Facebook Google+ Twitter

Nowotwór to nie wyrok, pomóż Hani w jej ciężkiej walce. Przekaż 1 procent

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-03-02 10:46

Hania ma dopiero 2 lata. Od kwietnia 2010 r. roku walczy z nowotworem złośliwym. Jest bardzo dzielna, walczy już tak długo. Proszę pomóż naszej małej córeczce, przekaż jeden procent.

Mam na imię Ala, mam 28 lat i od 2 lat jestem szczęśliwą mamą. Mamą przez duże M.  Jednak w kwietniu 2010 r. moje szczęście nieco przygasło. U mojej maleńkiej córeczki Hani wykryto guz germinalny miednicy małej z przerzutami do płuc. Nasz świat się załamał. Dopiero co zostaliśmy rodzicami, byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, a wiadomość o nowotworze spadła na nas jak grom z jasnego nieba.

Gdy dowiedzieliśmy się o chorobie, Hania miała już przerzuty na płuc. Moja maleńka córcia przeszła 6 cykli chemioterapii, po których w październiku 2010 r. miała operację wycięcia guza. Niestety, po 3 tygodniach okazało się, że doszło do wznowy choroby i walka rozpoczęła się na nowo. Teraz jest po 3 cyklach bardzo ciężkiej chemii, a przed nią kolejne operacje, chemioterapia i przeszczep szpiku. Prawie cały czas jesteśmy w szpitalu z powodu powikłań. Obecnie chemioterapia przestała już działać, a Hanusię znów czeka operacja. Zaplanowano ją na 28 lutego 2011 r. Operacja jednak była już dwukrotnie przekładana. W tej chwili planowana jest na 2 marca (środa). Hania leczy się we wrocławskim szpitalu na ul. Bujwida 44. Pochodzimy z Dzierżoniowa, oddalonego od Wrocławia o 60 km. Dojazdy i leczenie wykańczają nas psychicznie i rujnują finansowo.

Jest ciężko, nie ukrywam, ale rak to nie wyrok. Już nie! Nie tracimy nadziei. Hania jest bardzo dzielna. Wciąż walczymy. Będzie dobrze, bo przecież musi być! Z pomocną odsieczą przyszli znajomi, mniej znajomi jak również i całkiem obcy ludzie... Fałszywi przyjaciele są niczym cień, towarzyszą tylko w słoneczne dni. Dla nas słoneczne dni chwilowo odeszły w cień, ale wiem, że niedługo znów nadejdą. Wierzę w to z całych sił. Muszę wierzyć! Muszę się uśmiechać do mojego dziecka i dawać jej siłę. Muszę! Prawdziwi przyjaciele stoją za nami murem. Dwoją się i troją aby pomóc naszemu Maleństwu.

Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie  uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę, by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było. Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...

Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...

Przekażcie 1proc. podatku dla naszej Hanusi. Znajomi zrobili nam stronę, z której możecie dowiedzieć się czegoś więcej o Hani i jej chorobie. Są tam zdjęcia i informacje jak możecie nam pomóc.

Z góry dziękuję za okazane wsparcie,
Alicja Latacz - Mama przez duże M.

WEJDŹ NA NASZĄ STRONĘ, NIE POZOSTAWAJ OBOJĘTNY:
www.hanialatacz.pl


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.