Wiadomości24 > Styl życia > Hobby > Nowocześni samuraje z Warszawy

Hobby

Dodaj do:

Zmniejsz rozmiar tekstu Powiększ rozmiar tekstu

Wyślij Drukuj

Nowocześni samuraje z Warszawy

2009-11-21 12:20, aktualizacja: 2009-11-21 15:31:34

3 0 1601 spochan chanbara sztuki walki Warszawa dojo mistrzostwa

Możliwości walki ze stresem jest wiele - jedni ćwiczą jogę, inni relaksu szukają na strzelnicy. Spochan łączy prozdrowotne wartości pierwszego wariantu z przyjemnością wpakowania zawartości magazynka beretty w sam środek tarczy.

Tomasz Piotrkowicz podczas treningu cięcia - tameshigiri / Fot. Teresa PiotrkowiczSpochan (wym. spoczan) to sport, który polega na finezyjnym "okładaniu się" tradycyjną bronią japońską. Między innymi mieczami, na wszelki wypadek gąbkowymi. Rdzeń takiej broni jest wypełniony sprężonym powietrzem. Walczyć można nie tylko mieczem, ale także imitacją kija - bo, krótkiego miecza - kodachi, noża - tanto lub włóczni - yari.
Zobacz, jak wyglądają te bronie - tutaj

Walka spochan / Fot. Teresa PiotrkowiczZasady są proste - trzeba trafić przeciwnika tak, że gdyby broń nie była z gąbki, ten padłby przed nami zachowując honor, ale nie życie. Spochan pochodzi bowiem z Japonii i jest niczym innym jak uwspółcześnioną i bezpieczną wersją samurajskich pojedynków. Tetsundo Tanabe, twórca tej sztuki walki, określa to "wrotami do świata przyjaźni i zabawy".

Taka bijatyka to faktycznie wielka frajda. - Dźwięk trafienia przeciwnika nie da się porównać z niczym innym - zapewnia sensei Jakub Piotrkowicz. Kuba jest studentem warszawskiej SGH, a spochan uprawia od 4 lat. Na koncie ma już wicemistrzostwo Europy w walce włócznią i długim, oburęcznym mieczem. Sukcesy odniósł na mistrzostwach Europy w Talinie, w roku 2008. Na treningach, które prowadzi pomagając swojemu ojcu, widuje przede wszystkim dzieci, Mistrzostwa świata - Jokohama, 8 listopada 2009 / Fot. Tomasz Piotrkowiczmłodzież i studentów. Do spochan trzeba mieć kondycję, treningi są bardzo męczące, dlatego dominują ludzie młodzi. - Przychodzą przede wszystkim ci, którzy chcą się wyżyć i zmęczyć - dodaje. To nie są sparingi, takie jak podczas ćwiczenia innych sztuk walki. - Tutaj jedynym ograniczeniem jest nasza własna wytrzymałość, a najlepsze, że nikomu nie może stać się krzywda - mówi. To bezpieczny sport, gdzie największą kontuzją może być nabicie sobie siniaka. - Ale i to nie zdarza się często, uspokaja Kuba. Jedyna ochrona to kask z szybką zabezpieczającą oczy. Ćwiczący mówią, że w zasadzie nie potrzeba im sędziów, bo walczący przestrzegają zasad fair play i sami zgłaszają trafienia. Nie zrobienie tego byłoby dużo gorsze od przegrania walki, byłoby dyshonorem. - Naszym celem nie jest wyłącznie zwycięstwo, ale także hołdowanie japońskim tradycjom – tłumaczy Piotrkowicz.

Michał Piotrkowicz podczas ceremonii wręczenia medali na mistrzostwach świata spochan - Jokohama, 2009 / Fot. Tomasz PiotrkowiczTen sport, tak jak każdą inną wschodnią sztukę walki, ćwiczy się w specjalnej sali - dojo. Termin ten oznacza nie tylko miejsce treningu, ale także społeczność ludzi tam ćwiczących. Warszawskie dojo mimo zaledwie 4-letniego stażu, może pochwalić się dużymi sukcesami. Brat Kuby, Michał, zdobył jeden srebrny i dwa brązowe medale na mistrzostwach świata w Jokohamie 8 listopada tego roku. Na co dzień studiuje konserwację dzieł sztuki na warszawskiej ASP.

Spochan to sztuka walki o olimpijskich aspiracjach. Sensei Tetsundo Tanabe ma nadzieję, że zyska popularność równą judo. W jednym z wywiadów mówił - Spochan rozwija się obecnie bardzo szybko, porównując jego popularność z wieloma dyscyplinami olimpijskimi, wierzę, że będzie musiał się znaleźć na igrzyskach.

Ci, którzy osiągną biegłość, mogą też uczyć walki prawdziwymi mieczami. Tameshigiri, czyli testy cięć, to najbardziej widowiskowy pokaz efektów takich umiejętności. Zadanie polega na Sreberny medal zdobyty na mistrzostwach świata przez Polaka - Michała Piotrkowicza. / Fot. Tomasz Piotrkowiczprzecięciu namoczonych ryżowych mat, których gęstość przypomina strukturę ciała człowieka. - Kiedyś samuraje testowali ostrość miecza na przestępcach. Dziś te szokujące Europejczyków japońskie zwyczaje się zmieniły: zaczęto do tego celu używać mat - Tłumaczy nauczyciel, sensei Tomasz Piotrkowicz, który szkoli warszawskich adeptów sztuk walki od 1970 roku. - Zajmujemy się kompletnym treningiem: formy czyli kata ćwiczymy stępionymi dla bezpieczeństwa mieczami iaito, cięcia trenujemy prawdziwymi, ostrymi mieczami - katanami, walczymy drewnianymi bokkenami i gąbkowymi chokenami. Każda z broni ma swoje zastosowanie i jest przeznaczona do treningu innych umiejętności - dodaje.

To, jak walka wygląda na żywo, będzie można zobaczyć podczas organizowanych po raz czwarty Mistrzostw Warszawy, w marcu 2010.

Opcje zaawansowane

NaszeMiasto.pl

Copyright 2010 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.