21 października ukazała się nowa powieść Ignacego Karpowicza - „Balladyny i romanse”. Książka miała swoją premierę dzień później na białostockim festiwalu „Zebrane”.
Nowe dzieło autora nominowanych do Nike „Gestów” już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę rozmiarami – to raczej księga niż książka. I tak jak w debiutanckim „Niehalo” czy kolejnych powieściach, tak też w swoim najnowszym dziele Karpowicz bawi się językiem. I tak jak jego pierwsze dzieło wywołało małą burzę (zwłaszcza w białostockim środowisku akademickim) – jednych bulwersowało, innych zachwycało formą - tak najnowsza książka również może spotkać się z żywym odzewem. W „Balladynach i romansach” bogowie zniebozstępują, by walczyć o należne sobie miejsce z bożkami popkultury, którzy zajęli należne im miejsce.
Powieść składa się z trzech części, z czego dwie pierwsze rozgrywają się na ziemi i w niebie, a znakiem odróżniającym je, są różne style narracji. Do ich zmieszania dochodzi w ostatniej partii książki. – W trzeciej części pokazuję świat, który jest światem po bankructwie transcendencji – zdradzał Ignacy Karpowicz na autorskim spotkaniu w Klubokawiarni Kopiluwak.
Nim jednak do białostockiej kawiarni zawitali bogowie, wcześniej o tym „Co słychać w polskiej literaturze fantastycznej" Dominik Sołowiej rozmawiał z Łukaszem Orbitowskim - felietonistą, recenzentem i autorem powieści przypisywanych do gatunku literatury grozy. Gość opowiadał o swoim warsztacie pisarskim, ale też zdradzał szczegóły mającej ukazać się niedługo książki. Nie zabrakło też refleksji na temat kondycji współczesnej literatury fantastycznej w Polsce. – Owszem, rynek polskich wydawnictw fantasy jest półamatorski, ale to nie jest bolączka tylko tej branży. To dotyczy zarówno muzyki, filmu czy ogólnie literatury. Działka fantastyki nie stanowi tu niczego wyjątkowego – stwierdził.Zobacz także:
Artykuły
(5)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.86)
Wiek: 26 | Miejscowość: Białystok | Kraj: Polska
O mnie: Studiuję efektywnie(efektownie?) polonistykę. Nie trzeba mnie zaciągać siłą do kina (choć drobna zapomoga, jak większości studentom, przy kasie biletowej się przyda). Czasem wolę je od książek - po tym kierunku to chwilami normalne. I krótkotrwałe.
Ostatnie artykuły autora: