Facebook Google+ Twitter

Nowy, minimalistycznie wielki album Vampire Weekend

Sięgnąłem po ten album między innymi dlatego, że zobaczyłem go na pierwszym miejscu amerykańskiej listy sprzedaży Billboard. Pomyślałem sobie: OK, skoro cała Ameryka tego słucha, to musi coś w tym być! I okazało się że jest!

Okładka płyty The Vampire Weekend Dziwny to album, bo Vampire Weekend przyzwyczaili nas do bardziej melodyjnych kawałków rockowych, rzekłbym nawet nu-rockowych. A tu proszę - niespo-kurdę-dzianka! Album eksperymentalny, z artystycznym zacięciem beatlesowskiej brzytwy. Beatlesowskiej, bo wiele tu zaskakujacych instrumentów, przygrywek, połączeń, i pięknej prostoty. Posłuchajcie chociażby piosenki "Everlasting Arms", gdzie mamy cudowne smyczki wplecione w bity, takie połączenie tradycji z nowoczesnością. Zresztą cały album jest takim połączeniem, z naciskiem na nowoczesność.
Jedna z moich ulubionych piosenek, "Hannah Hunt" zaczyna się bardzo minimalistyczne, wręcz anty-przebojowo! Dopiero potem przechodzi w piękną balladę. Minimalistyczne, a mimo to, a może dlatego właśnie wielkie. Albo "Young Lion" to niemal muzyka klasyczna! Taka właśnie jest ta płyta - niespodziewanie zaskakująca. Wszystkiego tu po trochu, od Bacha, przez Beatlesów, do Radiohead.

To bardziej muzyka ciszy niż instrumentów, bardziej pogrzeb, niż wesele. No ale czego oczekiwać od Wampirów..? Widać, że świat się zmienił - że nie tylko popowe laleczki mogą osiągnąć sukces, ale również artystyczne zespoły. Pokazali to kiedyś John Lennon i spółka, potem Thom Yorke z kolegami, teraz to samo dotyczy Vampire Weekend. Trudno jest nie zakochać się w takich utworach jak "Ya Hey".

I jeszcze jedno słowo, które tu powinno paść - Poezja. Kiedy wokalista śpiewa "Oh, you saint, America don't love you, So I could never love you, In spite of everything / Oh, the motherland don't love you / The fatherland don't love you / So why love anything? // Oh, good God / The faithless they don't love you / The zealous hearts don't love you / And that's not gonna change", trudno nie odczytać tego jako komentarz do współczesnej sytuacji USA. Może dlatego ten album był najpopularniejszym w tym kraju. Może właśnie dlatego - że mówił prawdę - prosto w twarz.

"Modern Vampires Of The City" to również, nomen omen, nowoczesna płyta, będąca jakby soundtrackiem do współczesności. Może dlatego, że chłopaki zaczerpnęli też ze wszystkich najświeższych trendów muzycznych, popu, rocka, ambientu, elektroniki, alternatywy, klaskania, chórków, a nawet folku (patrz "Worship You"). Zaczerpnęli i zrobili z tego nową jakość. A może nawet nowy trend... Tak ciekawa jest to wydawnictwo!

To nie jest płyta dla nas, to jest płyta dla potomnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Już sprawdzam co to za zespół, gdyż słyszę o nim pierwszy raz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.