Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15717 miejsce

Nowe technologie nie pomagają nam w życiu. Zajmują nas sprawami, które są mało istotne

Christopher Nolan, reżyser "Incepcji" czy filmu "Interstellar" przyznał, że nie korzysta z komórki i poczty elektronicznej. - Dzięki temu mam czas na myślenie - twierdzi filmowiec.

https://flic.kr/p/i7SdQF / Fot. Highways Agency/CC BY 2.0- Gdy masz smartfona i wolny kwadrans, natychmiast zaczynasz szperać po wszystkim, co tylko na nim dostępne. Tak bez wątpienia postępujemy wszyscy. Usiądź w jakiejś knajpce. Zobaczysz, że gdy któreś z siedzącej tam pary idzie do toalety, drugie wyciąga komórkę i sprawdza Twittera lub Facebooka. Nawet nie poczeka w spokoju. To dlatego mamy ludzi, którzy - jadąc pociągiem - ani razu nie spojrzą przez okno. Przymus - każdą wolną chwilę spędzamy, majstrując przy naszych gadżetach!

Dziennikarz i prezenter telewizyjny Martin Lewis, twórca portalu MoneySavingExpert.com, wyznał, że parę dni temu padł ofiarą wściekłości przechodniów, gdy, idąc ulicą, pisał SMS-a - zjawisko doczekało się już swej nazwy "wexting" - i wpadł na jakiegoś mężczyznę. Zajrzyjmy do zwykłego miejsca pracy. Siedzący przy biurkach pracownicy jak jeden mąż tweetują, używają przeglądarki, odpowiadają na e-maile i robią zakupy, w tym samym czasie wykonując swoją robotę. Umiejętność wykonywania jednocześnie więcej niż jednej czynności przez całe dekady "sprzedawano" nam jako przykład superefektywności. Ludzie tacy są megazdolni i wydajni w sposób nie do pobicia przez zwykłe ślamazary trzymające się starej zasady: rób naraz tylko jedną rzecz. Jednak założenie, że możemy spokojnie robić wiele rzeczy w jednym czasie, jest diaboliczną iluzją.

Tak przynajmniej twierdzi w swojej najnowszej książce "The Organized Mind: Thinking Straight in the Age of Information Overload" znany w świecie kognitywny neuronaukowiec Daniel Levitin. Jest on wykładowcą psychologii, neurobiologii behawioralnej i muzykologii na McGill University w Montrealu. W erze tytułowego przeładowania informacyjnego - pisze Levitin - "wszystko co chwila po chwili pojawia ci się na Facebooku, każdy tweet czy SMS od przyjaciela walczy o zasoby twojego mózgu z ważnymi rzeczami, jak choćby, czy ulokować oszczędności w obligacjach, czy akcjach, gdzie zostawiłeś paszport lub też jak pogodzić się z przyjacielem, z którym właśnie się pokłóciłeś". W ten sposób odmawiamy mózgowi prawa do naturalnego dlań stanu zwykłego spoczynku czy pogrążenia się w marzeniach. Po prostu - przeciążamy go ponad wszelką miarę.

Czytaj także: Tablety przestają być popularne? Sprzedaż tych urządzeń po raz pierwszy zmniejszyła się


W 2011 r. typowy Amerykanin przyjmował w ciągu jednego roku pięć razy więcej informacji niż w 1986 r. To odpowiednik 174 gazet! Badania pokazały też, że w ciągu roku przeciętny człowiek musi się zajmować 1728 zbędnymi e-mailami - np. reklamy - oraz mnóstwem notek wysyłanych do wszystkich w firmie, ale istotnych tylko dla niektórych pracowników. Levitin pisze, że jeśli sprawdzasz pocztę co 5 min, to robisz to 200 razy dziennie. Komputery miały uwolnić nas od codziennej harówy. I co? Mamy mniej, a nie więcej czasu. Glenn Wilson z londyńskiego Gresham College ukuł termin "infomania".

