Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41494 miejsce

Nowe (lepsze?) egzaminy na prawo jazdy - rozmowa z Maciejem Kulką

Już w 2012 r. wejdą w życie nowe przepisy dotyczące nauki jazdy. Młodych kierowców czeka wiele obostrzeń. Szykuje się prawdziwa rewolucja, o czym traktuje poniższa rozmowa z Maciejem Kulką - współwłaścicielem ośrodka szkolenia kierowców w Lublinie.

Popularna "L"ka / Fot. Marcin IwanCzy nowe przepisy w sprawie egzaminu prawa jazdy rzeczywiście mają służyć zwiększeniu bezpieczeństwa na drogach?
Maciej Kulka: Zmiany są potrzebne. Dzisiejszy system szkolenia i egzaminowania jest od kilku lat modyfikowany. Przepisy są bardzo rygorystyczne, nie uwzględniają czynników ludzkich - stresu czy emocji. Mamy być cyborgami, opanować swoje przeżycia, jeździć samochodem perfekcyjnie i wszystko robić od kropki do kropki. Uczymy kursantów, jak zdać egzamin, a nie jak jeździć bezpiecznie.

Proponowane zmiany trochę mnie zaskoczyły i zawiodły. Zamiast skupiać się na nauczaniu bezpiecznej jazdy, teraz będziemy znowu uczyli np. szczegółowej budowy silnika, wymiany żarówek itp. Tego powinno się uczyć na obowiązkowych szkoleniach po uzyskaniu pozytywnego egzaminu na prawo jazdy. Jaki sens ma uczenie kogoś szczegółowej budowy silnika w dobie nowoczesnych pojazdów i coraz lepszych serwisów?

Są też pozytywne zmiany, a najważniejsza z nich to ta, że każdy kursant na kategorię B po zdaniu egzaminu będzie musiał przejść dodatkowe szkolenia, nazwijmy to roboczo - bezpiecznej jazdy. Problemem technicznym będzie miejsce, w którym te zajęcia będą realizowane. W Polsce potrzeba ok. 30 specjalnych torów, a tymczasem obecnie buduje się jeden profesjonalny obiekt, a pięć próbuje spełniać warunki przejściowe. Może się zatem okazać, że nie będzie gdzie zrealizować tych zajęć. Osoby, które uzyskają prawo jazdy po raz pierwszy, w ściśle określonym terminie będą musiały ukończyć wspomniane szkolenie, bo inaczej stracą uprawnienia do kierowania pojazdem.
Jak egzamin państwowy jest dzisiaj oderwany od rzeczywistości, niech świadczy fakt, iż osoba, która jeździ samochodem od wielu lat, a straciła prawo jazdy za punkty karne, ma problem ze zdaniem egzaminu ze względu na absurdalne przepisy. Każdemu normalnemu użytkownikowi po wejściu do nowego samochodu może zdarzyć się dwukrotne zgaśnięcie silnika - na tym egzaminie będzie oznaczać jego oblanie.

Egzaminatorzy często oblewają kursantów na prawo jazdy za absurdalne rzeczy. Czy nowe przepisy to nie będzie jeszcze większe utrudnienie?
Maciej Kulka: Tak się wydaje osobom postronnym, ale w rzeczywistości tylko oni przestrzegają zasad zapisanych w przepisach. Nowe zasady tego nie zmienią. Niektóre zapisy w rozporządzeniu wskazują jedynie na to, że się cofamy. W przypadku motocykla nie ma obecnie takich tematów jak zalany czy niezalany kranik lub wymieszanie oleju z paliwem. Dodatkowo wprowadza się absurdalne sygnalizowanie ręką zmiany kierunku jazdy podczas egzaminu. To dosłowna kopia z instrukcji obsługi "Sokoła" czy "Junaka", bodajże z 1968 r. Każdy motocykl wyprodukowany po 1989 r. musi być wyposażony w kierunkowskazy i nieużywanie ich powinno być traktowane jako wykroczenie. Kiedy kierunkowskaz się zepsuje, kierowca powinien umieć zasygnalizować, ale jest to sytuacja awaryjna i jako taka powinna być sprawdzana na placu manewrowym, a nie w ruchu miejskim.

Nowe rozporządzenie idzie w złym kierunku i stawia w złym świetle także ludzi, którzy je napisali. Prace nad nim trwają od 2006 roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.