
Okazuje się, że bardzo wiele. Działa tu kilka prężnych grup filmowych mających ogromny wpływ na kształt kina niezależnego w Polsce. Nowosolanie nakręcili kilkanaście filmów, teraz w mieście powstaje serial i zwariowana komedia na temat życia w stanie wojennym i powstania „Solidarności”. O filmie, i Nowosolskim zagłębiu filmowym rozmawiałam z Karolem Kolbą - nowosolaninem, reżyserem filmu "S" - Nowosolska Niezależność.
Jesteś muzykiem i realizatorem dźwięku, dlaczego zdecydowałeś się na film?- Wiesz, to było tak, że nie miałem wyjścia... (śmiech) Mniej więcej w marcu wraz z zespołem Vintage Electronic Orchestra zastanawialiśmy się nad skuteczną promocją, wraz z zaprzyjaźnionym dziennikarzem wpadliśmy na pomysł zrobienia filmu dokumentalnego o "Solidarności" w Nowej Soli, ilustrowanego naszą muzyką. Jednogłośnie stwierdzono, że to ja będę reżyserem, z racji moich wcześniejszych doświadczeń teatralnych.
Z tego co wiem film nie będzie raczej dokumentem?- Tak, tak. Gdy zacząłem zagłębiać ten temat, okazało się że dotarcie do prawdy będzie ciężkie, ponieważ każdy mówi co innego. Jedyną rzeczą, która się powtarzała była legenda o pracowniku SB, który w 1983 roku zostawił swoją pracę i uciekł na Zachód, zabierając ze sobą tajne dokumenty, które zakopał w lesie, udało nam się je odnaleźć.
Co się znajdowało w tych dokumentach? Czy Lech Wałęsa był Bolkiem?- O tym, co znajdowało się w skrzynce będzie można dowiedzieć się już wkrótce z filmu na stronie www.veo.art.pl, na razie nic nie zdradzę. Czy Lech Wałęsa był Bolkiem? A co mnie to obchodzi? Właśnie taki komunikat chcę wysłać filmem - nie żyjmy przeszłością, ani przyszłością! Żyjmy chwilą obecną, życie jest zbyt krótkie!
W takim razie opowiedz, coś więcej o Twoim filmie- Może to zabrzmi dziwnie ale to nie jest mój film. To film VEO Artist Group której jestem członkiem. Ten film jest tak samo mój, jak ludzi którzy zadają sobie trud żeby zdobyć rekwizyty na plan, czy przynieść kawę. Mimo że scenariusz, i jakaś tam wizja jest raczej moja, to całość jest dziełem wszystkich - a jej jakość zależy od najsłabszego elementu. O czym będzie? O ludziach, ludziach którym przyszło żyć w czasie trudnych przemian społecznych - od strajków w 1980 roku, po stan wojenny. Starałem się podejść do tego z humorem, bo wydaje mi się on jedyną możliwą formą, by wyrazić pewne rzeczy. Warto pamiętać, że „Solidarność” nie była taka święta jak o niej się pisze. Jasne, zdobyliśmy demokrację, ale ponieśliśmy koszty...
Jakie?- O tym nie będę mówić ani w tym wywiadzie, ani w filmie. „Solidarność” w Polsce jest pojmowana jako świętość, a ja nie lubię świętości - co mogłoby skończyć się dla mnie niemiło. Cóż, może kiedyś... Wydaje mi się ze każdy myślący człowiek sam powinien odpowiedzieć sobie na pytanie "jakie ponieśliśmy koszty?".
Chyba domyślam się o czym mówisz, rzeczywiście, to zbyt śliski temat. Może powiedz skąd pieniądze na film? Przecież skoro wystąpi w nim Mieszko z Grupy Operacyjnej, czy Amila Zazu jego koszty muszą być ogromne?- Koszty filmu nie są w cale takie duże - to kilkadziesiąt tysięcy złotych, część funduszy udało się zdobyć od Komisji Europejskiej z programu "Młodzież W Działaniu", reszty szukamy u zewnętrznych sponsorów. Mieszko i Amila występują w filmie za darmo, nie chciałem reklamować filmu w sposób "patrzcie! nasz film jest fajny mamy w nim znane osoby!". Raczej odwrotnie - te osoby zgodziły się zagrać w filmie bo jest fajny, robią to w całości za darmo. I nie dlatego, że chcemy reklamować film ich nazwiskami - raczej dlatego, że są wspaniałymi ludźmi z którymi świetnie się pracuje, mają genialne pomysły, i są dobrymi artystami.
Jak na film reagują inne grupy filmowe z Nowej Soli?- Raczej dobrze - pomagamy sobie wzajemnie, wykorzystujemy zdobyte doświadczenia, czy korzystamy z tych samych aktorów. Choć czasem pojawiają się problemy - obecnie w Nowej Soli powstają co najmniej cztery filmy: "Solanin" Eliasza Gramonta, internetowy serial - "Żulicho" Konrada Paszkowskiego, film grozy pewnego Michała, który milczy jak grób i nikt nie zna szczegółów oraz właśnie S-Nowosolska Niezależność. Prócz tego młodzi z Gustami kręcą jakiś film podobno, więc dość ciężko jest zgrać aktorów, i całą ekipę - czasami zdarza się, że mają siedem dni w tygodniu na planie, a trzeba pamiętać, że Ci ludzie uczą się, pracują, etc.
Skąd taka popularność kina niezależnego w Nowej Soli?- Wiele zapewne dzieje se dzięki Edwardowi Gramontowi - założycielowi najlepszego teatru niezależnego w Polsce - Terminus A Quo, z którego wywodzi się m.in. Magda Różczka, zapewne większość mieszkańców miasta wielokrotnie widziała wybitne sztuki tego autora. Poza tym to małe miasto - większość ludzi się zna i jedni zarażają drugich... Ciężko powiedzieć mi na ten temat coś więcej - Porozmawiaj z Eliaszem Gramontem, czy Konradem Paszkowskim, zapewne dużo dłużej w tym siedzą...
Skąd czerpiesz inspiracje?- Może będę mało oryginalny - przede wszystkim czeskie kino David Ondricek i ludzie Jego pokolenia - dlaczego Polska nie ma tak dobrych filmów? Poza tym na pewno Quentin Tarantino, czy Kubrick. Ostatnio czytałem o świetnym polskim filmie - „Aleja Gówniarzy”, jednak jest z nim spory problem - pisałem do dystrybutora czy można kupić ten film, i nie dostałem żadnej odpowiedzi, ciężko jest oglądać kino niezależne w Polsce - praktycznie nie sposób dorwać tego typu filmów, jeśli nie było akurat pokazu w kinie, stąd na przykład inicjatywa Cinema Off, Nowosolskich seansów kina niezależnego z całego kraju. Mam nadzieję, że coś ruszy z tego typu produkcjami - na przykład możliwość ściągnięcia tych filmów z internetu za drobną opłatą.