Pozycja materiału w rankingach:
Mroczna, gęsta, duszna, nieco psychodeliczna. Takimi słowa można by określić nową płytę formacji Almost Dead Celebrities. A jednym słowem można rzec po prostu, że jest świetna.
Są osoby, które pewnie zmartwił fakt, iż lider L.Stad wyemigrował na chwilę ze swojej macierzystej formacji, by połączywszy siły z Pawłem Cieślakiem i Piotrem Gwaderą, nagrać z ramienia Almost Dead Celebrities krążek o takim też samym tytule. Więc uspokajam i z pełną odpowiedzialnością mówię, iż żaden fan dobrych elektronicznych brzmień nie powinien się martwić - płyta Almost Dead Celebrities to może nie majstersztyk, ale album charakterny, wyraźny i ciekawy. Duszna, przepełniona eksperymentami z muzyką elektroniczną warstwa brzmieniowa, doskonale współgra z chyba najciekawszy elementem tego krążka - wokalizami. Niezwykle elastyczna skala głosu Łukasza Lacha może przyprawić przypadkowego słuchacza o nie lada zdziwienie - raz stłumiony, cichy głos szybko przechodzi do wokalnych akrobacji, poruszając się po skali, o jaką trudno posądzić mężczyznę. I choć jest on deformowany, wokal Lacha nigdy nie ginie w mocno rozbudowanej warstwie muzycznej.Zobacz także:
Artykuły
(137)
Galerie
(63)
Średnia ocen
(4.18)
Miejscowość: Toruń | Kraj: Polska
O mnie: Więcej niż pasjonatka muzyki. Ja nią żyję. Piszę o niej dla wielu tytułów. Staram się promować młodych utalentowanych muzycznie artystów w sieci, między innymi na Twitterze - http://twitter.com/#!/AgaSays oraz swoim blogu... więcej
Ostatnie artykuły autora: