Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27177 miejsce

Nordycki marsz z kijkami

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-09-30 12:59

Nordic walking to sport dla wszystkich, bez względu na wiek, tuszę i kondycję fizyczną. Do uprawiania tego sportu niewiele potrzeba. Wystarczą dobre chęci i dwa kijki do odpychania się, podobne do tych, jakich używają narciarze biegacze.

Nie trzeba też być wyczynowcem. Marsz z kijkami jest bowiem najprostszą i najmniej obciążającą organizm formą aktywności fizycznej.
Ten rodzaj sportu może uprawiać każdy, niezależnie od wieku i wagi ciała, a także rodzaju dolegliwości. Nordic walking to nordycki sposób na zdrowie, który zaraził Europejczyków. Bieganie z kijkami po pagórkach, plaży, parku czy lesie stało się modne.

Dla ludzi w średnim wieku

Zaczęło się od fińskich biathlonistów, którzy nie mogąc doczekać się śniegu, zostawili narty i postanowili trenować bez nich, odpychając się kijkami w czasie biegu. Gdy zorientowali się, że to bardzo dobry sposób, aby utrzymać kondycję, zaczęli z niego korzystać niezależnie od pory roku. W ich ślady poszli inni, którzy sport uprawiają amatorsko lub po prostu chcą ćwiczyć, aby dłużej zachować sprawność.

Kiedy okazało się, że bieganie z kijkami nie jest obciążające dla organizmu, a przeciwnie, biegnie się przyjemnie i z łatwością, dołączyły do nich osoby chcące zrzucić trochę kilogramów, pozbyć się nadciśnienia, poprawić krążenie. To dlatego ten rodzaj aktywności fizycznej budzi największy entuzjazm wśród osób w średnim wieku, zagrożonych zawałem, udarem, cukrzycą, a więc chorobami wieku średniego. Dla nich ruch to lekarstwo, ale nie mają już dość energii, aby chodzić na siłownię, jeździć na rowerze czy pograć w koszykówkę. Marsz z kijkami trenują, by nie dać się chorobom i nadchodzącej starości.

– Biegam od dwóch lat, a stuknęła mi już sześćdziesiątka – mówi Janina Gąsiorowska, emerytowana księgowa z Łodzi. – Namówiła mnie koleżanka, z którą mieszkałam w jednym pokoju w sanatorium w Kłodzku. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam, jak po obiedzie wychodzi z ośrodka i sunie po chodniku, odpychając się kijkami, chciało mi się śmiać. Po kilku dniach poprosiłam jednak, aby pokazała mi, jak to się robi i zaczęłam jej towarzyszyć. Dałam się nawet namówić na wyjazd do pobliskiego Wrocławia i kupno kijków, chociaż kosztowały prawie 200 złotych. Teraz spędzam tak każdy weekend. Jadę autobusem za miasto i maszeruję.

Przykład idzie z Zachodu

Na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu nordic walking jest bardziej popularny niż w centralnej Polsce, bo na weekendy przyjeżdża tam dużo Niemców, którzy oszaleli na punkcie biegania z kijkami. Biegają całymi rodzinami. Kijki mają nawet małe dzieci, które ledwo co nauczyły się chodzić.

– Nie traktuję biegania jak sportu, raczej jak rekreację i rozrywkę, tym bardziej że jest to okazja do spotkania się z innymi ludźmi, porozmawiania – mówi Janina. – A przy okazji schudłam pięć kilogramów i przestał mnie boleć kręgosłup.

Angażuje 90 proc. mięśni

Nordic walking pozwala ćwiczyć i utrzymywać w dobrej kondycji całe ciało. Wdawałoby się, że ten zwykły marsz, chwilami zmieniający się w bieg, ćwiczy tylko nogi i oddech. Dzięki kijkom podczas biegu uruchamiane są jednak wszystkie partie mięśni i ścięgien. Technika tego biegu wymusza naturalne, asymetryczne ruchy rąk i nóg oraz wydłużony krok, co sprzyja rozciągnięciu całego ciała. Ponieważ kijki służą do odpychania się, a nie do podpierania, biegnący wykonuje ruchy rotacyjne barków i bioder. Pracują też mięśnie kręgosłupa i tułowia, który w czasie biegu jest lekko pochylony do przodu.

