Facebook Google+ Twitter

Nowy Kamil Kosowski Wisły?

Andraz Kirm do tej pory głównie zawodził w Krakowie. A przecież wiązano z nim spore nadzieje. Występuje regularnie w reprezentacji Słowenii, raczej na pewno pojedzie na mundial do RPA i potrafi... dobrze grać w piłkę. Pytanie, czy umie to pokazać w klubie, bo w reprezentacji na pewno!

 / Fot. PAP/ GrygielKirm trafił do Wisły w lipcu tego roku ze słoweńskiego NK Domale. Był numerem jeden na liście życzeń trenera Skorży i kandydatem na następcę Zieńczuka (który odszedł do greckiej Xanthi - przyp. red.). Kosztował krakowian ponad 400 tysięcy euro, co jak na polskie warunki było i nadal jest sumą bardzo dużą. Mówiono nawet o nim jako o nowym Kosowskim, który był jednym z najlepszych lewych pomocników Białej Gwiazdy w historii.

Zawód...

W spotkaniach sparingowych z NK Rijeka, czy Mattersburgiem podczas letnich przygotowań w Austrii, spisywał się przyzwoicie. Meczem prawdy dla Słoweńca miała być jednak dopiero potyczka w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów z Levadią Tallin - mistrzem Estonii.

W pierwszym meczu (1:1) był najjaśniejszą gwiazdą mistrza Polski (m.in. trafił w poprzeczkę). Drugi mecz, jedno z najczarniejszych wydarzeń w dziejach klubu z Reymonta, pokazał jednak, że Wiśle brakuje zawodników potrafiących rozstrzygnąć samemu o losach meczu. Kirm zawiódł, ale nie tylko on.

W lidze spisywał się przeciętnie. Mówiło się nawet o tym, że Słoweniec nie umie połączyć dobrej gry w reprezentacji z dobrymi występami w klubie. Choć co prawda w 12. kolejce zdobył swojego premierowego gola ligowego dla Wisły. W meczu z Koroną na kieleckim stadionie w ładny sposób lobował bramkarza (Wisła wygrała 3:2). Potem jednak, czy to w meczu z Legią, czy Cracovią (porażki po 0:1) zgasł.

Nowa jakość?

W 15. kolejce ekstraklasy Odra na własnym stadionie podejmowała Wisłę. Przyszłość trenera Skorży, po wcześniejszych wpadkach, stała pod znakiem zapytania. Media już szukały następcy dla młodego, zdolnego szkoleniowca, który dwa razy zdobył z krakowską ekipą tytuł mistrzowski, ale też trenera, który w prestiżowych starciach po prostu zawodził. W tym meczu błyszczała nie tylko jego drużyna. Błyszczał też 25-letni słoweński pomocnik. I dzięki temu chociaż na chwilę odsunięto na bok dywagacje na temat przyszłości Skorży.

W 25. minucie meczu nieczysto w piłkę trafił Jop, ta potoczyła się jednak pod nogi Słoweńca, który pewnym strzałem (trochę w stylu Ibrahimovicia w meczu z Realem) zdobył bramkę na 1:0. Dokładnie dwanaście minut później Kirm potwierdził klasę zdobywając gola z 25 metrów (piłka wpadła pod poprzeczkę). Kirm utonął w objęciach kolegów, a media ogłosiły go bohaterem kolejki.

W niedzielę w Chorzowie będziemy mieli szansę przekonać się czy był to tylko jednorazowy wyskok słoweńskiego lewego pomocnika (w meczu z Odrą wystąpił na prawym skrzydle) czy zaczątek czegoś nowego... Po wygranej z Odrą piłkarz przyznał, że jak drużyna gra dobrze, jemu także gra się lepiej. Coś w tym musi być.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.