Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31177 miejsce

Nóż w plecach Górnika Zabrze

Górnik Zabrze jest wiceliderem polskiej ekstraklasy, ale mimo tego zmierza w dół po równi pochyłej. Mimo, że obecnie klub odnosi sukcesy, jego przyszłość wisi na włosku. Czyżby ktoś wbił nóż w plecy czternastokrotnemu mistrzowi Polski?

 / Fot. PAP/Grzegorz MomotPolska zna wiele rodzajów rozbiorów. Głównie rozbiera się butelki z wódką, albo rozbiera się dziewczynę, choć niektórzy łączą oba rodzaje rozbierania. Z rozbiorem klubu piłkarskiego też już nieraz mieliśmy do czynienia, ale kiedy w grę wchodzi klub na tyle utytułowany, że można go śmiało nazwać legendarnym, to wokół takiego rozbioru nie można przejść obojętnie.

Górnik Zabrze zajmuje obecnie 2. miejsce w tabeli ekstraklasy. To znakomity wynik i chyba dlatego władze klubu uznały, że wiosną można sobie pozwolić na upuszczenie krwi. Takie posunięcie można uznać za sensowne, jeśli klubowa kasa jest pusta, a nie od dziś wiadomo, że w Górniku się nie przelewa. Jednak dotychczasowe ruchy władz klubu sprawiają wrażenie, jakby celem nie była transfuzja a poderżnięcie gardła.

Futbolplanet - Nóż w plecach Górnika Zabrze

Pierwszym zaskakującym ruchem było powierzenie funkcji szkoleniowca Ryszardowi Wieczorkowi. Ten trener w Zabrzu nie jest zbyt lubiany, ponieważ dołożył cegiełkę do spadku z ekstraklasy kilka lat temu. Zdanie kibiców było jednak podzielone, niektórzy uważali, że trzeba poczekać co ulepi on z gliny, którą otrzymał w spadku po Adamie Nawałce, inni uważali, że to posunięcie to wbicie noża w plecy klubu. Tylko czy ten nóż nie był wbity już wcześniej?

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wszyscy wiedzieli, że dla kilku piłkarzy może to być koniec przygody z klubem przy ulicy Roosevelta. Adam Danch, Paweł Olkowski, Prejuce Nakoulma, Mateusz Zachara i Seweryn Gancarczyk - to tylko część zawodników, których kontrakty wygasają w czerwcu. Dla zespołu, który żyje z transferów, odejście największych gwiazd za darmo jest prawdziwym dramatem i osoby, które do tego dopuściły można oskarżyć nie tylko o niegospodarność, ale też o dyletanctwo. To tak jakby władze klubu same wbiły sobie nóż w plecy i czekały kiedy krew zacznie płynąć ciurkiem. Ale szybko się okazało, że te same władze mają pomysł jak ten krwotok zatamować. Z drużyną zaczęli trenować Dawid Jarka, Marcin Wodecki i Rafał Kurzawa, a kontrakt już podpisał Grzegorz Kasprzik. Czyli nóż jest wbijany jest coraz głębiej i przy okazji okręcany wokół własnej osi.

Zabrzanie sprzedali jednego z czołowych zawodników, który zadebiutował niedawno w reprezentacji Polski - Krzysztofa Mączyńskiego. ten ruch znów mocno podzielił kibiców, gdyż część uważa, że "Mąka" nie powinien opuszczać Górnika by zarabiać na chleb w Chinach. Jednak prawda jest taka, że dla piłkarza była to bajeczna oferta, a Górnik raczej nie sprzedałby go drożej niż za 500 tysięcy euro. Jednak sprowadzenie w to miejsce Roberta Jeża czy wypożyczenie Szymona Drewniaka po raz kolejny poddaje w wątpliwość kompetencje zarządu Górnika Zabrze. To tak jakby wyciągnąć nóż z pleców i zastąpić go siekierą.

Przy Roosevelta zmagają się z kłopotami natury finansowej - to wiadomo nie od dziś. Lecz jeśli jest jasne, że kilku czołowych zawodników odejdzie z klubu a spadek czternastokrotnemu mistrzowi Polski nie grozi, to trzeba odważnie postawić na młodzież. W Zabrzu jest paru grajków, którzy czekają na swoją szansę, Wojciech Król, Szymon Skrzypczak, Kamil Cupriak czy Konrad Nowak i to oni powinni powoli zastępować tych, którzy niebawem opuszczą klub. Wiadomo, ze kibice marzą o awansie do europejskich pucharów, ale Dawid Jarka raczej tego nie zagwarantuje. To najprostsze rozwiązanie, bo po pierwsze nie obciąży klubowej kasy, a po drugie pozwoli wypromować kolejnych piłkarzy. Jednak w Zabrzu ktoś woli zatrudnić grajka na pół roku, płacić mu pensję w wysokości pięciu tysięcy złotych (lub więcej, bo nie od dziś wiadomo, że kasę można też przekazać pod stołem) a potem pozwolić odejść za darmo. Czyli siekierę oczywiście wyciągnięto, ale następnie zdezynfekowano ranę benzyną i przypalono zapalniczką.

Sytuacja Górnika wygląda bardzo kiepsko, a kibice coraz częściej głośno mówią co im się nie podoba. Najbardziej obrywa się Krzysztofowi Majowi, który pełni funkcję wiceprezesa - to on jest winny zimowej degrengolady zdaniem zagorzałych fanów. Najnowszym pomysłem zarządu jest testowanie zawodników z zagranicy, ale jak na razie bardziej przypomina to beztroskie przymierzanie niepasujących koszul w przymierzalni niż poważne pomysły na wzmocnienie klubu. Z czwórki Kevin Bulaji, Dzikamai Gwaze, Lucas Kuban i Martin Klein, tylko ten ostatni posiada w miarę solidne cv, ale nawet dla niego poważne granie jest raczej dawnym wspomnieniem.

Strata Nakoulmy, Zachary, Olkowskiego i Dancha jest już niemal pewna, i to bez żadnej kwoty odstępnego, bo kto będzie płacił jeśli już teraz można dogadać się z piłkarzem by ten zmienił barwy zupełnie za darmo. Osoby zarządzające klubem powinny być tego świadome i powinny przygotować odpowiedni plan działania. Przy sporządzaniu go na ostatnią chwilę popełnili jeden poważny błąd. Zanim zaczęli grzebać przy wbitym w plecy nożu, powinni się zastanowić czy sami nie potrzebują upuścić sobie trochę krwi, bo wygląda na to, że ciśnienie mają zdecydowanie za wysokie a to wpływa na pracę mózgu. Teraz podejmują wyłącznie złe decyzje, które mogą prowadzić do prawdziwego dramatu. Jeśli w porę się nie opamiętają to może być jak w horrorze typu "Teksańska masakra piłą motorową". Dziś jeszcze do tego daleko, ale jeśli będą oni podążać tą drogą, to klub znów może wylądować w I lidze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.