Facebook Google+ Twitter

Noc z Jamesem Bondem. Byłem wstrząśnięty, lecz nie zmieszany

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-10-13 07:42

Rzadko zdarza się zobaczyć na ekranie kina, uznawane za już dość opatrzone, filmy z brytyjskim agentem 007 w roli głównej. Jest to sztuka zorientowana na to, co dzieje się tu i teraz. Wykorzystuje krążące w społeczeństwie stereotypy.

Sean Connery as James Bond in "Dr. No". Data 1963(1963) Źródło Dr No theatrical trailer Public domain; copyright for the original film was held by Danjaq LLP, a US-registered compa / Fot. United ArtistsJeśli w ciągu dwóch tygodni po premierze film nie przynosi spodziewanych przychodów, jest przez dystrybutora zdejmowany z ekranów kin. Wydaje się to bezlitosne dla sztuki filmowej i artystów, ale kinematografia jest przemysłem, a tylko niektóre filmy zyskują miano arcydzieła. Na tle francuskich obrazów z cyklu płaszcza i szpady, przygód przepięknej Angeliki i Fantomasa, amerykański pomysł ekranizacji książki byłego pracownika wywiadu, przebił je, a każda premiera nowych, awanturniczych wydarzeń z udziałem Jamesa Bonda okazywała się sukcesem. Pomysł jest rodem z imperium brytyjskiego i przynosi chwałę monarchii, a wykonanie jest iście amerykańskie, żeby nie powiedzieć klasy międzynarodowej. Tak wielkie przedsięwzięcia produkcyjne powstają bowiem teraz wyłącznie dzięki koprodukcji.

W Złotych Tarasach obejrzeliśmy jeden z najlepszych filmów tego cyklu: "Goldfinger" z Seanem Connerym, jako agentem 007 w służbie Królowej Imperium Brytyjskiego, efektowny: Spy Who Loved Me" z Rogerem Moorem, oraz najbardziej przejmujący: Casino Royale" z Danielem Craigiem. U boku gwiazdorów w roli tytułowej pojawia się szereg równie sławnych nazwisk jak Barbara Bach czy Udo Jurgens.

Nieprawdziwe jest przy tym twierdzenie, że gdy film przynosi krocie, to dziej się to kosztem jakości artystycznej. W każdym z filmów tej serii padają z ekranu wielokrotnie powtarzane, zapamiętane przez widzów, niebanalne kwestie. A więc nie są to jedynie przypadkowe dialogi, napisane dla wytchnienia między scenami gonitw ulicznych, eksplozji i walk herosów. Pamiętam, z jak wielką uwagą analizowaliśmy w szkole filmowej scena po scenie, ujęcie po ujęciu inscenizacyjne rozwiązania w każdej udostępnionej nam kopii filmu. Były to prawdziwe majstersztyki, wychodzące spod ręki prawdziwych mistrzów kina i wielkich producentów filmowych. Przykładowo, "Goldfinger" był reżyserowany przez twórcę słynnej "Bitwy o Anglię" i na długo przed popularnym lokowaniem produktu, amerykańska firma wytwarzająca eleganckie Cadillaki, poświęciła fabrycznie nowiutkie auto, które celowo zostało zgniecione na kostkę na oczach widzów. Scena zniszczenia lśniącej świeżym lakierem maszyny na złomowisku, pozostaje niezapomniana do dzisiejszego dnia i zapewne będą jeszcze o niej mówić kolejne pokolenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.