Facebook Google+ Twitter

Nocny pożar pociągu „Przemyślanin” pod Krzeszowicami

Jak Polskie Koleje Państwowe prowadzą akcję ratowniczą w czasie pożaru pociągu i jak to możliwe, że pociąg z Krakowa do Katowic jedzie w kierunku... Krakowa. Kilka razy. Przeżyłem taką sytuację po raz pierwszy w życiu i mam nadzieję ostatni.

Akcja gaśnicza / fot: M.Nowak  Po północy pociąg pospieszny „Przemyślanin” relacji Przemyśl – Szczecin został nagle zatrzymany w szczerym polu, niecały kilometr od stacji Krzeszowic, między Krakowem a Katowicami. Rozległy się krzyki, pracownicy pociągu zaczęli biec w kierunku ostatnich wagonów...


Podróżni otwierali okna,na zewnątrz stała grupa kolejarzy z kierownikiem pociągu. - Dzwonimy po straż, nie może rozprzestrzenić się na pozostałe wagony. Muszą sprawdzić co to jest - usłyszałem.
Wszystko stało się jasne - w pociągu wybuchł pożar.

Dym pojawił się w ostatniej części pociągu. Po 10 minutach na miejscu pojawiły się trzy wozy strażackie. Potem przyjechała policja, pogotowie i żandarmeria wojskowa. Rozpoczęła się akcja gaśnicza. Dowiedziałem się od jednego z pracowników PKP, że w ostatnim wagonie jechała grupa agresywnie zachowujących się żołnierzy. Jeden z konduktorów oskarżył ich o wywołanie pożaru.

Wagon gaszono około 30 minut. Na tym jednak problemy się nie skończyły. Pociąg ruszył po godzinie w kierunku Katowic, lecz po minięciu stacji Krzeszowice zaczął się cofać i skierowany został na boczny tor, gdzie stały wagony wypełnione węglem. Okazało się, że trzeba było przepuścić 3 pociągi, jadące na tej samej trasie, które z powodu akcji gaśniczej miały przestój przed stacją Krzeszowice.

Pociąg jeszcze dwukrotnie próbował ruszyć w kierunku Katowic, ale znów wracał na stację. Po około 80 minutach pasażerowie zaczęli nerwowo żartować, że pierwszy raz pociąg z Krakowa do Katowic jedzie w kierunku... wschodnim.
Zastępy straży pożarnej podjeżdżają pod zatrzymany pociąg / fot: M.NowakOkoło godziny 1.20 skład ruszył wreszcie. Straż, policja i ŻW odjechały zabierając ze sobą podejrzanych o wzniecenie ognia. Kierownik pociągu poinformował, że nikomu nic się nie stało. Powodem pożaru był prawdopodobnie niedopałek papierosa rzucony na podłogę i gwałtowne zajęcie ogniem łatwopalnych, gumowych elementów wagonu.


Nasuwa się kilka pytań:

- Dlaczego akcja trwała tak długo i nastąpiło kilka dziwnych "powrotów" na stację w Krzeszowicach?
- Czy istnieją jakieś wytyczne, procedury, nakazujące odpowiednie zachowanie w takich sytuacjach?
- Czy akcję prowadzono zgodnie z planem?
- A gdyby było to celowe podpalenie lub zamach terrorystyczny? Jak wtedy należy się zachować?
Z natury jestem ciekawskim człowiekiem, ale na to pytanie też nie uzyskałem odpowiedzi. Mimo usilnych prób, które czyniłem wobec kierownika pociągu, usłyszałem tylko odburknięcie: - To nie pana sprawa.

Czyżby?

Pociąg wjechał do Katowic z około 80-minutowym opóźnieniem. Inne pociągi, które również przez zaistniałą sytuację musiały stanąć, wjeżdżały do Katowic z kilkunasto- lub kilkudziesięciominutowym opóźnieniem. Ale przecież "nic się nie stało. PKP, nic się nie stało..."  

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

hahahahha. Rzeczywiście nowicjusz. Marcin Nowak = Emenefix :D:D:D:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie jest artykuł mój drogi. To relacja. Pasażera. Widać niedawno w w24. Ale fakt, mój najgorszy materiał. Bo pisany na kolanie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fotki z aparatu. Logiczne, że marne

Komentarz został ukrytyrozwiń

j/w

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Po 10 minutach na miejscu pojawiły się trzy wozy strażackie. Potem przyjechała policja, pogotowie i żandarmeria wojskowa. Rozpoczęła się akcja gaśnicza."

Mało profesjonalne...

"Po 10 minutach na miejscu pojawiły się trzy wozy strażackie."

Wóz strażacki to można dziecku pod choinkę kupić :/ Wóz to raczej do konia.

" Tuż po (godzinie takiej i takiej) na miejscu jako pierwsi pojawili się strażacy którzy od razu przystąpili do rozpoznania i zabezpieczenia miejsca zdarzenia po czym przystąpili do akcji.

"Potem przyjechała policja, pogotowie i żandarmeria wojskowa."

"Kilka chwil na miejscu pojawiła się Policja, Pogotowie Ratunkowe i ŻW"

Fotki tak jak by ich nie było... nic na nich nie widać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słynny "Przemyślanin", zwany czasem "przemytnikiem". Kiedyś wiele razy jezdziłam nim do Poznania. Rzeczywiście bywa tam "teatr świata"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa relacja. Podana tak szybko jak to było możliwe po wydarzeniach. Gratulacje dla autora za refleks.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.