Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6542 miejsce

Noriaki Kasai - dowód na sportową długowieczność

W obecnym sezonie wiele osób zastanawia się na czym polega fenomen Noriakiego Kasai. Dlaczego japoński weteran, mając 41 lat, nadal skacze na nartach i to na bardzo wysokim poziomie? Japończyk w Bad Mittendorf wygrał swój 16. konkurs PŚ.

 / Fot. EPA/ERWIN SCHERIAUWydarzeniem numer jeden weekendu w Kulm wcale nie była 1. wygrana Prevca, coraz lepsze skoki Schlierenzauera. Nawet o stanie zdrowia Thomasa Morgensterna pisze się jakby mniej. Wszystko to przyćmił niesamowity japoński weteran skoków narciarskich - Noriaki Kasai, który w sobotę wygrał po raz pierwszy od 10 lat zawody PŚ, a w niedzielę stanął na trzecim stopniu podium.

Noriaki Kasai. Człowiek, któremu zbytnio nie śpieszno do emerytury. Od ponad 20 lat skacze na wysokim poziomie, co jakiś czas staje się obiektem porównań z najmłodszymi uczestnikami PŚ. Kiedy Noriaki Kasai debiutował w PŚ, Piotr Żyła miał roczek, a kiedy Japończyk odniósł swoje pierwsze pucharowe zwycięstwo, Andreasa Wellingera jeszcze nie było na świecie. Może powoli stawać się to nudne, ale powyższe przykłady pokazują skalę, jaką dzieli 41-latka od innych zawodników, którzy są od niego znacznie młodsi. I nie chodzi tu tylko o różnicę w wieku – ta nie podlega dyskusji. Warte natomiast zastanowienia jest to, czy ktokolwiek z obecnie skaczących zawodników będzie równie długo uprawiać ten sport.

Bo Kasai to ewenement. Co jakiś czas dochodzą pogłoski o kolejnych decyzjach skoczków o (jak to zwykł mawiać Sebastian Szczęsny) zawieszeniu nart na kołku. Najstarszy z obecnie skaczących zawodników, 36-letni Janne Ahonen, już dwukrotnie kończył karierę. Poważniej o zakończeniu przygody z lataniem myślą 35-letni Jakub Janda oraz 34-letni Michael Neumayer. Dość powiedzieć, że mającego 32 wiosny Simona Ammanna prawdopodobnie w przyszłym sezonie nie zobaczymy, a 24-letni Gregor Schlierenzauer zastanawia się nad przerwą w skakaniu, co przy okazji wcale nie musi oznaczać, że wybitny Austriak będzie chciał do nich powrócić. W momencie, w którym ci zawodnicy coraz śmielej oddają pole młodszym, Noriaki Kasai przeżywał już swoją odpowiednio drugą oraz trzecią młodość. Rzadko się zdarza, aby najstarszy zawodnik w danej ekipie był jednocześnie jej najmocniejszym ogniwem. A on jest obecnie najlepszym w kadrze Tomoharu Yokokawy. Bezlitosna zasada mówi, że młodość przemija, a w starości człowiek już nie jest taki sam, jak dawniej. W takiej sytuacji oddaje się pole młodszym. Oczywista oczywistość. Jednak patrząc na Kasaiego już to takie oczywiste nie jest.

Chyba wszyscy śledzący skoki narciarskie starają się znaleźć przyczynę sportowej długowieczności Japończyka. Co takiego sprawia, że podczas gdy inni kończą kariery, on, nie dość że dalej skacze, to jeszcze robi to na tyle dobrze, że po raz siódmy z rzędu zobaczymy go na igrzyskach olimpijskich.

Aby choć domniemać, dlaczego Kasai wciąż skacze, trzeba zajrzeć w statystyki. Gdy przyjrzymy się osiągnięciom Noriakiego możemy dostrzec coś ciekawego. Otóż największe sukcesy Japończyk osiągał w sezonie 1992/1993 (3 miejsce w PŚ, mistrzostwo świata w lotach, 2. miejsce w Turnieju Czterech Skoczni) oraz 1998/1999 (srebro mistrzostw świata w drużynie, 3 miejsce w klasyfikacji generalnej, 2. miejsce w PŚ w lotach oraz 2. miejsce w TCS oraz zwycięstwo w Turnieju Nordyckim). Na następny indywidualny sukces Kasai musiał czekać aż do MŚ w Val di Fiemme w 2003 roku (dwa brązowe medale). Rok później zwyciężył w konkursie PŚ na olimpijskim obiekcie w Salt Lake City (co do wczoraj było jego ostatnią wygraną). Od tej pory Kasai indywidualnie nie zachwycał, choć niemały był jego wkład w zdobycze medalowe drużyny na MŚ w Sapporo (2007) i Libercu (2009). W sezonie 2003/2004 Kasai miał 31 lat, co już wtedy wielu zawodników, mających podobne sukcesy do tych osiągniętych do Kasai skłania do zastanowienia się nad przyszłością.

