Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18140 miejsce

Nowy "prezent" Weteranki, czyli kociak w kolorze czekolady

Weteranka to kotka, która od kilkunastu lat żyje na działkach. Działkowcy mówią na nią "Guzowata", ponieważ kotka ma przepuklinę brzuszną. Ten defekt nie przeszkadza jej w rodzeniu potomstwa, czego dowodem jest np. moja domowa Głucholka.

"Prezent" Weteranki, czyli kociak w kolorze czekolady. / Fot. foto: Maciej Oborski /zdęcie wykorzystane za zgodą autora/Pierwsza połowa października to ostatni dzwonek dla ratowania małych kociaków, które urodziły się w sierpniu. Nocne spadki temperatury, pierwsze przymrozki - to największy wróg młodych kotów. Maluchy porzucone jesienią przez kocie matki po prostu umierają z głodu i zimna.

Jakieś trzy tygodnie temu byłam przekonana, że problem małych kotów na działkach mam już "z głowy". Wydawało mi się, że przygoda kociego oseska - uratowanego przeze mnie pod koniec sierpnia, już się w tym roku nie powtórzy.
Nic bardziej mylnego.

Kilka dni temu udałam się na działkę, by jak co dzień, podrzucić kotom trochę suchej karmy. Było słoneczne, ciepłe popołudnie, więc kotów o tej porze dnia raczej na ganku mojej altany nie widuję. Kocie towarzystwo pojawia się zwykle pod wieczór, by skorzystać z gościny na altanowym ganku, ogrzać się nieco i wyjeść z miski przygotowaną karmę.Weteranka, czyli kot z działek. / Fot. Ewa Łazowska

Tamtego, popołudniowego dnia zastałam na ganku Weterankę, ale... nie samą. Z kociej budki, stojącej nieopodal altanowego okna, wyskoczył prześlicznej urody kociak - mający nie więcej niż osiem tygodni życia. I właściwie nawet nie byłam tym specjalnie zdziwiona. Mój zachwyt z powodu ukazania się kociaka, był spowodowany czym innym. Kocurek był w kolorze... mlecznej czekolady. Takiego urodziwego cudaka jeszcze nie widziałam. Kociak smarkał i kaszlał, czyli zimne noce zrobiły już swoje. Wiedziałam, że chorego kota muszę natychmiast zabrać z działek, ponieważ nieleczony koci katar, mógłby skończyć się dla niego tragicznie. Ofiarą tej choroby jest przecież moja Nurka vel Ślepotka.Głucholka - córka Weteranki / Fot. Ewa Łazowska

Koci maluch wylądował prawie natychmiast w "Psiej Kości", został dokładnie przebadany i otrzymał antybiotyk. O zaniesieniu kota z powrotem na działki nawet nie mogło być mowy. Czekoladowe cudo zamieszkało tymczasowo w mojej łazience i jest intensywnie leczone. O jego dalszy los się nie martwię. Kot jest tak piękny, że z pewnością trafi do ludzi lubiących futrzaki. Akcja poszukiwania domu dla "Czekoladowego" ruszyła pełną parą. Są już nawet chętni, którzy pragną przygarnąć kota.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Najmniejszy kociak z jesiennych "znalezisk" jednak się odnalazł. Bardzo chory i wycieńczony - został przekazany pod opiekę jednej z łódzkich fundacji, zajmującej się ratowaniem kotów. Po wyleczeniu zostanie najpewniej przekazany do adopcji. Też jest w kolorze czekoladowym.
Kociak ze zdjęcia, już wyleczony, w sobotę idzie do nowego domu. Ufff...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, Aniu, tego wczorajszego znaleziska już na ganku mojej altany, ani w okolicach nie ma. Nie jest wykluczone, że rozprawiły się z nim lisy, może kuny, albo sroki. Każdy przed zimą chce przybrać na wadze. Szkoda, ponieważ był śliczny i miał szansę na adopcję po wyleczeniu. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewuniu, zbierasz je jak owoce jesienią. Życzę dobrych rąk dla wszystkich znajdków, zdrowia dla nich no i oczywiście dla Ciebie, pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aniu: "Czekoladka" jest na zdjęciu. "Marmurkowej" ślepotki nie mogę sfotografować. Nie mam sprzętu. Wczoraj pod wieczór znalazłam na ganku altany jeszcze jedną bidulę z kocim katarem, Szkoda gadać. )-: Pozdrowienia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie planowałam zapytać, co tam na działkach no i wiem. Jesienny wysyp. Mają szczęście kociaczkowie. Jestem bardzo ciekawa jak wygląda ten czekoladowy i ten marmurkowy. Czekam na zdjęcia. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Mój" nowy podrzutek ma już wyrok. Będzie żył. Z pomocą ludzką i boską pójdzie do adopcji. I bardzo dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nieszczęścia" chodzą parami. Dziś na działce pojawił się następny kociak w fatalnym stanie zdrowotnym. Koci katar zrobił niezłe spustoszenie w oczach maluszka. W lecznicy weterynaryjnej oczywiście z maluchem byłam. W poniedziałek lekarka podejmie decyzję - czy kocio ma żyć, czy też trzeba będzie go uśpić. Póki co - śliczny marmurkowy "egzemplarz" odsypia złe chwile w mojej łazience. Ufff...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Godzinę temu miałam telefon w sprawie "czekoladowego". Kocio już ma domek. Póki co - musi jednak całkowicie wylizać się z choroby. Prawdopodobnie powędruje do nowego domu za dwa tygodnie. Jutro kociak ma sesję zdjęciową. Kto ciekaw tego cudaka - będzie mógł go oglądać na fotkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.