Facebook Google+ Twitter

Norwegowie oburzeni - rząd lokuje uchodźców w namiotach

Ogromny wzrost liczby uchodźców skłania rząd Norwegii do zaostrzenia kryteriów przyznawania azylu. W międzyczasie z braku wolnych miejsc rozmieszcza uchodźców w namiotach. Nie mamy innego wyjścia – tłumaczy minister integracji Dag Andersen. Norwegowie są oburzeni.

Screen artykułu w norweskiej prasie. / Fot. www.nettavisen.noNorweskie ośrodki dla uchodźców dosłownie pękają w szwach i nie mają możliwości, aby zapewnić wszystkim miejsca. W pierwszych pięciu miesiącach bieżącego roku przybyło do Norwegii ponad 9 tys. osób starających się o azyl. Jest to więcej niż w całym 2007 roku. Stąd też rząd chwyta się pomysłu z namiotami, jednocześnie wyraźnie podkreślając, że to tylko tymczasowe rozwiązanie na okres kilkunastu tygodni w ciągu lata, dopóki nie zorganizuję się nowych, lepszych warunków mieszkalnych.

Mimo tych zapewnień pomysł rządu spotkał się z ogromnym oburzeniem zarówno ze strony organizacji charytatywnych, jak i wielu intelektualistów. Kwestia namiotów stała się początkiem ożywionej dyskusji i argumentem w rękach przeciwników obecnej polityki rządu. Najczęstszym komentarzem były słowa o niegodnym traktowaniu ludzi, jak też próbie odstraszenia w ten sposób cudzoziemców o staranie się o azyl w Norwegii.

Popularna pisarka Tove Nielsen w wywiadzie dla dziennika "Dagsavisen" skomentowała następująco pomysł rządu: "Nie rozumiem jak w tym bogatym kraju można powiedzieć bez wstydu, że należy zredukować liczbę osób starających się o azyl. Mamy masę wolnej przestrzeni i bogactwa". Wtórował jej Petter Eide, sekretarz generalny Norsk Folkehjelp, największej organizacji charytatywnej w kraju: "Musimy usunąć namioty jak najszybciej szukając innych rozwiązań, które szanują godność człowieka. W oczach Eide pomysł z namiotami jest czystym chwytem propagandowym skierowanym do świata z jasnym sygnałem, iż Norwegia jest wrogo nastawiona do uchodźców.

Uchodźcy. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Palestinian_Iraqi_IDP_family_near_Jordanian_border.jpgNorweski rząd zamierza jednak konsekwentnie trzymać się obranego kursu. Celem jest zmniejszanie liczby bezpodstawnych próśb o azyl w Norwegii, tak aby środki finansowe szły na pomoc dla prawdziwie potrzebujących. Minister integracji stwierdził, że wzrost liczby cudzoziemców przybywających do kraju wynika z odbioru Norwegii jako państwa, które zliberalizowało swoją politykę względem osób starających się o azyl. Wyraźnym sygnałem "zaostrzania kursu" jest wprowadzenie bardziej restrykcyjnych procedur weryfikacji podań o azyl. Inne środki działania, które zamierza wprowadzić rząd to m.in. repatriacja uchodźców z Rosji i Iraku (już w tej chwili każdy Irakijczyk wyrażający zgodę na dobrowolny powrót do kraju otrzymuje od norweskiego rządu 35 tys. koron) oraz wysyłanie przedstawicieli norweskich służb za granicę w celu pomocy miejscowym władzom w walce z handlem ludźmi.

"Ci, którzy potrzebują schronienia są serdecznie witani w Norwegii" - stwierdził Andersen na łamach "Aftenposten", największego dziennika kraju - "Ważne jest równocześnie przekazywanie informacji poza granicami kraju, że osoby wydające swoje ostatnie oszczędności lub też zaciągające długi na podróż do Norwegii, nie mają szans na uzyskanie azylu jeśli nie spełniają określonych wymogów" – dodał równocześnie minister.

Norwegia, podobnie jak inne kraje europejskie, przyjęła jasne założenie, iż azyl udzielany jest tylko i wyłącznie z przyczyn humanitarnych. Innymi słowy dana osoba ma prawo do azylu jeżeli jest ona w swoim kraju ojczystym prześladowana z racji np. swojej rasy, wyznania lub też przekonań politycznych. Natomiast ogólne problemy ekonomiczne nie dają podstaw do uzyskania azylu. Mimo takich założeń setki uchodźców zostało "pozytywnie zweryfikowanych" i, już z norweskimi paszportami, jeździ na urlop do swoich rodzimych krajów, gdzie przecież miało grozić im więzienie, prześladowanie lub śmierć. Teraz norweski rząd zamierza skończyć z tym procederem

Krytycy polityki rządu głośno mówią, że państwa znacznie biedniejsze od Norwegii udzielają azylu znacznie większej ilości osób. Przykładu nie szukają daleko, ale tuż za miedzą w Szwecji. W 2007 roku Norwegia przyjęła o 23 proc. więcej osób ubiegających się o azyl, Szwecja natomiast o 48 proc. więcej. Z ogólnej liczby 46400 osób starających się o azyl w krajach nordyckich w ubiegłym roku, tylko 9000 wybrało Norwegię.
Co ciekawe, wzrasta równocześnie odsetek osób, których prośba o azyl zostaje rozpatrzona pozytywnie. O ile w 2003 roku 71 proc. osób starających się o azyl w Norwegii spotkało się z odmową, w 2007 roku było to już tylko 42 proc. Utlendingsdirektoratet (Norweski Wydział Imigracyjny) uważa, że ta zmiana może wskazywać, iż większa ilość osób starających się o azyl faktycznie potrzebuje pomocy i schronienia.

Na ironię zakrawa fakt, że ostrzejsze kryteria przyznawania azylu wprowadza lewicowy rząd, który zastępując poprzedni, centroprawicowy gabinet miał właśnie gwarantować powrót do liberalnego, otwartego wizerunku kraju. Rząd słucha jednak "vox populi", a kolejne sondaże pokazują bardzo wyraźnie, iż przeciętny Norweg chcę ograniczenia liczby cudzoziemców otrzymujących prawo azylu w kraju. I aby powstrzymać spadające poparcie społeczne ekipa premiera Stoltenberga przesuwa się na prawo za większością opinii publicznej. Również lokalne władze, na których spoczywa obowiązek zapewnienia mieszkań uchodźcom, są coraz bardziej im niechętne. Obecnie 1200 osób, które już otrzymały prawo azylu mieszka nadal w obozach dla uchodźców ponieważ nie uzyskały one mieszkań od norweskich gmin

Główną przyczyną dla której społeczeństwo norweskie chcę zaostrzenia polityki imigracyjnej jest strach przed rosnącą falą przemocy popełnianą przez uchodźców. Chodzi tu szczególnie o najcięższe przestępstwa – zabójstwa i gwałty. Polityczny kapitał zbiera na tym populistyczna Partia Postępu, która w chwili obecnej jest najsilniejszą partią w kraju i ma wreszcie po raz pierwszy w historii realne szanse, aby stworzyć rząd po wyborach jesienią przyszłego roku. Partia Postępu chcę zredukować liczbę przyjmowanych uchodźców do kilkuset rocznie. Szefowa partii, Siv Jensen głośno wypowiada się, iż ci, którzy mają otrzymać status uchodźcy w Norwegii muszą koniecznie posiadać odpowiednie kwalifikacje (wykształcenie, język angielski) umożliwiające im dopasowanie się do norweskiego społeczeństwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.