Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

122396 miejsce

Nowa płyta zespołu Buckcherry - ostro i melancholijnie

Buckcherry to piątka niemłodych już kolesi z Los Angeles. "All Night Long" to ich piąty album - album, którym zespół chce wypłynąć na szersze, pozaatlantyckie wody.

Okładka płyty "All Night Long", fot. Materiały zespołu / Fot. Piotr BalkusPonoć w rodzinnym kraju - w Ameryce - już zdobyli sławę, ich utwory grane są w radiach, a płyty rozchodzą się w milionach egzemplarzy... Hmm, może i tak. Ja, a i pewnie większość z Was, nigdy wcześniej o nich nie słyszałem. Czas to zmienić!

Płyta "All Night Long", wydana miesiąc temu, to dobra, rockowa robota spod znaku Deff Lepard, Aerosmith, Nickleback, momentami też może Bruce'a Springsteena. Nad całą płytą unosi się też dobry duch wczesnego Guns N'Roses. Kiedy włączyłem krążek po raz pierwszy i popłynęły z niej dźwięki kawałka "All night long", a potem "It's a party", pomyślałem sobie: Welcome to the jungle...

To jest album złożony z prostych numerów, opartych na mocnych gitarowych riffach i na ostrym i donośnym, a kiedy trzeba łagodnym i emocjonalnym tembrze głosu wokalisty. Płyta jest podzielona tak jakby na dwie płyty: pierwsze jedenaście piosenek to raczej głośna i ostra jazda. Druga część to zestaw taki trochę unplugged, w którym dużo jest country i sentymentalizmu.

Na pierwszej połowie wyróżnia się kawałek tytułowy "All night long", w którym słychać, że niedaleko pada jabłko Buckcherry od jabłoni AC/DC. Zresztą wokalista Josh Todd przyznał w jednym z wywiadów, że zawsze gdy jest w trasie słucha "Highway To Hell"... Poza tym wrażenie robi energetyczny "Recovery", który nomen omen jest w stanie swoją żywością podnieść z grobu umarlaka.

Ale mnie osobiście bardziej podoba się ten delikatniejszy fragment albumu. Kawałek "My friend" to piękna, epicka pieśń o mocy przyjaźni, pieśń w duchu "Break The Circle" Staind. Bardzo romantycznie jest w "Grace" - powiedziałbym, że to współczesna wersja "November Rain" Guns N'Roses. Mało tego! W utworze "Our world" słychać jakby solówkę Slasha! Niektóre piosenki w tym łagodnym zestawie brzmią jak kołysanki na dobranoc, jak miła dla uszu "Fire Off Your Guns". Czasami są one aż za słodkie, nudnawe, jak kawałek "King Of Kings", czy do granic pościelowy "Sorry".

Cała płyta Buckcherry jest zamoczona w oldschoolowym, rockowym sosie lat 80-tych. No i może trochę też w grunge'u. Taki gitarowy "driving" to to, co amerykańskie tygrysy lubią najbardziej. Ja akurat nie przepadam za twardymi riffami i gitarami, jednak jeśli są podlane pięknymi melodiami, to łykam je bez żadnych ale. Dlatego podoba mi się ten krążek. Czy łyknie go Europa? Nie wiem.

"All Night Long" to w sumie też bardzo ciepła i optymistyczna płyta. Na pewno nie złapiecie przy niej doła, a wręcz przeciwnie: uśmiechniecie się i rozpogodzicie.

Więcej o zespole, info i muzyka na www.myspace.com/buckcherry

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pedro
  • Pedro
  • 30.10.2010 18:07

Fajna płyta. Także polecam,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.