Facebook Google+ Twitter

Nuda? W tramwaju się nie uda

Godzina 17.30; stoję na przystanku Rondo Kaponiera. Starszy mężczyzna też czeka na tramwaj. Podjeżdża „ósemka”. Wsiadamy.

– Auu – słyszę odgłos dobiegający zza tramwaju. Panu, czekającemu ze mną, przytrzaśnięto rękę – Jak dobrze, że mi udało się wsiąść – myślę sobie. Jadę już „ósemką” do celu, słyszę niezadowolone głosy pasażerów. Wyzywają motorniczego (nazwijmy go Józefem), który zamiast poczekać aż starszy pan wsiądzie, zamknął drzwi, gdy ten chwycił poręcz. Ludzie oburzeni, jeden przez drugiego, „rzucają bluzgami”: „Co on k***a robi? Co ten cham sobie myśli? Mógłby do cholery zaczekać!” W całym pojeździe, niewzruszony pozostaje tylko motorniczy, cała reszta go nie obchodzi. Ani pan, który pozostał na przystanku i wije się z bólu. Przez myśl przewija się, jaki cel miała plakatowa akcja MPK, która tłumaczyła chamskie zachowanie kierowców wehikułów transportu publicznego? Przecież ta zniewaga krwi wymaga…

Pan Józef, zniesmaczeni pasażerowie i ja spiesząca na rondo Śródka, dojeżdżamy do mostu Teatralnego.
– Niech pan zaczeka na tą staruszkę – krzyczymy. Mamy nadzieję, że znowu kogoś nie przytrzaśnie. Gburowaty kierowca czeka. Pani Stasia, na oko 80-letnia staruszka, podnosi swoje kule i wbiega do tramwaju. – Dziękuję – krzyczy z końca tramwaju, po czym z kulami pod pachą przechodzi na początek. Na kolejnym przystanku wysiada z pierwszych drzwi i zmierza w kierunku, z którego co dopiero przyjechała.
– Po co były te biegi? Daleko to ona nie zajechała – mówię do osoby siedzącej obok. Na twarzach pasażerów, maluje się radość, już zapomnieli o panu z ronda Kaponiera, któremu raczej wcale nie jest do śmiechu. To idealny temat do rozmowy dla ludzi siedzących w tramwaju – starsze panie w środkach komunikacji.


Siedzę sobie pod oknem, na moim ulubionym miejscu, po czym wsiada starsza pani, której twarz uśmiechu pewnie od pięciu lat nie widziała i próbuje mnie przegonić! Z mojego miejsca! – słyszę zza swoich pleców słowa nastolatki. – Najlepsze jest to, że obok było kilka wolnych miejsc – dopowiada. No tak, ma rację, też bym nie ustąpiła. Dlaczego starsze panie widząc młode osoby, nagle czerwienieją i w ich oczach pojawiają się „kurwiki”? Odpowiedź poznaję już po chwili, bo dyskusja się rozwija. – Bo wy nie wiecie, co to szacunek, co to ciężka praca, siedzicie w szkole, potem jadąc do domu, znowu nie chce wam się stać – oburza się staruszka z przodu. Ja najwyraźniej myślałam za głośno, albo mi się tylko wydawało, bo ktoś podał argument, który sam mi się cisnął do głowy – A kto pracuje na twoją emeryturę, staruszko? To ty siedzisz w domu i wyskakujesz tylko do zieleniaka kupować pomidory, a my, ci źli, młodzi ludzie, tyramy po 12 godzin na dobę.

I tak się kłócą młodzi ze starszymi całą drogę, a ja wreszcie zadowolona, dojeżdżam na tę Śródkę. Niestety, słowo „wysiadam” byłoby tu zbyt delikatne na określenie tego, jak opuściłam tramwaj. – Przepraszam, ja zaraz wysiadam, możesz się wreszcie przesunąć? – słyszę. Zostaję wypchnięta przez staruszkę z parasolem, dla której wyjście z pojazdu jako trzecia z kolei, najwidoczniej byłoby zniewagą. I tak dociera człowiek na dworzec autobusowy – uszy bolą, ciało poturbowane, prawie jak z frontu. Na szczęście prawie robi wielką różnicę. Jednak aż strach myśleć, co człowieka czeka w autobusie – mądrości życiowe mało doświadczonych ludzi czy pan kierowca, którego jakby dotykał syndrom napięcia przedmiesiączkowego? Jaka jest na to recepta? Zamknąć oczy, odpłynąć, uciąć sobie drzemkę, na jedno wychodzi. No, to jestem w domu. Ale ilu przeżyć dostarczyły mi środki komunikacji publicznej? Nieskończonych emocji i wspomnień, do których lepiej nie wracać, ale chcąc, nie chcąc, wrócę – jutro, pojutrze, za rok.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.04.2009 09:08

Ehhh skąd ja to znam. Codziennie przejeżdżam z jednego końca miasta na drugi i jest lepiej niż w cyrku...szkoda tylko, że traci się tyle nerwów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Te drzwi nie wiedzą, że ktoś wsiadał, dlatego w Poznaniu tak często starsi ludzie (młodsi też, ale oni lepiej sobie z tym radzą) są przytrzaśnięci, co mnie zawsze irytuje, bo jak tak można?!

A to koczowanie przy drzwiach... hmm... coś o tym wiem, bo nie raz jestem dociskana do szyby jak sardynka w puszce ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa historia;].
A ten staruszek do tymi samymi drzwiami co Ty wsiadał? Bo w tych starych tramwajach jak nie nadepnie się na pierwszy (naciskalny) stopień, to drzwi nie wiedzą, że ktoś wsiadał^^.

Ja niestety nie mam okazji do takiej integracji, zwłaszcza z niektórymi babciami którym z biegiem lat podrosło mniemanie o sobie, jedyne co mnie bawi to takie mało inteligentne rozpraszanie się ludzi w tramwajach. Zazwyczaj jak wchodzi jakaś większa grupa ludzi do niezatłoczonego tramwaju, to wszyscy kondensują się przy drzwiach, a między nimi spokój i przestrzeń życiowa^^.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.