
Zenon Kwiatkowski choruje na serce. Miesięcznie na leki wydaje 120 złotych. Jeśli od marca nie zdecyduje się na tańsze odpowiedniki, w aptece będzie zostawiał kilkakrotnie wyższą kwotę.
– Nikt mnie nie poinformował o podwyżce, nie wiedziałem, że moje leki zdrożeją – skarży się Zenon Kwiatkowski. – Nie będzie mnie stać na tak drogie leki, tym bardziej że moja żona również wydaje w aptece 80 złotych miesięcznie. Mam nadzieję, że tańsze odpowiedniki nie będą gorsze.
– To nie jest podwyżka cen – zastrzega Paweł Trzciński, rzecznik prasowy ministerstwa zdrowia. – To zmiany na liście leków refundowanych, na której znalazły się tańsze medykamenty. Pacjenci na tym nie stracą, wbrew temu, co próbują im wmówić firmy farmaceutyczne, które chcą, aby leki nieumieszczone na liście zostały szybko wykupione.
Dla jednych drożej, dla innych taniejZmiany odczują przede wszystkim pacjenci cierpiący na choroby krążenia, nadciśnienie i podwyższony poziom cholesterolu. Zdrożeją także niektóre leki stosowane w leczeniu chorób nowotworowych. Za kosztujący dotychczas 3,20 zł durogesic (lek w plastrach uśmierzający ból) będzie trzeba zapłacić prawie 60 zł.
– Pacjenci raczej nie powinni stracić, gdyż w miejsce leków, które zniknęły z listy pojawiają się ich odpowiedniki – przekonuje Hanna Jankowiak-Gracz, rzecznik prasowy Wielkopolskiej Izby Aptekarskiej w Poznaniu.
Zamiast durogesicu cierpiący na choroby nowotworowe mogą wybrać fentahexal, który kosztował będzie 3,20 zł.