Facebook Google+ Twitter

Nurka z podwórka i inne koty

Za kilka dni, dokładnie 3 sierpnia mijają dwa miesiące gdy Nurka została przeze mnie uratowana w momencie przekraczania - jak mówią kociarze - Tęczowego Mostu. Jest to czwarty kot, który zamieszkał w moim domu i decyzji tej nie żałuję.

'Tęczowy Most" - akryl na desce, 18 x 18 cm / Fot. Ewa Łazowska Gdy przed pięcioma laty odchodziła z tego świata moja ukochana sunia Buba (lekarze weterynarii nie dopatrzyli się w porę, że była chora na cukrzycę) - na ogrodowej działce pojawiła się nie wiadomo skąd - zabiedzona, chora i do tego jeszcze kotna - biało-bura kociczka. Zwierzę najwyraźniej szukało pomocy i był to kot z pewnością wyrzucony z jakiegoś domu. Chorej kotce nie przeszkadzało, że na działce jest pies, a nawet kocisko wtulało się w futro Buby, wiedząc chyba, że dni życia psa już są policzone.

Po kilku dniach od pojawienia się w ogrodzie burej kotki Buba rozstała się ze światem doczesnym, a ja musiałam podjąć decyzję co do dalszego losu kotki. Nie zastanawiałam się długo. Dwa dni po odejściu Buby Burka III, bo tak ją nazwałam, została zabrana z działek. Jest w moim domu kotem numer 1.

Drugim kotem, któremu się poszczęściło, ponieważ nie musiał dzielić losu bezdomnych z działek, była Głucholka. Ta piękna, szylkretowo-marmurkowa koteczka została mi "podrzucona" przez jedną z działkowych kocich matek. Skąd Weteranka, czyli matka Głucholki wiedziała, że jej dziecko nie słyszy od urodzenia, pozostaje tajemnicą. Faktem jest, że "podrzucony" mi koci
osesek okazał się być zupełnie nie przystosowany do życia na wolności. Głucholka jest prawdziwą ozdobą mojej kociej ferajny. Porozumiewam się z nią za pomocą znaków i gestów, które kocica całkiem nieźle rozumie - i co ważne - na znaki te reaguje.

Jak mówią znawcy przedmiotu - koty nie lubią być w domu same. Po prostu się wtedy nudzą. Dlatego też z wzięcia Głucholki nie robiłam problemu, bo i Burka III nareszcie miała jakieś towarzystwo.

Burka III i Głucholka / Fot. Ewa ŁazowskaI pewnie na posiadaniu dwóch kotek bym poprzestała, gdyby nie to, że w styczniu tego roku zachorowała na działkach jedna z młodych kotek. Gdyby nie szybka interwencja "moich" weterynarzy - kot z pewnością powiększył by grono kocich aniołków. Udało się go uratować, ale warunek był jeden: nie może wracać na działki w środku zimy. Kocina dostała na imię Olka (ratowała ją lekarka weterynarii - pani Aleksandra) i zamieszkała w moim domu jako trzeci, koci rezydent. O urodzie tej kotki nawet już nie wspomnę. Określiła ją trafnie jedna z moich znajomych: - To nie jest kot. To jest czarna puma i do tego ma sylwetkę modelki.

Olka - czarna puma / Fot. Ewa ŁazowskaNurka będzie ślicznym kotem / Fot. Ewa Łazowska
O mojej najnowszej lokatorce, czyli Nurce vel Ślepotce nie będę się rozpisywać. Jej krótką, ale burzliwą historię czytelnicy już znają. Zastanawiam się, czy los znowu mi nie spłata jakiegoś figla i nie każe przygarnąć kolejnego, piątego już kota. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie. Choć kto wie? Byłoby nierozważne z mojej strony zarzekać się na wszystkie świętości, że żadnego przedstawiciela kociego rodu już nie przygarnę. Potem, gdyby co, musiałabym owe zarzekania najprawdopodobniej odszczekać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Pani Ewo ..DZIEKUJE !!!!!
W imieniu swoim i Frytki ( kotka ze schroniska ), Draco ( znaleziony w smietniku i wykarmiony pipeta ), Kiteczka ( problemy z okoceniem - uchroniona przed epidemia kociej grypy -przez przygarniecie ... chora na cukrzyce .. juz byla trzema lapkami za TM... ) najnowszy nabytek Victor .. ( wyglodzony , odwodniony .. ja sie tylko zapytalam chcesz jesc to chodz... dam .. ) . Stolowka na balkonie otwarta . W rodzinie jest w sumie 27 kocich mordek .
Boli mnie to , ze w PL mamy takie prawo do ,, duszy,, jesli idzie o ochrone naszych przyjaciol. MIAU.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.08.2010 18:21

Fajnie, że są osoby pomagające naszemu słabszemu rodzeństwu w tym kociakom; bravo!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafale, mam nadzieję, że więcej kotów już nie przybędzie. Limit metrażowy mi się wyczerpał w mieszkaniu. :)

Basiu, Twoja sąsiadka zachowała dobrą kondycję do tak późnego wieku, bo przy kotach nie można się nudzić - to po pierwsze. Po drugie zaś - obecność kotów w domu ma wpływ na likwidowanie jonów dodatnich, które, jak wiadomo, są szkodliwe dla zdrowia. Co do sąsiadów - koty to nie psy, więc nie szczekają i hałasu nie robią. Nie wiem dlaczego sądzisz, że ich cierpliwość może się wyczerpać. Nie widzę związków przyczynowych tutaj.

Marysiu, masz oczywiście rację. I pani Joanna też.

Pozdrawiam wszystkich!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.08.2010 21:11

I na inne choróbska podobno też....mam córkę i wnuki kociarzy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kot jest najlepszym lekarstwem na nadciśnienie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałam sąsiadkę. jej balkon wychodził na trawnik, co kotkom ułatwiało wejście. U niej rezydowało 13 kotów. 5 stałych i reszta dochodzących. Niesamowite, jak każdy kot był inny i nie mówię tu o rasie, kolorze sierści. ta "kocia mama" żyła ponad 90 lat w dobrym zdrowiu. Twierdziła, że to dzięki swoim podopiecznym jest szczupła, bo dzieli z nimi miskę, nie bolą ją kości i inne dolegliwości nie łapią. Jej najstarszy kot miał prawie 20 lat.
Jeśli Twoi sąsiedzi Ewo, nie protestują, to ciesz się tymi miłymi mieszkańcami. Niestety, nie wszyscy sąsiedzi są cierpliwi. pozdrowienia dla rezydentów też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chciałam nawet zapytać ile kotów rezyduje u Ciebie Ewuniu, teraz już wiem. Tak to jest , jak się widzi kocie nieszczęście. Ja przez 17 lat miałam suczkę Maję, która absolutnie nie tolerowała żadnych rezydentów ani kocich ani psich. Na szęście zawsze udawało mi się znaleźć dobre ręce dla wszelkich znajdków. I dzięki temu mój syn ma koteczkę, sąsiadka ma koteczkę, koleżanka ma koteczkę druga koleżanka ma suczkę. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podziwiam Ewo. Ciekaw jestem czy na 4 się skończy :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, Małgosiu, czy moje rezydentki mają aż taki wysoki poziom świadomości. Jest jednak faktem, że rewanżują się za opiekę grzejąc mi np. kości. :) I to mi w zupełności wystarcza. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa relacja o losach kotków. Czy te kocięta zdają sobie sprawę, jakie szczęscie je spotkało, że znalazły się w rękach wspaniałej Ewy ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.