Facebook Google+ Twitter

Nowa twarz kasiarza

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2008-11-20 13:04

Nigdy nie uważałem się i nie uważam za wpływowego człowieka. Ja mam swój świat, swoje środowisko. Nie chadzałem po bankietach, nie bywałem na salonach. Po prostu nie było mi to potrzebne. Z Janem Machulski, aktorem, reżyserem i wykładowcą rozmawia Renata Moroz.

Porozmawiajmy o klanie Machulskich. Czuje się pan jak capo di tutti capi?
- (śmiech) Nigdy tak nie było bym czuł się jak -„szef wszystkich szefów”. Wszyscy byliśmy na równych prawach. Od dziecka byliśmy z Julkiem po imieniu, nigdy nikt z nas nie rządził. Nawet podczas przestawiania mebli, dyskutowaliśmy jak to teraz będzie w mieszkaniu, gdzie co postawimy. Ustalaliśmy także wspólnie plan wakacji, gdzie, kiedy, jak etc. I nie było capo di tutti capi, który by decydował, czy narzucał rozwiązanie.

Ale ja miałam na myśli środowisko aktorsko-reżyserskie. Nazwisko Machulscy jest w nim chyba znaczące?
- No jest. Ale jak się nam udał „Vabank” to mówili Julkowi - „Tatuś ci pomogł”! itp. Na całym świecie cieszą się, że Douglasów jest tylu, czy Fondów - począwszy od ojca Henry’ego przez Jane i Petera po Bridget, a tutaj? Cóż, jakoś tej radości nie było. Z dystansem na nas patrzyli.

Od kilku aktorów, często pokazujących się w telewizji słyszałam opowieści - jak to zdawali do szkoły aktorskiej, a panie sekretarki przyjmując podanie pytały - „a z konsultacji u Machulskiego to pani/pan korzystał? Jak odpowiadali, że nie, to miały dziwną minę, która mówiła - „to będziesz miała/miał ciężko”.
- Ja nikomu nie udzielam konsultacji! Przewodniczącemu komisji nie wolno robić takich rzeczy - to jest karalne. Zresztą taki zapis widnieje w umowie, którą podpisują wykładowcy. Pewnie panie sekretarki miały na myśli ognisko teatralne, które prowadzimy razem z Haliną. Kilku dobrych aktorów z niego wyszło, chociażby Figura, Jungowska czy Adamczyk. Jeśli chce mi pani zasugerować, że jestem wpływowym człowiekiem to odpowiem na to tak - nigdy nie uważałem się i nie uważam za wpływowego człowieka. Ja mam swój świat, swoje środowisko. Nie chadzałem po bankietach, nie bywałem na salonach. Po prostu nie było mi to potrzebne. Nigdy nie czekałem na telefony z propozycjami. By być niezależnym skończyłem także reżyserię.
Jak nie podobał mi się teatr, w którym wówczas grałem, to założyliśmy z Haliną własny teatr. Inny, nowy, witający widzów przed teatrem, z dyskusjami po spektaklach. Dzieciaki z ogniska też w nim grywały. Zorganizowaliśmy także konkurs pt. Szukamy polskiego Szekspira . Niektóre ze sztuk wystawialiśmy potem w Teatrze Ochoty. Zawsze szukałem nowych inicjatyw, szukałem by nie zastygnąć. Teraz prowadzimy z Haliną trzyletnią szkołę aktorską. Pierwsi nasi studenci właśnie opuszczają progi szkoły, część z nich już dostało angaż w teatrach. Jak pani widzi ciągle jestem w ruchu i tworzę. Piszę sztuki, reżyseruję i naprawdę na myśl mi nie przychodzi, żeby myśleć o sobie jako wpływowej osobie. Ja po prostu żyję, gram i
działam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.