Facebook Google+ Twitter

Nowe "bufet-mamy" przypadły do gustu

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-10-09 08:12

Zgodnie z zapowiedziami Uniwersytetu Łódzkiego, ruszyły, zanim rok akademicki rozkręcił się na dobre. Mowa o czterech bufetach przy uczelni, których obecni najemcy zwyciężyli w wakacyjnych przetargach. Biuro gospodarcze UŁ i samorząd studentów, który także wyłaniał oferentów, zapowiadali, że dzięki przetargom będzie smaczniej i w miarę tanio. Jak naprawdę wygląda uczelnia od kuchni?

Magdalena Kuś prowadzi z mamą bufet w Bibliotece Uniwersytetu Łódzkiego / Fot. Paweł Nowak/Polska Dziennik Łódzki - Lepiej niż przed wakacjami - ocenia Agata, studentka kulturoznawstwa. W siedzibie tego kierunku - pałacu Biedermanna można zjeść szpinak z jajkiem za 5 zł, kurczaka z oregano i curry za 7 zł, sałatkę z łososia za 3,5 zł czy tort orzechowy za 4 zł.

W pałacu od tygodnia dania serwuje Hanna Pieniak. Biuro gospodarcze UŁ obawiało się, że mała liczba studiujących przy ul. Franciszkańskiej nie zapewni utrzymania pani Hannie, ale ta jest pełna optymizmu. - W końcu wszystkie dania przygotowujemy z własnych składników, żadnych "gotowców" i raczej "slow food", zamiast "fast food". Będzie dobrze - uśmiecha się Pieniak.

Zdaniem jej klientki Agaty, nowi najemcy mają jedną podstawową zaletę.

- Potrafią liczyć, więc nie zdarza się mylnie wydana reszta, o co przed wakacjami nieraz musiałam się kłócić - wspomina studentka.

Olga Chwiłowicz wymienia inne, godne pochwały, uczynki nowej "bufet-mamy". - Dodaje ciastko do kawy, a w kanapkach można znaleźć oliwki. I wreszcie przestaliśmy jeść na plastikowych podstawkach - cieszy się przyszła kulturoznawczyni.

Więcej o bufetowych zmianach na łódzkiej uczelni na stronach Polska Dziennik Łódzki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.