Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22755 miejsce

Nowa toaleta leci w kosmos

Wahadłowiec Endeavour startuje 14 listopada do kolejnego lotu orbitalnego. Jego ładunek to między innymi system oczyszczania wody, kuchnia i toaleta, przeznaczone dla międzynarodowej stacji kosmicznej (ISS).

Załoga promu: dowódca Chris Ferguson, pilot Eric Boe, Mission specjalista Steve Bowen, Sandra Magnus, Shane Kimbrough, Donald Pettit i Heidemarie Stefanyshyn-Pier. / Fot. EPA/GARY I ROTHSTEINŁadunek Endeavoura ma związek z planami powiększenia liczebności załogi stacji. Do tej pory stała załoga na ISS składała się z trzech osób (z wyjątkiem okresu, gdy amerykańskie wahadłowce zostały unieruchomione po katastrofie Columbii). W przyszłym roku na międzynarodowej stacji kosmicznej będzie przebywać już sześciu astronautów. W czasie trwającej 15 dni misji astronauci mają również naprawić i oczyścić jeden z paneli baterii słonecznych. Urządzenia te, rozpięte na ogromnej metalowej ramie o długości 109 m dostarcza ISS energii. Jeden z paneli nie rozłożył się prawidłowo i od roku nie funkcjonuje.

Międzynarodowa stacja kosmiczna jest obecna na orbicie już prawie dziesięć lat. Pierwszy moduł wyniesiono w przestrzeń kosmiczną 20 listopada 1998 r. Obecnie stacja składa się z ośmiu modułów – ogromnych cylindrycznych części. Każdy z nich został dostarczony z Ziemi osobno i podłączony w przestrzeni kosmicznej przez astronautów. Docelowo, po zakończeniu budowy w 2010 r. stacja ma składać się z 16 modułów. ISS jest owocem współpracy USA, Japonii, Kanady, Rosji i Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Celem tego największego jak do tej pory przedsięwzięcia kosmicznego jest badanie skutków działania specyficznych warunków przestrzeni kosmicznej – zwłaszcza nieważkości – na organizmy żywe. Stacja budzi ogromną fascynację nie tylko wśród naukowców – dla wielu osób jest pierwszym krokiem w stronę realizacji marzenia o kolonizacji kosmosu. Dlatego też ISS przyciąga kosmicznych turystów: pierwszym był Dennis Tito, a o mało co na pokładzie stacji znalazłby się również polski miliarder Leszek Czarnecki.

Rozbudowa i utrzymanie stacji pochłania ogromne sumy – szacuje się, że ostatecznie będzie wynosić ponad 100 mld dolarów. Tak wysokie koszta przedsięwzięcia sprawiają, że nie brakuje jego przeciwników. ISS od zawsze budziła kontrowersje, czego niechlubnym symbolem jest sama nazwa stacji, a właściwie jej brak. Początkowo mieszkańcy ISS nazywali ją „Alfa”, temu jednak sprzeciwili się Rosjanie, oponując, że pierwszą stacją kosmiczną był radziecki Salut.

Proponowaną w zamian nazwę „Atlanta” odrzucili z kolei Amerykanie, twierdząc, iż niefortunnie kojarzy się z Atlantydą. W rezultacie stacja do dzisiaj jest bezimienna. Kwestia finansowa jest jednak dużo poważniejsza. Przeciwnicy międzynarodowej stacji kosmicznej twierdzą, że badania naukowe prowadzone na ISS nie przyniosły żadnych przełomowych odkryć, a ogromny budżet przedsięwzięcia lepiej przeznaczyć na dużo tańsze i efektywniejsze misje bezzałogowe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Za ciekawy, toaletowy temat;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie:D Gdzieś muszą to robić:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.