Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Tomek Saliński
Tłumy warszawiaków przyszły na otwarcie galerii handlowej Złote Tarasy. Były występy zespołów muzycznych, a większość sklepów przygotowała dla klientów poczęstunek. Zapowiadanego paraliżu stolicy nie było.
Złote Tarasy reklamowane są jako "deptak Warszawy". Faktycznie, wnętrze centrum przypomina wyglądem miejskie uliczki i place. "Miejska przestrzeń",
o godzinie
14 zapełniła się ciekawskimi mieszkańcami Warszawy.
Zobacz także:
Artykuły
(79)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.33)
Wiek: 62 | Miejscowość: Radom/Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 07.02.2007 21:40
Byłem. Widziałem. Nic nie kupiłem. Czyli jak większość dzisiejszych gości. Przyszli pozwiedzać. Od czego by zacząć? może tak- architektura kiepska. Siermiężna, toporna, bez większego pomyślunku. W kiepskim guście przeplatają się różne motywy. Za gęsto. Ale cóż w tym dziwnego? Powierzchnia ma być do samego końca wykorzystana. Tylko dach ładny. Mimo wszystko trzeba oddać sprawiedliwość. Złote Tarasy to jednak jakiś ruch w pudlastej i nudnej do wyrzygania architekturze warszawskich centrów handlowych. Sklepy jak sklepy kolorowe, droższe i tansze, na poziomach wyższych i nizszych. Cieszą mnie 2 rzeczy. Hard rock cafe, czyli wchłonięte przez konsumpcjonizm muzeum nonkonrormizmu, i Akwarium, które powraca po 7 latach nieobecności. Uderza mnie jesdnak jedna rzecz. Otóż uderza mnie Egalitarność Złotych Tarasów. Tam wszyscy są równi. Dresy, punki, bogaci, biedni, murzyni, azjaci, kaleki, głupcy i intelektualiści. W Świątyni konsumpcji można doznać komercyjnej apokastazy. Wszyscy jesteśmy równi wobec ziszczonej utopii równości konsumpcji. Raj ziszczony. Tylko jakim kosztem? Otóż kosztem odmóżdzenia.
Mir Nalezińskí 07.02.2007 20:28
Sądzę, że w układzie niezmonopolizowanym, dowolny sklep może zaproponować dowolną cene na towar/usługę oraz na parking. Kiedyś wyświetlano poglądowe filmiki o konkurencyjnych cenach. Facet podniósł cenę bananów i dziwił się, że ludziska kupowali obok u innego. To miało pokazać, że w dobie konkurencji ceny dążą do dość jednakowego i niskiego poziomu.
Jeśli ktoś chce sprzedawać szynkę po 100 zł/kg lub brać 100 zł za parking albo za film w kinie, to chyba jego prawo? Nie wiem - napiszcie mi, że nie mam racji.
Jeśli pan Jan van der Togt wystawia coś z wysoką ceną, mając setki kamer i ochroniarzy, to może winszować sobie ceny choćby z centrum Hongkongu...
Aleksandra Solarewicz 07.02.2007 20:22
słowami to można błogosławić, a nie święcić
Maksymilian Szczepaniak 07.02.2007 20:18
A ja pracuje w Poznan Plaza od 3 tygodni i jeszcze sie w tym handlowym syfie sie gubie
Port Szczecin widziany subiektywnie
(odsłon: +280)