Facebook Google+ Twitter

Norma czy obłuda?

Pewna sekretarka w Malezji straciła pracę, ponieważ w przechwyconych e - maliach wysyłała impertynencje i plotki na temat swego szefa. Sąd uznał jednak, że owa pani nie dopuściła się złamania międzyludzkich zasad.

Korespondencję e - mailową sąd uznał za prywatną pocztę i za rodzaj plotek. Gdyby obraźliwe słowa były skierowane wprost do przełożonych, to pracownik przekroczyłby pewne normy ustalone dobrymi obyczajami. Na Malezyjkę nie było skarg - pracę wykonywała sumiennie, zaś e - mailowo plotkowała poza "uszami" szefów. – To takie zwyczajne i naturalne, że personel plotkuje o wyższych rangą od siebie. Może się to zdarzyć zawsze i wszędzie - przy kawie, czy przy posiłku, a teraz także w e - mailowych przesyłkach – podsumował sąd i przyznał zaległe pensje oraz odszkodowanie (ok. 14500 europów).

A zatem - jeśli chcemy obgadywać szefów to możemy to bezkarnie czynić poza ich plecami. Bezkarnie pod względem odpowiedzialności prawnej, bowiem każdy wie, co to znaczy ostro obgadać kogoś, kiedy ten ktoś (lepiej, żeby to nie był ani szef, ani współmałżonek szefa) właśnie stoi za drzwiami i nadstawia uszu. Jeśli plotki dojdą do szefów, to pewnie wymyślą jakąś "słodką" zemstę, jednak oficjalnie nie mogą podać takiego powodu rozwiązania umowy o pracę.

Prawdopodobnie podaną zasadę można rozciągnąć na osoby publiczne. Jeśli ktoś obgaduje a nawet obraża znanych polityków, biznesmenów, aktorów i innych vipów (i zresztą wszystkich innych mniej znaczących obywateli) to może być pociągnięty do odpowiedzialności jedynie w przypadku publicznego obrzucania błotem. Jeśli czyni to w miarę dyskretnie, w papierowych lub e - maliowych liścikach, także w lokalnie opowiadanych dowcipach, to nie można go ukarać.

Ale co będzie, jeśli ktoś wyśle prywatną wiadomość na adres swojego znajomego, a on (lub ktoś inny po przechwyceniu) wyśle ją do redakcji gazety, która to wydrukuje? Pewnie jest to naruszenie tajemnicy korespondencji oraz prawa autorskiego (bo taki list przy okazji jest przecież utworem literackim). Ale redakcja ma prawnika, który doskonale zna przepisy i co? Po wydrukowaniu, autor listu ma nieprzyjemności, może stracić premię lub spaść na niższe stanowisko. Albo dochodzi do rozwodu, bo tekst dotyczył jeszcze innych (a modnych ostatnio) spraw. Gazeta płaci odszkodowanie, ale wzrost nakładu znakomicie rekompensuje straty. Czy redakcja może podjąć decyzje o świadomym naruszeniu prawa po obliczeniu, że jej się to opłaca? To jest dopiero problem natury moralnej typu - czy zysk jest najważniejszy... Praktycznie co parę dni wydawcy prasowi dopuszczają do świadomego naruszania dóbr obywateli licząc się z karami, ale chęć osiągnięcia wyższej sprzedaży jest dla nich ważniejsza (mniejsza o ludzi - kasa się liczy!). Późniejsze przeprosiny nie niwelują strat poszkodowanego, a straty w odczuciu społecznym są nie do ogarnięcia.

Opisywaną na wstępie sekretarkę nie przyjęto jednak ponownie do pracy. Sąd uznał, że pracodawca wprawdzie powinien wypłacić należności, jednak z uwagi na zerwanie delikatnej nici zaufania pomiędzy pracownikiem a pracodawcą - nie musi przyjmować go (tutaj - jej) do pracy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Artykuł na wysokim poziomie +

Komentarz został ukrytyrozwiń

MIRNAL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie rezygnuj, chłopie!!!! Niejeden kryzys za Tobą i wiele przed Tobą!!!!!!!!! Słuchaj tylko czasem uważniej, co mają do powiedzenia Redakcja i inni użytkownicy W24. Ale nie składaj broni, bo to może oznaczać tryumf przydupactwa, a nie o to chodzi!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

wyemaliować :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.12.2006 15:44

Chętnie bym odpowiedziała na Pańskie pytanie, ale nie wiem co ma znaczyć "wyemajlować/wye-mailować".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moderacja gdyby poprawiała wszystkie błędy to nawet bym przyznał rację - w ostatnim czasie widziałem tu
Bulwar Nadmorski, Skwer Kościuszki, brak kropek po porządkowych liczbach itp.
i nie poprawiano, chyba że po moim monicie.
Prof. Bugajski jest za tym słowem. A takie słowo - koktajl, brajl, spojler, brojler... Nie widać analogii?
Tenże profesor na pytanie czytelnika - czy istnieje słowo qwertyuyii (na przykład) odpisał - skoro Pan tak napisał to już istnieje.
Każde słowo ktoś musi napisać pierwszy raz. Mickiewicz wymyślił słowo Grażyna. Pani też może, każdy może.
Skłodowska wymyślila słowo polon i co? Napisali jej - nie ma takiego słowa?
To jak napisać - wyemajlować czy wye-mailować? Proszę o rozsądną odpowiedź.
Dzisiaj w radiu wyjaśniano jak pisać ketchup po polsku - wie Pani jak? Otóż keczup i tak wymawiać...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.12.2006 20:51

"Proponowałem słowa *emajl, emajlowa poczta* itp., ale Redakcja wolała oficjalną nazwę *e-mail*."
Na tym między innymi polega moderacja, że poprawia się błędy. Takiego słowa jak "emajl" nie ma. Nie jest to nawet zapis fonetyczny, w ogóle nie wiem co to ma być.
Nie bardzo też wiem o co chodzi w tym tekście. Jak zresztą w większości przypadków, jeśli chodzi o Pańskie teksty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomek, zaraz feministki zwrócą Ci uwagę, że faceci to też plotkarze i awanturnicy... Pozdro!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za szybką moderację. Proponowałem słowa *emajl, emajlowa poczta* itp., ale Redakcja wolała oficjalną nazwę *e-mail*.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.