Facebook Google+ Twitter

Nowe rozdanie w Europie kilku prędkości

Od początku XXI wieku Unia Europejska przeżywa głębokie mutacje. Owe daleko idące zmiany dotyczą zarówno struktury, formy, jak i treści oraz wymowy europejskiego projektu i integracji europejskiej.

Ponadto od 2008 roku Unia Europejska musi również stawiać czoła światowemu kryzysowi gospodarczemu. Ogólnoeuropejska recesja i aktualny niepewny międzynarodowy kontekst powodują, iż sam projekt integracji europejskiej przechodzi przez sferę turbulencji i zawirowań, ponieważ musi zmagać się z coraz bardziej narastającym w całej Unii Europejskiej eurosceptycyzmem.

Od początku kryzysu gospodarczego można przeczytać w prasie, czy też usłyszeć
w środkach masowego przekazu, że idea integracji europejskiej to już przeszłość, że europejska waluta - euro - skazana jest na zagładę; że teraz czeka nas już nie tylko brak integracji, ale dodatkowo - dezintegracja Zjednoczonej Europy.
Niestety, z takim przekazem medialnym można się spotkać we wszystkich państwach Unii Europejskiej. We wszystkich, bez wyjątku. Na szczęście, pesymistyczna wizja przyszłości europejskiego projektu jeszcze nie dominuje w poszczególnych przestrzeniach medialnych, publicznych i politycznych państw członkowskich Unii Europejskiej. Jednak eurosceptycyzm narasta, a euroentuzjastycznych - czy po prostu eurorealistycznych -
przekazów medialnych, czy też politycznych jest coraz mniej.

Czy Unii Europejskiej grozi dezintegracja? Czy europejski projekt to przeszłość? Czy integracja europejska wyczerpała cały zasób swoich możliwości i powiedziała ostatnie słowo? Na te wszystkie pytania odpowiedź brzmi: nie, na pewno nie, z pewnością nie, oczywiście, że nie!!! Unii Europejskiej nie grozi dezintegracja, ani żaden rozpad. Jednocześnie Unia Europejska się zmienia, a myśl europejska mutuje i warto mieć to na uwadze. Recesja i kryzys gospodarczy nie prowadzi ani do upadku strefy euro, ani do rozkładu Unii Europejskiej. Jednak bieżące trudności ekonomiczne i przyczyny, które do nich doprowadziły, spowodowały zmianę formy i treści europejskiego projektu, który po kryzysie będzie kierował się w stronę nieco innej Unii Europejskiej niż ta, którą znamy dzisiaj. Po kryzysie w Unii Europejskiej nastąpi nowe otwarcie. Bedzie to nowe rozdanie w pokryzysowej Unii Europejskiej, która nieuchronnie przyjmie formę i strategię Europy kilku prędkości.
Po przezwyciężeniu europejskiej recesji i kryzysu strefy euro przyjdzie czas na wnioski, które zmienią całą Unię Europejską w sposób nieodwracalny!

Panująca w Europie recesja jest z pewnością spowodowana ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym, który oczywiście Unii Europejskiej ominąć nie mógł. W
zglobalizowanym świecie wszystkie systemy i podmioty gospodarcze są bowiem ze sobą powiązane. Jednak panująca w Unii Europejskiej recesja jest również następstwem nieodpowiedzialnych decyzji politycznych państw wchodzących w skład strefy euro. Należy także zwrócić uwagę, że dotychczasowe decyzje - podejmowane zarówno na szczeblu europejskim, jak i na poziomie poszczególnych państw - miały charakter bardziej polityczny, niż racjonalny. Nawet w przypadkach, gdy chodziło o sprawy mikro- i makroekonomiczne. Kwestie europejskich spraw gospodarczych, problem poruszany przez europejskich przywódców w trakcie „spotkań na szczycie”, zbyt często kończyły się politycznym kompromisem, a zbyt rzadko racjonalnymi decyzjami. Brak kontroli nad poczynaniami największych europejskich banków, zbyt daleko idąca beztroska w sprawach deficytów i długów publicznych państw strefy euro oraz bardzo luźne podejście do kryteriów Kopenhaskich, określających zasady gospodarczego i finansowego współdziałania w ramach strefy euro, doprowadziły do kryzysu całej eurozony i znacząco przyczyniły się do europejskiej recesji.