Finowie obliczyli, że uprawianie nordic walking angażuje ponad 600 różnych mięśni, czyli 90 procent wszystkich, jakimi dysponuje człowiek. Spala się o 20 proc. więcej kalorii niż przy tradycyjnym marszu, jednocześnie znacznie mniejsze jest obciążenie stawów, co sprawia, że z kijkami mogą biegać osoby z reumatoidalnymi zmianami w stawach, osteoporozą, skrzywieniami i zwyrodnieniami kręgów, bez obawy, że dojdzie do przeciążeń i złamań. Ten rodzaj aktywności fizycznej jest także wskazany i bezpieczny dla osób po zawale mięśnia sercowego i udarach mózgu. Oczywiście, w ich przypadku marsz lub bieg musi być łagodny.

W trakcie biegu z kijkami o 46 proc. wzrasta pochłanianie tlenu, szybciej bije tętno, obniża się spoczynkowe ciśnienie krwi, poprawia tolerancja glukozy, obniża poziom „złego” cholesterolu. Po takim biegu szybciej się chudnie.

Przełamać niechęć

– Lekarze wciąż apelują, aby więcej się ruszać, a wśród osób w średnim wieku, a nawet młodych, obserwuje się niechęć do uprawiania jakichkolwiek ćwiczeń, mimo że często od nich zależy ich zdrowie i życie – mówi Renata Poschlod, fizjoterapeutka, instruktorka nordic walking i pasjonatka tego sportu z Wrocławia. – Dzieje się tak, bo szybko się męczą, pocą i odczuwają dyskomfort z tego powodu. Bieg z kijkami nie wzbudza takiej niechęci, bo jest łatwy do opanowania, nie męczy i mogą go uprawiać osoby, które prowadzą siedzący tryb życia i nie są w pełni sprawne. Tutaj nikt nikogo nie popędza, nie oczekuje wyników. Każdy idzie swoim tempem, dostosowanym do możliwości.

Przy okazji jest to sport bardzo towarzyski, bo najczęściej biega się w grupkach, dzięki czemu zawiązują się nowe przyjaźnie.

Ostatnio zaleca się go w drugim etapie rehabilitacji po zawale serca. Wykazano znaczną poprawę siły, wytrzymałości, wydolności, gibkości i koordynacji u pacjentów, którzy uprawiali nordic walking po zawale serca w porównaniu z pacjentami, którzy byli prowadzeni według tradycyjnego modelu usprawniania po zawałach.

Według sondażu Gallupa, już 6 milionów ludzi maszeruje z kijkami. W Polsce o tego rodzaju sposobie rekreacji słyszała zaledwie co setna osoba. Czy osiągnie taką popularność, jak kiedyś jogging lub aerobic? Lucyna Krysiak

 

Lekki i sprężysty

Kijki do nordic walking wykonuje się z bardzo mocnych stopów aluminium, mieszanki aluminium i włókien węglowych oraz z samego włókna węglowego. Są najbardziej wytrzymałe, bo potrafią utrzymać nawet 150-kilogramowego olbrzyma i nie złamać się. Wprawdzie są podobne do narciarskich, jednak zdecydowanie różnią się od nich wytrzymałością i sprężystością.

Równie dobrze muszą sprawdzać się na śniegu, jak i na asfalcie, kamieniach, trawie piasku i żwirze. Są więc dostosowane do różnorodnego i zmieniającego się podłoża. Powinny amortyzować wstrząsy, być odporne na złamania i ścieranie, zadrapania i uderzenia.

– To nie jest kwestia tylko estetyki, ale bezpieczeństwa osób, które odpychają się kijkami podczas biegania – mówi Renata Poschlod. – Jeśli kijek się złamie, może wbić się w nogę, w brzuch, może też spowodować upadek i uraz biegacza. Kijek musi mieć odpowiednią długość, lekkość i sprężystość, aby biegnący miał w nim sprzymierzeńca. Każdy kij zakończony jest szpicem i talerzykiem, które są wymienne. Przy użyciu odpowiednich na sadek można je dostosowywać do podłoża. 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Trzeba powiedzieć, że mamy kijkomanię:D

A ja wolę biegać:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wolę rower

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.