Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9476 miejsce

Nowa płyta Brodki jest już dostępna. "Clashes" to metafizyczna przygoda pełna niespodzianek (recenzja)

Z podróży po Stanach Zjednoczonych i Japonii, Monika Brodka wróciła nie tylko odmieniona ale i z nowym muzycznym materiałem. "Clashes" to długo oczekiwany album wokalistki.

Okładka płyty Od premiery poprzedniego, bardzo ciepło przyjętego przez krytyków, długogrającego albumu "Granda" minęło już kilka lat. Utwory na na nowym krążku "Clashes", jak Brodka dawno zapowiedziała, znacząco różnią się od poprzednich. Tym razem zamiast folkowego popu, główną rolę grają organy czy szybkie bębny. Teksty natomiast przybrały bardziej filozoficzną formę. Nie ma tu lekkich przebojowych odniesień, jak na poprzednich wydawnictwach. Zamiast tego słyszymy sporo o mistycyzmie (jak sama określała w wywiadach) czy śmierci.

"Clashes" otwiera "Mirror Mirror", utwór znany z testera płyty który jakiś czas temu wokalistka zaprezentowała w mediach społecznościowych, obok wspomnianych już wcześniej organów słyszymy w nim hipnotyzujący głos Brodki, stylem śpiewu nawiązujący do lat sześćdziesiątych. Następnym w kolejce jest znany już dobrze singiel "Horses". Teledysk do niego osiągnął w serwisie YouTube milion odtworzeń. W kolejnym, również już pokazanym szerszej publiczności utworze "Santa Muerte", przy dźwiękach gitary artystka śpiewa na temat meksykańskiego kultu śmierci, który zainspirował ją podczas podróży. "Can’t Wait For War" jest jednym z ciekawszych utworów na płycie. Obok wymienionych bębnów głównym jego elementem jest sekcja dęta, podobnie zresztą jak w następującym po nim utworze "Holy Holes". W "Haiti" słyszymy organy w połączeniu z chórem, co nadaje charakterystyczny, nieco kościelny klimat. "Funeral" go jeszcze bardziej podkręca, sprawiając że robi się niepokojąco. Mroczną atmosferę rozładowuje dopiero nieco "hipisowski" "Up In The Hill", gdzie pojawiają się gitary. Jednak za prawdziwą perłę można uznać "My Name Is Youth". Mocna perkusja oraz gitary elektryczne nadają mu punkową duszę. Sama artystka przyznała że chciała nagrać taki numer przed trzydziestką. "Kyrie" to spokojny instrumentalny utwór przygotowujący słuchacza do zakończenia płyty. "Hamlet" oraz "Dreamstreamextreme" zamykają album, powracając klimatem do kawałków z początku. Znów usłyszymy hipnotyzujący głos Brodki wraz z kościelnymi organami w tle.

Słuchając "Clashes" można odnieść wrażenie że wraz z artystką przeżywa się tajemniczą, metafizyczną, pełną muzycznych niespodzianek przygodę która skończy wraz z zakończeniem płyty.

Nowy album Brodki to ciekawa i godna uwagi muzyczna propozycja. Zdanie "Większość z nas nie przepada za zmianami, ale zmiany to życie. Brodka to wie", jakie możemy przeczytać na stronie wydawcy, idealnie w skrócie opisuję nową drogę jaką odważyła się podążyć wokalista aby nie tylko spełnić muzyczne wymagania słuchaczy, ale również i zaspokajać swoją muzyczną ciekawość. Nad albumem pracował Noah Georgeson. To producent znany ze współpracy m. in. z The Strokes, Joanną Newsom czy Devendrą Banhartem, laureat nagrody Grammy.



Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.