Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29231 miejsce

Nowa świątynia handlu w stolicy. Złote Tarasy już otwarte

Współautorzy: Tomek Saliński

Tłumy warszawiaków przyszły na otwarcie galerii handlowej Złote Tarasy. Były występy zespołów muzycznych, a większość sklepów przygotowała dla klientów poczęstunek. Zapowiadanego paraliżu stolicy nie było.

Złote TarasyZłote Tarasy reklamowane są jako "deptak Warszawy". Faktycznie, wnętrze centrum przypomina wyglądem miejskie uliczki i place. "Miejska przestrzeń", o godzinie 14 zapełniła się ciekawskimi mieszkańcami Warszawy.

Ja miałam okazję zobaczyć wnętrze Złotych Tarasów już o godzinie 9, zanim zostało ono otwarte dla zwiedzających. Przy wejściu od ul. Jana Pawła II (które nie jest przeznaczone dla klientów) nie było ani jednego strażnika. Widocznie postanowili "obstawić" tylko główne wejście od ul. Złotej. Nikt nie zapytał mnie, w jakim celu wchodzę do budynku. Niewyremontowaną klatką schodową dostałam się na I piętro galerii.

Widok wnętrza mnie nie zaskoczył. Eleganckie, nowoczesne nie różniło się niczym szczególnym od Arkadii czy Galerii Mokotów. Można powiedzieć, że gdyby nie finezyjnie zaprojektowany dach, w centrum stolicy powstałby kolejny budynek zaprojektowany bez polotu.

Od rana właściciele sklepów uwijali się, by zdążyć przed otwarciem: zmywali podłogi, ustawiali dekoracje i szykowali poczęstunek dla klientów. Jedni przy ladach ustawiali cukierki, inni sushi czy przystawki. Niektórzy właściciele butików mieli przygotowanego nawet szampana. No cóż, w końcu to wyjątkowa okazja. Wiele nieznanych na polskim rynku marek właśnie tu, w Złotych Tarasach ma swój debiut (np. Next, Claire's, Naf Naf), a swoje sklepy flagowe otwierają np. Hugo Boss czy Benetton. To właśnie nowe marki mają przyciągnąć bardziej wybredną klientelę, która szuka oryginalnych produktów. Oprócz debiutantów w Złotych Tarasach będą także marki, które od dawna są znane na polskim rynku. W sumie na klientów czeka ponad 200 sklepów i punktów usługowych.

Wśród nowości najwięcej emocji wzbudza znana na całym świecie restauracja Hard Rock Cafe. Fanów muzyki przyciąga przede wszystkim rockowym brzemieniem oraz ekskluzywnymi eksponatami. Tylko tu można zobaczyć spodnie Shakiry, stroje Boba Dylana, Madonny czy gitary np. Prince'a. Oczywiście na ścianach Hard Rock Cafe pamiątek jest dużo więcej.

Przed otwarciem centrum wiele osób zwracało uwagę, że zakorkowane centrum stolicy może skutecznie odstraszyć klientów. Pierwszego dnia funkcjonowania galerii korków nie było, ale nie znaczy to że dojazd po zakupy będzie łatwy. Na i tak już zatłoczonych ulicach będzie jeszcze ciaśniej. Owszem, przebudowano jednokierunkową ul. Złotą, ale pozostałe drogi dojazdowe do Złotych Tarasów pozostawiono bez zmian. Zmotoryzowanych kierowców może równie skutecznie zniechęcić "opłata parkingowa". Za godzinę postoju na podziemnym parkingu (1 600 miejsc) trzeba zapłacić 5 zł. Zakładając, że w sobotnie popołudnie wybierzemy się do kina i na kolację autem, dodatkowo będziemy musieli wydać ok. 20 zł. Ale nawet rezygnując z samochodu do Złotych Tarasów bez problemu dotrzemy środkami komunikacji miejskiej.













Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.02.2007 21:40

Byłem. Widziałem. Nic nie kupiłem. Czyli jak większość dzisiejszych gości. Przyszli pozwiedzać. Od czego by zacząć? może tak- architektura kiepska. Siermiężna, toporna, bez większego pomyślunku. W kiepskim guście przeplatają się różne motywy. Za gęsto. Ale cóż w tym dziwnego? Powierzchnia ma być do samego końca wykorzystana. Tylko dach ładny. Mimo wszystko trzeba oddać sprawiedliwość. Złote Tarasy to jednak jakiś ruch w pudlastej i nudnej do wyrzygania architekturze warszawskich centrów handlowych. Sklepy jak sklepy kolorowe, droższe i tansze, na poziomach wyższych i nizszych. Cieszą mnie 2 rzeczy. Hard rock cafe, czyli wchłonięte przez konsumpcjonizm muzeum nonkonrormizmu, i Akwarium, które powraca po 7 latach nieobecności. Uderza mnie jesdnak jedna rzecz. Otóż uderza mnie Egalitarność Złotych Tarasów. Tam wszyscy są równi. Dresy, punki, bogaci, biedni, murzyni, azjaci, kaleki, głupcy i intelektualiści. W Świątyni konsumpcji można doznać komercyjnej apokastazy. Wszyscy jesteśmy równi wobec ziszczonej utopii równości konsumpcji. Raj ziszczony. Tylko jakim kosztem? Otóż kosztem odmóżdzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sądzę, że w układzie niezmonopolizowanym, dowolny sklep może zaproponować dowolną cene na towar/usługę oraz na parking. Kiedyś wyświetlano poglądowe filmiki o konkurencyjnych cenach. Facet podniósł cenę bananów i dziwił się, że ludziska kupowali obok u innego. To miało pokazać, że w dobie konkurencji ceny dążą do dość jednakowego i niskiego poziomu.
Jeśli ktoś chce sprzedawać szynkę po 100 zł/kg lub brać 100 zł za parking albo za film w kinie, to chyba jego prawo? Nie wiem - napiszcie mi, że nie mam racji.
Jeśli pan Jan van der Togt wystawia coś z wysoką ceną, mając setki kamer i ochroniarzy, to może winszować sobie ceny choćby z centrum Hongkongu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

słowami to można błogosławić, a nie święcić

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja pracuje w Poznan Plaza od 3 tygodni i jeszcze sie w tym handlowym syfie sie gubie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.