, niebezpieczne, porywające i bardzo enigmatyczne zajęcie.

Z pewnością jest to stan, którego trzeba doświadczyć na sobie. Wtedy też zrozumie się, po co i dlaczego się to robi i czemu chcę się wciąż więcej.

Miałem kiedyś przyjemność zapoznać się z punktem widzenia A. Moody’ego na ten stan rzeczy…

…tak, to dość optymistyczne lektury.

Pana przygody w innym świecie też nie nastrajają optymistycznie.

To tylko kilka zawartych w książce opisów. Właściwie po fakcie zorientowałem się, że nie dałem doświadczenia takiego super pozytywnego. Możliwe, że napiszę drugą książkę. Z pewnością będzie to już łatwiejsza lektura, bo teraz to trochę, jak poradnik. Chociaż słyszałem, że czyta się znośnie (śmiech). Zamiar jest taki, że ktoś, kogo temat interesuje i zetknie się z tą książką, będzie wiedzieć, co ma robić.

Spodziewał się pan opinii pozytywnych po jej napisaniu?

Nie spodziewałem się pozytywnej opinii. Ludzie jednak różnie reagują. Książka ta jest dość specyficzna, zdaje sobie z tego sprawę.

No tak. W moim przypadku chyba nie namówiłby mnie pan na wstawanie o czwartej nad ranem, aby doświadczać tak wyjątkowych wrażeń. Jednak zaintrygował mnie moment przechodzenia, czyli wyjścia z ciała. Nie każdemu się to udaje. To kwestia dyscypliny, czy potrzebna jest także pomoc kogoś innego?

Sama dyscyplina wystarczy. To tylko kwestia tego, czy naprawdę się tego chce.

Zastanawia mnie też inna sprawa. Co w momencie, gdy opuszcza pan ciało i podróżuje a ktoś pana chce koniecznie obudzić. Moody twierdził, że może wtedy dojść do dramatu.

Tak wiem, tez się tego bałem. Zdaje się, że był taki eksperyment, gdzie osoba, która dokonywała eksterioryzacji była przez kogoś dotknięta. Potem kojarzę, że ta osoba opowiadała, że nie miała najlepszego samopoczucia. Odczuwała silny ból. W praktyce jednak, czego doświadczyłem, następuje szybki powrót do ciała i przebudzenie.

Odniosłem wrażenie, że w tym, co pan robi czuć potrzebę i prawdę. Zgadza się pan z tym?

Nie spodziewałem się, że da się to odczuć. Jeszcze faktycznie Pan da się namówić na „wyjście”.

To mogłoby być całkiem ciekawe doświadczenie. Dałbym się namówić, ale jest jedno, „ale”... nikt mnie nie zmusi do wstawania w środku nocy(śmiech).

No nie jest to łatwe. Jednak, gdy się ma cel to wszystko da się zrobić. Z perspektywy czasu oceniam, że to początki były łatwe. Gorzej po latach…

…bo, trudniej się wraca?

Po latach człowiek spotyka się z tym, czego nigdy nie doświadczył, z czymś, co staje poza jego wyobrażeniem. W książce opisuję, że można doświadczać wrażeń porównywalnych z fizycznymi. Przeżywać uniesienia, w tym spełniać swoje różne fantazje. To mobilizuje. W moim przypadku tak było na początku, a później łapałem się na tym, że chcę doświadczać czegoś więcej.

Przychodziło panu na myśl, aby nie wrócić?

O tak. Wiele razy.

Gdy pan podróżuje, odwiedza pan miejsca, które później poznaje pan w świecie realnym? Bo zastanawiam się, czy mógłby pan zobaczyć pewne miejsce, po czym pojechać tam i porównać z tym, co widział pan po „wyjściu”.

To tak nie działa. Z reguły tylko te miejsca w najbliższym otoczeniu. Właśnie w tym miejscu musiałby mieć pan „wyjścia”. Spontanicznie zdarzało mi się odwiedzać różne punkty. Rzadko, kiedy planowałem konkretne. Żałuję, że nie wydałem tej drugiej książki, bo zdaje się, że tam to dokładnie wyjaśniam. Nic na siłę. Jak ktoś nie czuje wewnętrznej potrzeby to na nic się zdają wysiłki.

Czy po latach czuje pan uzależnienie?

O tak. To z pewnością też z czasem uzależnia. Zastanawiałem się kiedyś nad tą kwestią, jakie by było moje życie bez tych doświadczeń. I doszedłem do wniosku, że bez wychodzenia moje życie nie miałoby sensu i naprawdę powiem szczerze nie byłoby takie, jakie bym chciał. Dzięki mojej książce także i pan wie, jak wychodzić z ciała. Teraz decyzja należy do pana.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę wielu udanych podróży w wędrówce poza ciałem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

W kolejny artykule pana Marka jest wyjaśnienie:

link

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Wyjście "poza ciało" należy traktować dosłownie./

Czyli rozumiem, ze X wyszedł z ciała. Czyli prosty wniosek, że X ciałem nie jest. ( wyłącznie) A zatem czym/kim jest X albo co/kto wychodzi z ciała?

Nawet przy tej dosłowności, dosłownie aż prosi się o definicję.

Po prostu p. Marek zrobił wywiad bardziej z punku widzenia siebie, czyli osoby już zaznajomionej z tematem, niż z punktu widzenia laika.

Zgadzam się za to w zupełności z tym, że problem jest bardzo ciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyjście "poza ciało" należy traktować dosłownie. Pewnie dlatego z powodu tej oczywistości zabrakło definicji. Temat jest bardzo interesujący. Chętnie przeczytam książkę by dowiedzieć się czegoś więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Innymi słowy zabrakło podstawowego pytania: czym jest "wyjście poza ciało". Według mnie oczywiscie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, cały wywiad jest "nie wiadomo o czym", bo nie ma definicji, czym ma rzekomo być "podróże poza ciało".

Rzecz jasna ktoś cos tam słyszał albo się domyśla, działa intuicja, ale stanowiska autora książki nie ma. A to chyba nie byłoby nadmiernym ujawnieniem treści...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa rozmowa, książkę pewnie też warto przeczytać.
Konkluzja po przeczytaniu wywiadu nasunęła mi się jedna: czasami większym niebezpieczeństwem jest wyjście z własnego domu niż wyjście z własnego ciała:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.