Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12757 miejsce

Nowotwór to jeszcze nie wyrok

Niedzielne popołudnie na krakowskim rynku. Filiżanka kawy i Ania – drobna, uśmiechnięta brunetka, która niespełna dwa lata temu usłyszała druzgocącą diagnozę: nowotwór piersi. Słowa lekarza początkowo potraktowała jak wyrok.

Mimo paraliżującego ją strachu postanowiła podjąć walkę nie tylko z guzkiem, ale także z samą sobą.

A zaczęło się niewinnie, od comiesięcznego, rutynowego badania piersi. Ania nie jest typem przewrażliwionej dziewczyny, która z byle powodu biegnie do lekarza lub faszeruje się różnymi medycznymi specyfikami. Stara się dbać o zdrowie i nie zapomina o badaniach profilaktycznych. – Niewielki guz wyczułam podczas samodzielnego badania piersi. Zaniepokojona umówiłam się na wizytę do swojego ginekologa. Moja lekarka również wyczuła guz i od razu skierowała mnie na badanie USG - opowiada.Wynik badania potwierdził tylko obawy Ani – guz nowotworowy o wielkości 7 mm. - Lekarka nie pozostawiła mi żadnych złudzeń. Potwierdziła, że to nowotwór. I na dodatek guz znajduje się w miejscu, w którym najczęściej występują nowotworowe guzy piersi. Dziewczyna otrzymała od lekarki zalecenie, by jak najszybciej udała
się na oddział onkologii i zrobiła szczegółowe badania.- Przed moimi oczami do razu zaczęły pojawiać się najczarniejsze wizje. Strach sparaliżował moje życie. Nie mogłam skupić się na pracy, studiach, nie cieszyły mnie spotkania ze znajomymi. W mojej głowie kłębiła się tylko jedna myśl – nowotwór.

Największym szokiem była dla niej pierwsza wizyta na onkologii. – Przekraczam próg szpitala i widzę tłum ludzi. Kurczę,
ja widziałam przede wszystkim kobiety z amputowanymi piersiami. A potem to długie oczekiwanie na konsultację chirurgiczną. Siedzę na korytarzu przed gabinetem i słyszę szepty starszych pacjentek, że taka młoda i już onkologia. Nie miała siły, by z kimkolwiek rozmawiać. W końcu nadeszła jej kolej. – Po przejrzeniu dokumentacji medycznej i badaniu, lekarz prowadzący odesłał mnie na biopsję. Piętnaście minut później leżałam w gabinecie zabiegowym i czekałam na pobranie wycinka. A potem to już tylko czekanie na wynik. Ania podkreśla, że dla osób z podejrzeniem nowotworu najgorsze jest właśnie czekanie na wynik badania. – Wtedy nie przestajesz myśleć o guzku. Spędzasz mnóstwo czasu na forach internetowych, czytasz artykuły, bo chcesz wiedzieć jak najwięcej. A tak naprawdę, to podświadomie starasz się znaleźć informacje, by utwierdzić się w przekonaniu, że twój guz może być guzem niezłośliwym.

Nie zrezygnowała z pracy, a każdą wolną chwilę spędzała oglądając filmy. – Nie chciałam spotykać się z przyjaciółmi, rodziną, bo nie chciałam czuć ich litości i współczucia. Wkurzało mnie poklepywanie po ramieniu i mówienie, że będzie dobrze, bo wtedy wpadałam w jeszcze większy dołek psychiczny. Po wynik biopsji również poszła sama. Nawet nie wiesz, jak się cieszyłam, gdy okazało się, że guzek nie jest złośliwy. Czułam się tak, jakbym dostałam drugą szansę od życia.

Jej szczęście nie trwało jednak zbyt długo. Okazało się, że w ciągu kilku miesięcy guzek znacznie urósł. – I znowu znalazłam się na onkologii. W dodatku koleżanka po medycynie nastraszyła mnie, że guzki nowotworowe mogą być częściowo złośliwe i biopsja niekoniecznie musiała trafić na złośliwy fragment. Tym razem lekarze podjęli decyzji o usunięciu guza. Anię czekały dodatkowe konsultacje, badania. W końcu wyznaczony został termin zabiegu. Rozmiar guza – 17 mm – pozwalał na usunięcie go zabiegowo, bez konieczności przeprowadzenia pełnej operacji chirurgicznej.

- Na zabieg poszłam sama. Stwierdziłam, że nie potrzebuję pocieszycieli. Leżąc na sali pooperacyjnej, widziałam kobiety wpadające w histerię - mnie było już wszystko jedno. Nie zapomnę tylko, że moim marzeniem było zjedzenie świeżej drożdżówki z marmoladą.

Po dwóch tygodniach wynik badania histopatologicznego ostatecznie potwierdził, że usunięty guzek w całości był niezłośliwy. Ale w pamięci Ani na długo pozostanie obraz strachu w oczach pacjentów, u których zdiagnozowano nowotwór.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.