Facebook Google+ Twitter

Nowy lider Bundesligi. Borussia Dortmund rusza do boju

Po niedzielnym zwycięstwie 0:2 w szlagierowym meczu z FSV Mainz drużyna Jürgena Kloppa awansowała na pozycję lidera. Natychmiast nasunęło się pytanie – czy piłkarzom z Signal Iduna Park uda się utrzymać formę do maja przyszłego roku?

 / Fot. PAPW niedzielne popołudnie, 31 października, na Stadion am Bruchweg w Moguncji tamtejsze „zero – piątki”, będące liderem Bundesligi, podejmowały zespół wicelidera z Dortmundu. W drużynie z Zagłębia Ruhry nie zobaczyliśmy Kuby Błaszczykowskiego, który leczy uraz. Robert Lewandowski ponownie jako dżoker, pojawił się na ostatnie dwanaście minut. Jedynie Łukasz Piszczek zameldował się w wyjściowym składzie. Nie po raz pierwszy były gracz Herthy Berlin lepiej prezentował się w ofensywie niż w obronie. Defensywne poczynania Piszczka charakteryzowała duża niepewność i jakby brak koncentracji.

Mecz stał na wysokim poziomie i mógł się podobać kibicom. Było dużo walki, piłkarze obu drużyn często szli na „przebitki”, nie odstawiali nogi. Mimo aż 37 fauli, spotkanie było płynne i w duchu fair play, a sędzia tylko raz sięgnął po żółtą kartkę. Sporne sytuacje wynikały raczej z tempa i zaangażowania w grę niż ze złośliwości. Obie drużyny na szczęście skupiły się na wypracowywaniu sytuacji, a nie na kościach przeciwników. Piłkarze co chwila zagrażali bądź to Romanowi Weidenfellerowi, bądź jego vis a vis Christianowi Wetklo. Ponad dwadzieścia tysięcy kibiców nie mogło narzekać na nudę.

Redakcja poleca / Fot. W24Od pierwszego gwizdka pana Michaela Weinera lepiej prezentowali się podopieczni trenera Kloppa. Dla tego szkoleniowca był to mecz szczególny, gdyż niemal całą swoją piłkarską karierę, a także początki trenerskiej spędził właśnie w drużynie z nadreńskiego miasta. Jego gracze postarali się, by powrót do Moguncji był jak najbardziej udany. Dortmundczycy tworzyli więcej klarownych sytuacji. Ich akcje lepiej zazębiały się, były bardziej przemyślane i urozmaicone. Borussia objęła prowadzenie w 26. minucie, po golu zdobytym przez zaledwie osiemnastoletniego Mario Götze. Niemiecki piłkarz wykorzystał serię błędów w defensywie rywali i ze spokojem godnym rutyniarza wykończył akcję. Do przerwy 0:1.

Gdy po piętnastu minutach przerwy zawodnicy wyszli na drugie czterdzieści pięć minut, większą ochotę do gry przejawiali podopieczni Thomasa Tuchela. Ich napór, przede wszystkim wyższy pressing zaowocował rzutem karnym podyktowanym za faul Nevena Subotica na napastniku FSV Mainz Adamie Szalaiu. Do piłki podszedł Eugen Polanski. Przymierzany do niedawna przez Franciszka Smudę do gry w reprezentacji polski, pomocnik uderzył fatalnie i Waidenfeller pewnie obronił.

W 67. minucie najlepszy piłkarz spotkania - Mario Götze przejął piłkę w środku pola. Podciągnął kilka metrów, zwrotem w lewo zmylił obrońców rywali i wyłożył piłkę Lucasowi Barriosowi. Paragwajski napastnik, który w pierwszej połowie zmarnował podobną stuprocentową okazję, tym razem zachował się po profesorsku. Zwodem minął bramkarza i wpakował piłkę do bramki. Przez pozostałe minuty piłkarze gospodarzy starali się atakować. Stworzyli dwie, trzy dobre okazje, ale wynik nie uległ już zmianie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Gdyby Borussia została mistrzem, bardzo ciekawie wyglądałoby to z perspektywy Łukasza Piszczka. W jednym sezonie spadł z Hertą Berlin do drugiej Bundesligi, by w kolejnym roku świętować mistrzostwo z drużyną z Dortmundu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.