Jednak pomimo bieżących trudności, turbulencji i zawirowań, samo istnienie strefy euro w żaden sposób nie jest zagrożone. Należy pamiętać, że wspólna waluta euro to przede wszystkim - i nade wszystko - projekt polityczny. Od początku lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku zachodnia Europa i państwa należące wówczas do EWG integrowały się w toku projektu wprowadzenia w przyszłości wspólnej waluty. Projekt euro został ostatecznie przyjęty w 1992 roku (traktat z Maastricht). Od tej chwili, wraz z prawem wspólnotowym „UE legal order”, euro stało się głównym filarem, kardynalnym elementem europejskiej integracji. Przetrwanie euro to w swej istocie przetrwanie projektu europejskiego. Z punktu widzenia państw członkowskich euro zony: euro ma trwać, w razie potrzeby nawet „trwa mać”, lecz musi zostać utrzymane, bo od tego zależy przetrwanie Unii Europejskiej i gospodarcza przyszłość państw należących do Eurostrefy. Euro przeżyje kryzys gospodarczy, euro przetrwa bezwzględnie na wszystko! Jednak bieżący kryzys gospodarczy doprowadzi do wielowymiarowej zmiany formy funkcjonowania eurostrefy.

Kryzys eurozony, jak również aktualna europejska recesja, została spowodowana nieuzgodnionymi i samowolnymi działaniami państw wchodzących w jej skład. Dlatego też w przyszłości zostaną wprowadzone zmiany w zarządzaniu eurostrefą. To oznacza o wiele więcej integracji gospodarczej i politycznej państw należących do strefy euro, jak również scentralizowanie wydatków publicznych tak, żeby w przyszłości żadne państwo nie było w stanie - poprzez swoje nierozsądne decyzje ekonomiczne - doprowadzić do kolejnego kryzysu gospodarczego, z którym musiałaby się zmagać cała Unia Europejska.
Co to w rzeczywistości oznacza? Unia Europejska w roku 2030 będzie Unią Europejską co najmniej dwóch prędkości. Unia Europejska pierwszej prędkości będzie niemalże państwem federalnym, posiadającym wszystkie atrybuty państwowe, której głównym ośrodkiem decyzyjnym będzie Bruksela. Państwa narodowe oczywiście pozostaną, jednak ich prerogatywy zostaną drastycznie uszczuplone, zwłaszcza w sferze gospodarczej i w domenie finansów publicznych. Kwestie związane z obronnością i polityką zagraniczną będą również należały do prerogatyw instytucji unijnych. Wspólna waluta nadal będzie czynnikiem integrującym Europę, gdyż to właśnie jej istnienie (i poprawne jej funkcjonowanie) będzie uzasadniało przekazanie przez państwa narodowe ich głównych państwowych kompetencji instytucjom unijnym. To właśnie komisja europejska będzie rządem Unii Europejskiej pierwszej prędkości.

Jednak zanim to sie stanie Unia Europejska odejdzie od metody harmonizacji, która zostanie zastąpiona metodą „unifikacji”, czyli ujednolicenia wszystkich systemów prawnych państw członkowskich. Europejskie dyrektywy również przestaną istnieć i pozostaną jedynie europejskie regulacje, mające natychmiastowy charakter normatywny. Następnym etapem integracji Europy pierwszej prędkości będzie utworzenie europejskiego systemu emerytalnego i europejskiej służby zdrowia. Cała polityka społeczna będzie przejęta przez europejskie instytucje. Powstanie również europejskie prawo podatkowe, obowiązujące we wszystkich państwach członkowskich. Do Europy pierwszej prędkości będą należały wszystkie państwa członkowskie eurozony, zarówno te, które dzisiaj do niej należą, jak również te, które do niej przystąpią. Trzy państwa będą grały pierwsze skrzypce w Europie pierwszej prędkości: Francja, Niemcy i Polska. Rzeczpospolita, jako potęga regionalna i lider regionu, w którym się znajduje, stanie się bowiem trzecim decydentem, trzecim filarem Unii Europejskiej pierwszej prędkości.

