Facebook Google+ Twitter

Nowy album grupy Muse – „Black Holes & Revelations”.

Piąty krążek alternatywnej grupy rockowej z Wielkiej Brytanii od lipca jest dostępny w polskich sklepach muzycznych. Jak wypada na tle poprzednich albumów?

Fot: AkpaBrytyjskie trio Muse (Matt Bellamy – śpiew, gitara, pianino, Chris Wolstenholme – gitara basowa, Dom Howard – perkusja) jest jednym z najlepszych zespołów koncertowych, uhonorowanych wieloma nagrodami. Zadziwia krytykę i fanów różnorodnością instrumentów oraz popisami wokalisty, który często zmienia tonacje i niesamowicie „piszczy”. Piąty album zespołu miał swoją premierę w Polsce na początku lipca. Fani zespołu z niecierpliwością zacierali ręce. Szykowałam się na kolejną recenzję piejącą z zachwytu, ale się zawiodłam…

„Black Holes & Revelations” jest najsłabszym albumem Muse. Ich alternatywny, mocny rock zmienił się w lekkostrawny, komercyjny, przepełniony elektroniką posiłek dla szerszego, mniej wybrednego odbiorcy. Poszczególne utwory zamiast porywać, nudzą! Wśród jedenastu kawałków można znaleźć zaledwie dwa, trzy, które stoją na przyzwoitym poziomie. A reszta? Może o gustach nie powinno się dyskutować, ale kiedy w pamięci tkwią takie perełki, jak „Showbiz”, „Muscle Museum”, „Uno”, czy choćby „Darkshines” (z płyt „Showbiz” i „Origin of Symmetry”), trudno powstrzymać się od krytyki.

Pieniądze wydane na zakup płyty zrekompensować może jedynie graficzne opracowanie opakowania – pomijając pomarańczowo-niebieską okładkę, chyba najlepsze ze wszystkich albumów. Wnętrze opakowania (digipack), tak jak powierzchnia krążka, jest czarne, matowe z połyskującymi pod światło, wijącymi się wzorami i napisami oraz elementami stonowanej czerwieni. Plus zdjęcie grupy na dokładkę.

Oby muzycy z Muse poszli śladami innej brytyjskiej grupy rockowej – Placebo – i po niezbyt udanych eksperymentach z komercją i elektroniką dodali do swej dyskografii kolejną, świetną płytę. Dyskografia: Showbiz (1999), Origin of Symmetry (2001), Hullabaloo (2002), Absolution (2003), Black Holes And Revelations (2006).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 25.01.2007 10:22

To że muzyka na BHAR różni się od tej, którą Muse nagrywało wcześniej, to nie znaczy, że ta muzyka jest zła- przeciwnie, należy się plus za odwagę dla Muse. A dwa- Hullabaloo nie liczy się jako albumu studyjnego i na ogół przyjmuje się, że BHAR jest czwartym, nie piątym, albumem Muse (ale to taka drobna uwaga, bez złośliwości).
Ale że o gustach się nie dyskutuje i każdy ma prawo do własnej opinii, to resztę przemilczę. ;)
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie zgodze się z Tobą. Po pierwsze "BH&R" słabą płytą nie jest, jest inna, fakt, bardziej komercyjna i dostępna niż dwie pierwsze płyty zespołu, a z pewnością jest znacznie lepsza niż płyta "Absolution". "BH&R" jest pełna energii i co najwazniejsze panowie potrafią to udowodnić na koncertach! Po drugie, nie zgodzę się z Tobą w kwestii Placebo, nie sądze jakoby "meds" było płytą świetną, zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że płytą Placebo jest najgorszą i mam nadzieję, że panowie wezmą się w garśc i nagrają coś na miarę "Without you I'm nothing", choc nie wiem czy warto się łudzić!
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.