Jednak Kasai z wyjątkiem sezonu 1992/93 oraz 1997/98 nie był uznawany za zawodnika, który jest postacią dominującą w światowych skokach. Podczas gdy Weissflog, Peterka, Schmitt, Małysz czy później Schlierenzauer oraz Ammann seryjnie zdobywali medale najważniejszych imprez oraz Kryształowe Kule, krocząc przy okazji od zwycięstwa do zwycięstwa, na Noriakim tak wielka presja wyników nie ciążyła. Bądźmy szczerzy – Kasai do wspomnianych wyżej skoczków pod względem sukcesów się nie umywa. Owszem, w latach 1992-1998 oraz 2003-2004 był znaczącą postacią w skokach to jednak nie utrzymywał swojej wysokiej formy tak długo i tak intensywnie jak inni. A to przy okazji kosztuje mniej pod względem fizycznym. Wspomniane wyżej osobistości, choć wygrały wiele, mocno eksploatowali swój organizm, co spowodowało, że w pewnym momencie ich ciało odmawiało posłuszeństwa. Tymczasem Kasai dalej miał się dobrze, choć po 2004 roku ani razu nie wskoczył do pierwszej dziesiątki PŚ, a sezon 2011/2012 ukończył na 51. pozycji w klasyfikacji generalnej.

Szkopuł jednak w tym, że porażki mogą na tyle zaburzyć nastawienie psychiczne zawodnika do uprawiania sportu, że w pewnym momencie uzna, że dalsze poświęcenia nie mają już sensu. Zresztą to samo można powiedzieć o tych, którzy w krótkim czasie osiągnęli w sporcie wszystko. Dochodzimy więc do kwestii motywacji. Noriaki Kasai wielokrotnie powtarza, że skoki kocha najmocniej na świecie i nie wyobraża sobie, żeby mógł robić cokolwiek innego. Prywatnie to wiecznie uśmiechnięty człowiek, który sprawia wrażenie, jakoby niczym się nie przejmował. Fizycznie wciąż czuje się bardzo dobrze, a skoki sprawiają mu przyjemność – Skąd czerpię motywację? Chyba przede wszystkim z tego, że kocham skoki. Poza tym jeszcze nie udało mi się wygrać igrzysk ani złotego medalu mistrzostw świata... No i nie lubię przegrywać. To mnie motywuje – mówił w wywiadzie dla skokinarciarskie.pl.

Kasai kocha skoki, a skoki kochają Japończyków. Noriaki nie jest jedynym zawodnikiem z Kraju Kwitnącej Wiśni, który jeszcze uprawia ten sport. W niedawno zakończonej 62. edycji Turnieju Czterech Skoczni wystąpił 43-letni Takanobu Okabe. Choć nie zdołał zakwalifikować się do żadnego z konkursów, zapisał się w historii jako najstarszy zawodnik startujący w Pucharze Świata. Ponadto czynnie w zawodach krajowych występują znani starszym kibicom skoków 38-letni Kazuyoshi Funaki oraz 35-letni Kazuya Yoshioka. To świadczy o tym, że Kasai wcale nie jest jednostkowym przypadkiem.

Wszyscy są pod wrażeniem niesamowitej formy Japończyka, dzięki której obecnie jest piątym zawodnikiem klasyfikacji generalnej oraz trzykrotnie stanął na podium zawodów PŚ. Chyba nikt nie spodziewał się, że Japończyka stać na ponowne wejście do światowej czołówki. W sobotę odniósł swoje 16. pucharowe zwycięstwo, a przed nami jeszcze druga połowa sezonu, w tym igrzyska olimpijskie oraz Mistrzostwa Świata w lotach. Szanse Kasai na odniesienie sporego sukcesu podczas tych imprez jest duża, choć rola faworyta pewnie nie zrobi na nim wrażenia. Nawet, jeśli zdarzy się, że nie będzie wyróżniającą się postacią w Soczi czy Harrachovie, uśmiech na jego twarzy nie powinien zejść. Bo w jego przypadku przyjemność jest raczej większa niż sukces.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Kasai wygrał pierwszy konkurs trzy dni po moich narodzinach blisko 22 lata temu :) najlepsze, gdy uświadomię sobie, że skakał gdy w Polsce panował jeszcze komunizm. To już pokazuje naprawdę jak długo startuje. To chyba mój ulubiony zawodnik i życzę mu medalu w Soczi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.