Zaś do Europy drugiej prędkości będą należały wszystkie państwa, które nie zdecydują się na przyjecie europejskiej waluty, ponieważ euro pozostanie na zawsze głównym biegunem integracji europejskiej. Jego przyjecie czy jego odrzucenie będzie decydowało o miejscu i roli państw w integrującej się Europie. Jednak przyjęcie czy też odrzucenie wspólnej waluty może stać się decyzją jeszcze bardziej wiążącą, niż ma to miejsce obecnie. Im bardziej jakieś państwo będzie zwlekało z wprowadzeniem u siebie euro, tym bardziej będzie zapuszczało korzenie w Europie drugiej prędkości. Z czasem Europa drugiej prędkości będzie traktowana jak prowincja europejska i w coraz mniejszym stopniu będzie uczestniczyła w procesie decyzyjnym na naszym kontynencie, ponieważ decydentami będą ci, którzy będą należeli do silniejszej, politycznie więcej znaczącej i bogatszej części Europy, czyli do Europy prędkości pierwszej.

Pozostanie również jeden wolny elektron, który będzie musiał w końcu podjąć decyzję w kwestii swojej przynależności – bądź jej braku - do europejskiego projektu. Piszę tutaj o Wielkiej Brytanii, która (jak na ten moment) stoi przed być może jedną z najważniejszych decyzji w swojej historii. Jednak jeśli Wielka Brytania postanowi - tak na serio - zaangażować się w budowanie wspólnej Europy, to będzie musiała przystąpić do strefy euro. W przeciwnym razie zostanie siłą rzeczy zepchnięta do Europy drugiej prędkości i w ten sposób skaże sie na marginalizację w Europie i na świecie, gdyż światowa globalna wioska nie pozostawia wiele miejsca i nie oferuje wielkich możliwości państwom, które decydują się na status wolnego elektronu.

Właśnie tak będzie wyglądało nowe rozdanie w Europie kilku prędkości!

Światowy kryzys gospodarczy i europejska recesja nie doprowadzi do upadku wspólnej waluty. Euro to projekt polityczny, noszący w sobie charakterystykę gospodarczego być albo nie być państw należących do eurozony zarówno teraz, jak i w przyszłości. Nawet ewentualne rządy Jarosława Kaczyńskiego w Polsce, czy Marine Le Pen we Francji, nie są w stanie zagrozić istnieniu europejskiej waluty, która jest zarazem głównym biegunem i podstawowym filarem europejskiej integracji. Jednak gospodarcze trudności w Europie doprowadzą do radykalnej zmiany funkcjonowania eurozony, co będzie skutkowało nowym rozdaniem w Unii europejskiej, która siłą rzeczy podzieli się na grupy należące do Europy różnych prędkości.
Dlatego my - Polacy, obywatele Unii Europejskiej, powinniśmy zadać sobie pytanie: do której grupy chcemy należeć? My - Polacy musimy zdecydować: jaka europejska prędkość nas zadowoli? Mówiąc wprost: czy chcemy należeć do grupy liderów europejskich, czy też wolimy po raz kolejny pozostać w tyle? Musimy mieć świadomość, że europejski pociąg właśnie ruszył i jest w nim miejsce dla Polski. Polska mogłaby nawet zająć w tym pociągu jeden z czołowych wagonów, a z czasem stać się wręcz jedną z trzech lokomotyw ciągnących pozostałe wagony. Jednak ten pociąg już jedzie i rozpędza się coraz bardziej. Musimy do niego wsiąść teraz, póki europejski konduktor zaprasza nas na sam przód tego pociągu i gwarantuje, że umożliwi nam za jakiś czas uczestniczyć w jego prowadzeniu. Na razie, choć jesteśmy państwem, które pod każdym względem świetnie rokuje na przyszłość, pozostajemy w europejskiej drugiej lidze. Jesteśmy co prawda liderami drugiej ligi, jednak nadal w niej pozostajemy. Ale mamy realną szansę przystąpić do pierwszej ligi europejskiej i – dodatkowo -
jesteśmy do niej zapraszani. Czy możemy sobie pozwolić na zignorowanie tego zaproszenia? Czy mamy prawo nie skorzystać z tej szansy? Czy możemy spodziewać się jakiejś innej, lepszej propozycji od konduktora jakiegoś innego pociągu? Czy można sobie wymarzyć dla Polski lepsze miejsce, niż pozycję jednego z liderów Europy pierwszej prędkości?


Zbigniew Stefanik

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.