Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28294 miejsce

Nowy Świat raz jeszcze - przewodnik ze smakiem

Dziś będę Was gorąco namawiała do odwiedzenia kultowych lokali na Nowym Świecie, zlokalizowanych w pobliżu ronda Charles'a de Gaulle'a. Część pamięta czasy PRL, część nawiązuje do podobnych miejsc w Berlinie, Amsterdamie... Zapraszam!

zakąska - tatar / Fot. ewa szafranowiczIdąc w kierunku Starówki od ronda Charles'a de Gaulle'a nie musimy daleko szukać. Po prawej stronie trafiamy na Bar Piotruś (Nowy Świat 18/20). Klimat PRL zachowany w każdym calu bo Piotruś to prawdziwy wehikuł czasu, mimo remontu duch epoki siedzi w murach, pani barmance i klienteli. Wiem, że słowo "kultowy" stosuje się dziś wręcz z nachalną przesadnością jednak w odniesieniu do niektórych miejsc warto na ten fakt przymknąć oko. Słowa jak klucze w zależności od czasu i miejsca... wypaczają się. Jeszcze 10 lat temu żałowałam, że nie ma miejsc w klimacie "lorneta i meduza" a teraz żałuję, że jest ich tak wiele...tak niskich lotów...Jednak Piotruś to ewenement bo nie ma tu miejsca na stylizację, dizajn, zaplanowany target i koncepcję PR. Czysta naga prawda. Jak śledź z wódką. Jak galareta z setą. Czas mija. Ludzie przychodzą i odchodzą, bar Piotruś trwa jest niezatapialny jak Maryla Rodowicz, Karel Gott i Helena Vondráčková razem wzięci.

Po drugiej niemal stronie natykamy się na Bar Kawowy Amatorska (Nowy Świat 21). Lokal uwieczniony w literaturze przez Głowackiego, naznaczony milionem rozlanych wódek przez niejednego mniej lub bardziej inteligenta czasów PRL...i nowszych również. Modne są teraz szlaki wódkowo-zakąskowe po Stolycy i w nich bywać wypada. Są jednak lokale, które nie muszą naciągać mnie nastrojem nostalgicznym, stylizacją pod meblościankę i babcine serwety. Nie muszą bo są autentyczne. Przetrwały i zmieniły się, nieznacznie ale jednak. Dzięki temu nie stanowią sali muzealnej ale tętniącą krew w żyłach miasta. Mojego miasta. Wódka i śledź, bigos i fasolka po bretońsku. Obok na stołkach toczą się dysputy na tematy zakąska / Fot. ewa szafranowicz przyziemne i bolesne (trudy życia i nędza klasy politycznej) jak i bardziej wzniosłe (deklamacja Skamandytów). Ludzkie, zwyczajne twarze, pomost między pokoleniami ...lata 60-te, 70-te, 80-te i ... 90-te...bo te jak mi uzmysłowiła Znajoma L też już osiągneły pełnoletność i "mogą".

Na tyłach Nowego Światu, coraz bardziej światowego jest miejsce, które w ostatniej dekadzie urosło do kultu. Pawilony, którym co chwila grozi rozbiórka, stanowią równowagę dla blichtru i pozłotka. Naturalne jak owłosienie na nogach i podobnie traktowane przez urzędników z "Miasta". Tu jednak wielu turystów odnajduje klimat współczesnego Berlina czy Amsterdamu. Wielu admiratorów Pawilonów mówi, że siła miejsca tkwi w jego niedoskonałości. Strome schody, duszne piwnice, hałas, tłok, % unoszące się w powietrzu, krzywe krzesła, koślawe zalane stoły...turpizm w czystej postaci. Turek, arab, chińczyk, puby, bary...w sumie 30 malutkich sklepów i lokali. Nazywane Zagłębiem jest czystą prowizorką...a my prowizorkę mamy we krwi...wystarczy spojrzeć wstecz...na historie.

Doświadczeń kulinarno-historycznych nie da się wytłumaczyć. Nowy Świat Starego PRL – historii mojego dzieciństwa. W takich to kawiarniach przy wódce i śledziku lub przy winiaku i ciachu, no i kawie spędzali czas moi dziadkowie i rodzice. Zagłębie w Pawilonach na tyłach Nowego Światu miejsce, które odsłania potrzebę klimatu a nie desingu. Nawiązanie do europejskich stolic. W sumie przecież też jesteśmy w Europie. I jak dla mnie nie Stadion Narodowy o tym świadczy ale to, że pawilony polecane są na zagranicznych stronach takich jak http://www.spottedbylocals.com/ jako miejsce z europejskim klimatem.

A Pablopavo śpiewa dokładnie o tym...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.