Facebook Google+ Twitter

Nowy rok, nowe przepisy ruchu drogowego

Nie jest tajemnicą, że wraz z nowym rokiem wchodzą zmiany w przepisach ustawy o ruchu drogowym. Zmiany dotyczyć będę również karania kierowców za różne przewinienia. Czy nowe znaczy lepsze?

Na pewno ucieszą się osoby, którym zdarza się "przypadkiem" przekroczyć prędkość. Postanowiono podnieść maksymalne prędkości na autostradach i drogach ekspresowych. Jednak w przypadku dróg ekspresowych jest pewien haczyk. Prędkość zostanie podniesiona jedynie na ekspresówkach dwupasmowych. No, ale darowanemu ograniczeniu prędkości się w cyferki nie zagląda. Tak oto autostradą pomkniemy 140 km/h, a ekspresówką 120 km/h i uważam, że jest to świetna decyzja. Jeszcze gdyby tam, gdzie ograniczenie wynosi 70 podnieść do 90, a tam gdzie 90, podnieść do 100, to byłoby już w ogóle super. Ktoś powie, że jestem nienormalny, ale na klasycznej krajówce zazwyczaj jeździ się z prędkością około 100 km/h i jest to moim zdaniem optymalna prędkość pozwalająca na sprawne przemieszczenie się z miasta do miasta. Oczywiście są tacy, którym się spieszy i mylą krajówkę z autostradą, ale to już inna bajka. Gdyby jeszcze razem z tymi ograniczeniami podwyższono jakość naszych dróg.

Kolejne zmiany dotyczą karania nas za przewinienia drogowe. Pierwsza sprawa, która jest in plus - znikną wreszcie atrapy fotoradarów. Oczywiście nie upoważnia to do przelotu przez wioskę, gdzie ograniczenie wynosi 40 km/h z prędkością autostradową, ale ze spokojem będzie można pojechać 50, 60 km/h. Chyba, że trafimy na patrol policji, która rzekomo w zamian za zwiększone przywileje będzie nas karać surowiej nawet za najmniejsze przekroczenie prędkości.

Policja planuje usprawnić system łapania kierowców przekraczających prędkość poprzez montowanie na autostradach urządzeń, które obliczą średnią prędkość pomiędzy bramkami, a kierowca nie będzie musiał czekać na liścik miłosny z komendy i będzie mógł zapłacić mandat na bramce. Mam jednak nadzieję, że będzie tolerancja rzędu 5 do 10 km/h. Dlaczego? No cóż, co prędkościomierz, to inne wskazanie. Jadąc kiedyś z kolegą mój samochód wskazywał 140 km/h podczas, gdy jego wskazywał niecałe 130 km/h. Do czego dążę? Ano do tego, że licznik lubi się czasem pomylić.

Do tego wszystkiego dochodzi kwestia zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych po zdobyciu 48 punktów. Uważam, że przepis ten nie jest do końca przemyślany. Jak ja bym to rozwiązał? Pierwsze 24 punkty - konieczność odbycia skróconego kursu i ponowne zdanie egzaminu. Drugie 24 punkty - utrata prawa jazdy na rok lub dwa lata, w zależności od tego, jak szybko kierowca dobił do limitu. Do tego oczywiście kurs i ponowne zdawanie egzaminów. Dopiero przy trzecich 24 punktach odbierałbym "prawko" dożywotnio. W końcu "do trzech razy sztuka". Myślę, że wiele osób już po pierwszym razie zniechęciłoby się do dalszego kolekcjonowania mandatów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jacek
  • Jacek
  • 14.02.2011 23:19

Moim zdaniem jakośc dróg i ich wyprofilowanie zmniejszyła by ilośc wypadków ,każdy kierowca powinien posiadac alkomat ,nigdy do końca nie wiadomo ile arkocholu znajduje się w organizmie na drugi dzień i do której godziny . Natomiast co do egzaminów są bardziej psychologiczne co w praktyce pokazuje nam liczbę wypadków albo odpowiedz jest dobra albo zła, adc ac bc dobra to tylko zwiększa liczbę błędów a nie przekłada się na jakośc zdania egzaminu . Praktyka nauka zachowań na drodze kultura jazdy omawianie wypadków . Zdający powinien wiedziec jak wyprowadzic samochód z poślizgu czego niema na egzaminie .Same zakazy mandaty punkty do niczego nie prowadzą a wypadków z roku na rok przybywa .Smutne ale prawdziwe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.