Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

134404 miejsce

Nowa lokatorka

  • Źródło: MMS
  • Data dodania: 2010-02-19 15:32

Moja nowa, kocia lokatorka.

Zdj_cie006.jpg / Fot. Ewa ŁazowskaOlka urodziła się w połowie sierpnia ubiegłego roku... w ogrodowej altanie. Jej matka, dzika kotka, uznała, że poród powinna odbyć właśnie tutaj. Do tych celów posłużyła jej skrzynia wersalki. I takim oto sposobem w mojej altanie pojawiły się pewnego sierpniowego dnia dwa kocie oseski. Jednym z osesków była czarna kociczka, wyróżniająca się nie tylko urodą, ale także wyjątkowym, nawet jak na kota, sprytem - o czym miałam sie przekonać w czasie kilku miesięcy jej dorastania.

Mijały miesiące i dwójka kociaków rosła jak na drożdżach. Dzika mamuśka oczywiście uznała, że jej dzieci mają zapewnioną godziwą opiekę i po odchowaniu maluchów zniknęła i więcej się już nie pokazała. Mnie pozostało zająć się uroczą parką. Gdy nastały ciężkie, styczniowe mrozy - stwierdziłam, że przynajmniej jeden z kociaków powinien być z działek zabrany. Mój wybór padł na czarną kociczkę, ponieważ i ona okazywała mi wiele kociej serdeczności. Miałam nadzieję, że dla tak cudnego kota znajdę jakiś przyjazny dom, ale stało się inaczej. Doszłam do wniosku, że Olkę powinnam przygarnąć do domu własnego. Skoro pałętają się po moim mieszkaniu już dwie kotki, niechaj i będzie trzecia. Podobno dobrego nigdy nie za wiele.

Dzisiaj, po miesiącu przebywania Olki (wybrane imię dla kota to pamiątka po pierwszej wizycie z Olą w pewnej lecznicy weterynaryjnej. Badająca kota lekarka też ma na imię Ola) stwierdzam, że decyzja moja była ze wszech miar słuszna. Olka sprawuje się na medal. Nigdy nie zdarzyło mi się mieć takiego grzecznego kota. I kto by pomyślał, że ta czarna, sześciomiesięczna kotka wywodzi się w prostej linii z kotów dzikich. które nigdy nie zaznały ciepła domowego ogniska? Życie jednak niesie ze sobą różne niespodzianki...
Oczywiście o oddaniu Olki komukolwiek już nawet nie myślę. Moje dwie kocice - Burka III i Głucholka tę małą, czarną
i puchatą
po prostu uwielbiają.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: kot MMS


Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Bardzo lubię koty, choć niektórzy moi domownicy - nie, na szczęście mam jeszcze kogo głaskać... też ładnie mruczy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tę wielką płaszczkę, czy Burkę III musiałam dziś przegonić od miski, ponieważ nie daje dostępu do żarełka Głucholce i Olce. Obraziła się i poszła spać do łazienki. :)
Anulko! - Świetnie Burkę określiłaś. Nie wpadłabym na to. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna z kocic Ewy przypomina wielką płaszczkę, która zamiast w wodzie pływa na... krześle. Jest łagodnie rozłożysta i niewzruszona. A teraz kolejny mruczuś:-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, że przetrwały. Szkoda, że brakuje dla nich dobrych rąk, ale zaraz wiosna i będzie o.k. Co do owych środków, to kupiłam jakiś holenderski (5o zł), jego zapach miesza się z kocim no i wychodzi coś okropnego. Ale jak mówiłam, zaraz wiosna, intensywne wietrzenie i jakoś to będzie. W domu mam pięcioletnią czarną Norkę. Modlę się aby nie napatoczyło mi się na oczy jakieś płaczęce, nieszczęsne małe. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Koty działkowe, Pani Aniu, zimę jakoś przetrwały. Mam nadzieję, że nie będzie już ostrych mrozów. Chorowały prawie wszystkie, ale jakoś się wylizały. Słaby jeszcze jest taki bury, młody kociak, ale rwie się do miski z karmą, więc może będzie dobrze. Jest Pani wspaniała, że pozwoliła Czarnusiowi przetrwać zimę w mieszkaniu. W sklepach dla zwierząt są środki na zgubienie zapachu.
Szacuneczek - Pani Aniu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, aż boję się spytać, co z tymi kotami z działek? Mój podwórkowy Czarnuś przezimował w mojej sypialni (dwa razy chorował i miał absolutny zakaz wychodzenia na dwór, bardzo grzecznie korzystał z kuwety ale resztę pokoju też uznał za swoją własność i teraz nawet domestos nie pomaga)Teraz, gdy mrozu nie ma - śpi w przysposobionej dla niego szafce na tarasie u sąsiadów a przychodzi tylko po to aby się pożywić. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak... Tutaj masz absolutną rację - Beato. Z jednym kotem w kontenerze podróżowałam dwukrotnie do Karpacza pociągiem i autobusami. Z dwoma, lub trzema już się nie da. Pozdrowionka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beatko! Chyba będzie trzeba Twojej Kici sprawić jakiegoś towarzysza, lub towarzyszkę rodzaju kociego. Małego kociaka z pewnością Kicia zaakceptuje. Co dwa koty w domu to nie jeden i ważne, że nie tęskną za domownikami w czasie ich nieobecności w domu, ponieważ zajmują się sobą. Pozdrowionka dla Ciebie i głaski dla Kici. Moje stadko w dalszym ciągu śpi jak susły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielkie dzięki - Tadeuszku. Koty śpią jak zabite. Pewnie Twoja Luluś też. Jak się obudzi na kolację - przekaż jej od nas duże mruczanka. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewuniu pozdrowienia dla Olki i pozostałych kotków- od kotki Lulusia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.