Książka Levitina wyjaśnia, jak próbując się uczyć i równocześnie wykonując inne czynności, sprawiamy, że informacje dochodzą do niewłaściwych części mózgu. Earl Miller, neuronaukowiec z Massachusetts Institute of Technology i światowy ekspert w dziedzinie badań nad podzielnością uwagi, twierdzi, że nasz mózg nie jest odpowiednio dobrze oprzyrządowany do wykonywania wielu czynności naraz. Osoby, które myślą, że świetnie im idzie takie działanie, ulegają złudzeniu. W istocie niezwykle gwałtownie przechodzą od jednego zadania do drugiego. I nic za darmo. Płacisz "kognitywną" cenę. Naturalna huśtawka między koncentracją a luźnym odpoczynkiem pozwala zrekalibrować i odświeżyć nasz mózg. Wykonywanie wielu czynności naraz - nie.

Jedne z najbardziej interesujących stron książki Daniel Levitin poświęca opisowi swego odkrycia - oto ogromna część liderów technologicznego biznesu nie używa cyfrowych kalendarzy czy elektronicznych notesów. Wolą papier i ołówek. W zwykłej kartce papieru jest z pewnością coś, co pogłębia naszą koncentrację. Sam czasem wolę notatnik. Myśli i idee krążą w tym przypadku bardziej swobodnie, niż gdy wpatrujesz się w monitor komputera. J.K. Rowling pierwszą część swojego "Harry'ego Pottera" zapisała w przeróżnych zeszytach i notatnikach. To samo robi Levitin, gdy próbuje przemyśleć jakiś temat. Ponadto badania potwierdzają, że taki wybór istotnie pomaga. Gdy piszesz ręcznie, myślisz o tym, co piszesz.

- Twój umysł porusza się do przodu w spokojny i zrelaksowany sposób. Myśli pojawiają się same z siebie. Dzięki temu mózg ma sposobność odkrycia powiązań między rzeczami, których przedtem nie postrzegał jako powiązanych. W takich momentach właśnie znajdujemy rozwiązania problemów. Sama czynność zapisywania każe ci lepiej zapamiętać to, co zapisałeś. Nawet jeśli później wyrzucisz kartkę do kosza - mówi Levitin.

Źródło: AIP

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

A propos nowych technologii, tutaj o najwspanialszych najnowszych zegarkach wystawioonych na Międzynarodowych targach w Genewie. link

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Naturalna huśtawka między koncentracją a luźnym odpoczynkiem pozwala zrekalibrować i odświeżyć nasz mózg. Wykonywanie wielu czynności naraz - nie".

===========================================

Proszę, proszę... jak to się wszystko zmienia, jak w kalejdoskopie... Dotychczas w kognitywistyce mówiło się, że mózg należy obciążać maksymalnie, to wtedy się rozwija. Oczywiście wymaga cyklu dobowego w odpoczynku, a więc normalnego nocnego snu. A teraz już musimy niezbyt obciążać nasz mózg, bo jak mówi się prześmiewczo - styki mu się poprzepalają... To chyba dlatego teraz liczenie wykonujemy z kalkulatorem w ręku...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A pan naukowiec się ceni z kolei. Jego książka w wersji na czytnik - 23$. Czyli dwa razy droższa od przeciętnej książki.
Książki Kahneman'a czy Carr'a, o tym samym między innymi problemie, są w rozsądnych cenach. Ściągnąłem sample'a. Zobaczymy... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To fakt, że ludzkość głupieje na tle technologicznych gadżetów. Z drugiej jednak strony, niech pan filmowiec odrzuci wszystkie nowości technologiczne stosowane w produkcji filmów i weźmie się za sprzęt Kodaka z czasów kręcenia pierwszych westernów... Życzę mu dobrych wyników w swojej pracy bez tych współczesnych gadżetów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnio wszedłem do kawiarenki i oczom ukazał się taki widok: głównie licealiści i studenci, każdy, bez wyjątku, z dumnie dzierżonym w dłoni smartfonem lub tabletem. Siedzą naprzeciwko siebie i przewijają ekran jak w amoku. Zero rozmowy, a jak już, to półsłówka i dalej gały w ekran. Jeszcze były dwa stoliki zajęte urabianiem potencjalnych ofiar sprzedazy bezpośredniej.
Obyś żył w ciekawych czasach ;)

A propos majstrowania przy gadżetach. Są też czytniki, któe aczkolwiek nie są idealną reprezentacją książki, niewątpliwie są w stanie zapewnić linearne, spokojne czytanie.
Bez obciążania oczu światłem LED.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.