Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54824 miejsce

Nowa płyta "Archive" czyli kolejne otwarcie archiwów rozmaitości

Polscy fani zespołu "Archive" otrzymali po trzech latach przerwy nowy, premierowy materiał w postaci płyty "With us until you're dead". Ponadto na przełomie listopada i grudnia "Archive" planuje zagrać aż 5 koncertów w Polsce.

 / Fot. Okładka płytyZespół Archive powstał w 1994 r. z inicjatywy Danny'ego Griffithsa i Dariusa Keelera - dwóch znanych, londyńskich DJ-ów klubowych. Na samym początku grupa utożsamiała się z dziwnym, a zarazem bardzo interesującym gatunkiem muzyki, zwanym trip hopem. Tego rodzaju muzyka z założenia łączy brzmienia elektroniczne z grą na żywych instrumentach, wykorzystaniem tzw. sampli oraz melodyjnych wokali. W przypadku zespołu Archive okazało się, że jest to bardzo dobra baza dla stworzenia czegoś w nurcie art-rockowym, co najlepiej obrazuje album "You all look the same to me" z 2002 r. Trip hopowe korzenie można jednak usłyszeć w każdym kolejnym albumie grupy, mimo wszystkich późniejszych przeobrażeń.

Tytuł albumu można tłumaczyć jako "z Nami aż do Twojej/Waszej śmierci". Na pierwszy rzut oka brzmi to co najmniej dziwnie, z wyczuwalną dozą zarozumiałości. Z drugiej strony po wgłębieniu się w teksty obecne na płycie, można odkryć inne, głębsze znaczenie tego tytułu. Najnowsza płyta londyńczyków z Archive zadziwia przede wszystkim obecnością wielu piosenek miłosnych i brakiem rapowych wokali, obecnych na poprzednich albumach. Skład zespołu - od zawsze zmienny, tym razem włączył w swoje szeregi kolejną (oprócz znanej wcześniej Marii Q) wokalistkę, Holly Martin, której głos można usłyszeć w utworach „Vilolently” i „Hatchet”. Duża liczba i zróżnicowanie kobiecych wokali, stanowi oczywiście dodatkowy atut dla płyty z piosenkami o miłości.

Z racji wspólnego tematu i płynnych przejść między utworami, wspomnianą płytę można określić jako "concept album". Wiele utworów trzyma się tutaj schematu polegającego na leniwym i minimalistycznym rozpoczęciu, przechodzącym w coraz bardziej rozbudowane, bogate brzmieniowo i głośniejsze formy. Większość kompozycji bardzo dobrze wyważa elementy symfoniczne, elektroniczne i rockowe. Czasami jednak dominuje ten pierwszy element, przez co niektóre piosenki (np. „Rise” i końcówka „Conflict'u”) przypominają trochę... muzykę filmową.

Jako całość „With us...” jest dosyć mocną płytą, w której brzmi dużo dźwięków obcych przeciętnemu fanowi rocka i alternatywy. Gdy ręce same się składają do imitowania poszczególnych partii jak na gitarze, człowiek nagle uświadamia sobie, że w danym momencie płyty właściwie nie słychać gitary. Jednym z ciekawszych utworów jest „Aggravated Twisted Fill”, który z początku przypomina jakąś kosmiczną kołysankę, przechodząc później w bardzo mocny, wyrazisty i chropowaty trip hopowy kawałek z ciekawie przetworzonymi wokalami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.