Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13456 miejsce

Nurka wybiera się w podróż za Tęczowy Most

Kociarze, także inni właściciele czworonogów znają to określenie i wiedzą co ono oznacza. Nurkę czytelnicy znają z lektury moich "kocich" artykułów.Nurka, mimo wielkiej woli życia - prawdopodobnie już niedługo wybierze się w podróż do kociego raju - czyli za Tęczowy Most.

Nurka vel Ślepotka - kociak uratowany z działek. / Fot. Ewa Łazowska Rozstawanie się z naszymi ulubieńcami nie należy do łatwych zadań. Szczególnie zaś, gdy z determinacją walczymy o ich wyzdrowienie i wydaje się nam, że trud jaki włożyliśmy w ratowanie naszego zwierzaka, powinien przynieść konkretne efekty. Bywa jednak tak, że mimo doskonałej opieki weterynaryjnej, oraz naszego zaangażowania w uratowanie kota lub psa - nasze wysiłki kończą się fiaskiem.Most Tęczowy (akryl na desce) / Fot. Ewa Łazowska

Tak właśnie jest z Nurką. Co prawda - lekarze z zaprzyjaźnionej lecznicy weterynaryjnej jeszcze walczą o jej życie, ale nadzieja na uratowanie kota jest co raz słabsza. Dlaczego? Otóż Nurkę dopadła podstępna choroba układu immunologicznego - leukopenia, objawiająca się zanikiem białych ciałek krwi.

Rozstawanie się z naszymi ulubieńcami nie należy do zadań łatwych..



Tęczowy Most

Koty się dziwią... Most Tęczowy?
To jakiś wynalazek nowy...
I po tym moście mamy iść
Na drugą, kocią życia stronę?
No chyba że decyzje te zostaną z nami uzgodnione.
I wtedy idąc mostem tym
(Trzymając w górze swe ogony)
Będziemy machać do was kocio,
Ale już z tamtej życia strony.

Żegnaj Nurko... Będzie mi ciebie brakować.
Koci aniołek (akryl na desce) / Fot. Ewa Łazowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Wiem, Marysiu, co wtedy czułaś. Wiem także - jak to boli gdy mimo starań nie można przyjść z pomocą zwierzątku. Ja miałam podobną sytuację kilka lat temu. Weterynarz mieniący się przyjacielem mojej suni nie rozpoznał u niej ciężkiej cukrzycy. Sunię (mimo wielkich starań innych weterynarzy) trzeba było odesłać za Tęczowy Most . Oczywiście tamten weterynarz też nie przyznał się do błędu choć wyniki jego "leczenia" były udowodnione badaniami laboratoryjnymi.
Co do Nurki - jej wielka wola życia znowu wzięła górę. Kocina, póki co, po raz kolejny wygrała pojedynek z chorobą.
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymam kciuki za Nurkę, na początku tego roku odszedł mój piesek, był bardzo chory mimo starań nie udało się go uratować, a miał tylko 5 miesięcy, a wszystko przez błędną diagnozę lekarza który później nawet nie miał odwagi się przyznać do swojego błędu. :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mam wyboru - Pani Grażyno. Walczyć trzeba do skutku. Kocina swoim zachowaniem daje dowody - jakby wiedziała, że ludzie chcą jej pomóc w wyjściu z choroby. Dziś w czasie badania jej w lecznicy i dawania zastrzyku nie panikowała i lekarkę potraktowała nadzwyczaj przyjaźnie - wspinając się po niej jak po drabinie :) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aniu, Ireneuszu, Beatko... Nurka z podwórka odsypia teraz na komputerze traumę, jaką przeszła w "Psiej Kości" szczególnie w dniu wczorajszym. Przez dziesięć godzin była podłączona do kroplówki i mimo ciężkiego stanu, usiłowała wenflon sobie wyciągnąć z łapki. Dziś już dostaje po troszeczku specjalną, płynną karmę z tubki. Jest bardzo odwodniona i słaba, ale wykazuje wielką wolę życia. Takiego dzielnego kota jeszcze w życiu nie miałam :) Pozdrawiam wszystkich, którzy się nad losem kociny pochylają.
E.Ł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymam kciuki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, no i płomyczek się wykrzesał. Jeszcze malutki, ale jednak. Jak wiadomo co jest i są leki - będzie dobrze. Nurka jest bardzo dzielna. Trzymam kciuki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa, tak mi przykro..ale jesli "tli "się nadzieja, to ja jej nie tracę..Czekam, czekam na wieści...ukochaj ją odemnie..kochane biedactwo:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo:), będzie dobrze:). Tak czuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moi drodzy! Iskierka nadziei, jeśli idzie o uratowanie Nurki, rozpaliła się nieco, a nawet trochę więcej niż nieco. Test białaczkowy wykluczył obecność tej strasznej choroby w organizmie Nurki. Co do leukopenii - istnieje duża szansa, że kocina się z tego paskudztwa wyliże. 'Moi" weterynarze stają na głowie by ich ulubienica wyzdrowiała. Ja z resztą też. Póki co - dmuchamy na zimne.

Pani Grażyno: Opowiadanie o Ziucie jest tak piękne, że łzy zakręciły mi się w oczach. Kilka lat temu musiałam sama podjąć decyzję o rozstaniu się z moją ukochaną sunią Bubą. Weterynarz zlekceważył pierwsze objawy cukrzycy u psa, a potem, gdy zmieniłam lecznicę, nie było już co zbierać. Wiem co to znaczy - rozstawać się z przyjacielem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo,
tak to już bywa...

Łączę się w bólu. Sam przechodziłem przez to już kilka razy.
Ważne jest to, że się staraliśmy aby każda chwila była tą najlepszą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.