Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13221 miejsce

Nowaki - podwójnie nowy kabaret starych kabareciarzy

We wtorek na deskach zielonogórskiej piwnicy artystycznej Kawon, wystąpił mało jeszcze znany szerszej publiczności kabaret Nowaki. Kabaret postawił na sceniczną ekspresję i oryginalny pomysł co było odważnym krokiem w dobrą stronę. Krokiem

Kabaret Nowaki. / Fot. Kabaret Nowaki - http://kabaretnowaki.pl/zdjecia/n5.jpgZa nami kolejny kabaretowy wieczorów na stałej scenie kabaretowej organizowanej przez piwnicę artystyczną Kawon. Co ciekawe, na występ "Nowaków" każdy Nowak (za okazaniem dowodu osobistego) mógł wejść za darmo. A miejsce, w którym występowali, czyli Kawon.... wystarczy przeczytać wspak. "Nowaki" to taki właśnie stary-nowy kabaret. Nowy, bo oficjalnie powstał przed kilkoma miesiącami, a stary, ponieważ wchodzący w jego skład artyści mają za sobą kabaretową przeszłość. Adrianna Borek występowała wcześniej w "Babeczkach z rodzynkiem", a Tomasz Marciniak i Kamil Piróg grali w kabarecie "Profil". Wszyscy znają się z kolebki zielonogórskich kabaretów, czyli studenckiego klubu "Gęba". Nowaki we wtorkowy wieczór pokazali zielonogórskiej publiczności inny rodzaj kabaretu. Kabaretu, który od pierwszych minut przekonywał mnie do siebie. Nie widziałem ich wcześniej, nie miałem możliwość porównania programów, mogłem jedynie siedzieć i obserwować.

Siedziałem, w drugim rzędzie. Od czasu do czasu w moją stronę leciała piłeczka do tenisa stołowego, raz po raz przez publiczność przewijała się salwa gromkiego śmiechu i równie gromkich braw. Od pierwszego skeczu widziałem, że "Nowaki" stawiają na ekspresję sceniczną. Niestety nie samą ekspresja kabaret żyje. No chyba, że mówimy o pantomimie. A u "Nowaków" na scenie pozorny chaos, krzyk, lament i zgrzytanie zębów. Trzeba przyznać: pomysł dobry, podobnie wykonanie, choć zdarzyła im sie jedna sceniczna gafa, którą publiczność i sami aktorzy przyjęli z niemałym rozbawieniem. Doceniam fachową grę aktorską, ruch sceniczny, ekspresję, mimikę, ale pozostał pewien niedosyt. Niedosyt spowodowany tekstem, który mógł być bardziej śmieszny, bardziej wyrafinowany i subtelny. Nie sztuka przywalić żartem z gruber rury, sztuką jest stworzyć wokół żartu odpowiednią atmosferę, której trochę "Nowakom" zabrakło. Poszczególne skecze jedynie w zamyśle ich autorów miały jakiś wspólny mianownik, który był jednak niezauważalny dla publiczności.

A na scenie głównym motywem były trzy połączone ze sobą skecze stanowiące parodię serialu przygodowego, którego bohaterowie zostają uwięzieni w podziemnej krypcie Wawelu. Główny motyw jak dla mnie został przez "Nowaków" nieco przejaskrawiony, przez co cała scenka traciła na znaczeniu stając się momentami banalna, groteskowa i co najgorsze przewidywalna. Całe szczęście, że na "serialu" program "Nowaków" się nie skończył. Takie serialowe połączenie trzech skeczy nie należy do łatwych, wymaga powtórnego zwrócenia uwagi, odświeżenia podobnych wątków, a przede wszystkim, dobrego pomysłu na realizację tego przedsięwzięcia. Koncepcja dobra bo oryginalna, ale realizacja wyszła tak jak porywanie się z motyką na księżyc.

O dziwo pozostałe skecze "Nowaków" wzbudziły we mnie sympatię dla młodych kabareciarzy. Na początku przyglądaliśmy się rozmowie kwalifikacyjnej - niezwykle ogranej formie kabaretowej, na którą zawszę patrzę z ciekawością, bo być może jedni wymyślą coś lepszego od drugich. "Nowaki" nie wymyślili nic ciekawego w dialogach ale śmiesznie było za sprawą głównej broni "Nowaków" - ekspresji. Miny i gestykulacja Adrianny Borek dodały niezwykłej świeżości całemu skeczowi i właśnie to świadczyło o jego oryginalności, która w kabarecie jest również bardzo ważna. Wiadomo, że kabaret to nie to samo co teatr groteski. "Nowaki" oba te nurty starali się połączyć, niestety zrobili to trochę na siłę.

Oprócz wcześniej wspomnianej rozmowy kwalifikacyjnej "Nowaki" przedstawiły szereg świetnych skeczy, do których zaliczyć mogę zabawę integracyjną z cennymi nagrodami dla jej uczestników, kurs przedmałżeński z księdzem nieszczęśnikiem w roli głównej czy działania SGSR - czyli Sąsiedzkiej Grupy Szybkiego Reagowania, która reaguje równie szybko co zdecydowanie. Absolutny plus dla "Nowaków" należy się za skecz o nierozgarniętym bokserze nazwiskiem Matulejko i jego pomysłowym trenerze. Ada miała w tej scence ciekawą rolę: stojąc za kulisami waliła łyżką w garnek co miało symbolizować początek walki.

Łatwo zauważyć, że słowa grają u "Nowaków" rolę drugoplanową. Pierwsza jest improwizacja, a ta wychodzi im naprawdę przyzwoicie. Na scenie ciągle coś się dzieje, aktorzy grają nie tylko głosem ale dosłownie całymi sobą, przy czym niestety kreowane przez nich postacie w większości przypadków dalekie są od naturalności. Wiadomo, że kabaret ma za zadanie pewne rzeczy uwypuklić, przejaskrawić, pokazać w innym świetle. Bez tych środków wyrazu kabaret nie mógłby istnieć. Być może to tylko moja złośliwość i małomiasteczkowa zaściankowość czy brak umiejętności dostrzeżenia, a zarazem docenienia czegoś nowego? Może przesiąkłem już kabaretowym standardem z kilkuletnim scenicznym stażem? Myślę, że przed "Nowakami" sporo czasu i spore sukcesy, czego oczywiście im życzę. Na ich występ wybrać się warto, tak choćby dla zobaczenia tej nowej, ekspresyjnej kabaretowej formy. Jest też z czego się pośmiać... .

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.