Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23158 miejsce

Nurka wybiera się w podróż za Tęczowy Most

Kociarze, także inni właściciele czworonogów znają to określenie i wiedzą co ono oznacza. Nurkę czytelnicy znają z lektury moich "kocich" artykułów.Nurka, mimo wielkiej woli życia - prawdopodobnie już niedługo wybierze się w podróż do kociego raju - czyli za Tęczowy Most.

Nurka vel Ślepotka - kociak uratowany z działek. / Fot. Ewa Łazowska Rozstawanie się z naszymi ulubieńcami nie należy do łatwych zadań. Szczególnie zaś, gdy z determinacją walczymy o ich wyzdrowienie i wydaje się nam, że trud jaki włożyliśmy w ratowanie naszego zwierzaka, powinien przynieść konkretne efekty. Bywa jednak tak, że mimo doskonałej opieki weterynaryjnej, oraz naszego zaangażowania w uratowanie kota lub psa - nasze wysiłki kończą się fiaskiem.Most Tęczowy (akryl na desce) / Fot. Ewa Łazowska

Tak właśnie jest z Nurką. Co prawda - lekarze z zaprzyjaźnionej lecznicy weterynaryjnej jeszcze walczą o jej życie, ale nadzieja na uratowanie kota jest co raz słabsza. Dlaczego? Otóż Nurkę dopadła podstępna choroba układu immunologicznego - leukopenia, objawiająca się zanikiem białych ciałek krwi.

Rozstawanie się z naszymi ulubieńcami nie należy do zadań łatwych..



Tęczowy Most

Koty się dziwią... Most Tęczowy?
To jakiś wynalazek nowy...
I po tym moście mamy iść
Na drugą, kocią życia stronę?
No chyba że decyzje te zostaną z nami uzgodnione.
I wtedy idąc mostem tym
(Trzymając w górze swe ogony)
Będziemy machać do was kocio,
Ale już z tamtej życia strony.

Żegnaj Nurko... Będzie mi ciebie brakować.
Koci aniołek (akryl na desce) / Fot. Ewa Łazowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Wiem, Marysiu, co wtedy czułaś. Wiem także - jak to boli gdy mimo starań nie można przyjść z pomocą zwierzątku. Ja miałam podobną sytuację kilka lat temu. Weterynarz mieniący się przyjacielem mojej suni nie rozpoznał u niej ciężkiej cukrzycy. Sunię (mimo wielkich starań innych weterynarzy) trzeba było odesłać za Tęczowy Most . Oczywiście tamten weterynarz też nie przyznał się do błędu choć wyniki jego "leczenia" były udowodnione badaniami laboratoryjnymi.
Co do Nurki - jej wielka wola życia znowu wzięła górę. Kocina, póki co, po raz kolejny wygrała pojedynek z chorobą.
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymam kciuki za Nurkę, na początku tego roku odszedł mój piesek, był bardzo chory mimo starań nie udało się go uratować, a miał tylko 5 miesięcy, a wszystko przez błędną diagnozę lekarza który później nawet nie miał odwagi się przyznać do swojego błędu. :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mam wyboru - Pani Grażyno. Walczyć trzeba do skutku. Kocina swoim zachowaniem daje dowody - jakby wiedziała, że ludzie chcą jej pomóc w wyjściu z choroby. Dziś w czasie badania jej w lecznicy i dawania zastrzyku nie panikowała i lekarkę potraktowała nadzwyczaj przyjaźnie - wspinając się po niej jak po drabinie :) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aniu, Ireneuszu, Beatko... Nurka z podwórka odsypia teraz na komputerze traumę, jaką przeszła w "Psiej Kości" szczególnie w dniu wczorajszym. Przez dziesięć godzin była podłączona do kroplówki i mimo ciężkiego stanu, usiłowała wenflon sobie wyciągnąć z łapki. Dziś już dostaje po troszeczku specjalną, płynną karmę z tubki. Jest bardzo odwodniona i słaba, ale wykazuje wielką wolę życia. Takiego dzielnego kota jeszcze w życiu nie miałam :) Pozdrawiam wszystkich, którzy się nad losem kociny pochylają.
E.Ł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymam kciuki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, no i płomyczek się wykrzesał. Jeszcze malutki, ale jednak. Jak wiadomo co jest i są leki - będzie dobrze. Nurka jest bardzo dzielna. Trzymam kciuki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa, tak mi przykro..ale jesli "tli "się nadzieja, to ja jej nie tracę..Czekam, czekam na wieści...ukochaj ją odemnie..kochane biedactwo:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo:), będzie dobrze:). Tak czuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moi drodzy! Iskierka nadziei, jeśli idzie o uratowanie Nurki, rozpaliła się nieco, a nawet trochę więcej niż nieco. Test białaczkowy wykluczył obecność tej strasznej choroby w organizmie Nurki. Co do leukopenii - istnieje duża szansa, że kocina się z tego paskudztwa wyliże. 'Moi" weterynarze stają na głowie by ich ulubienica wyzdrowiała. Ja z resztą też. Póki co - dmuchamy na zimne.

Pani Grażyno: Opowiadanie o Ziucie jest tak piękne, że łzy zakręciły mi się w oczach. Kilka lat temu musiałam sama podjąć decyzję o rozstaniu się z moją ukochaną sunią Bubą. Weterynarz zlekceważył pierwsze objawy cukrzycy u psa, a potem, gdy zmieniłam lecznicę, nie było już co zbierać. Wiem co to znaczy - rozstawać się z przyjacielem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo,
tak to już bywa...

Łączę się w bólu. Sam przechodziłem przez to już kilka razy.
Ważne jest to, że się staraliśmy aby każda chwila była tą najlepszą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.